szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy

więcej o...

Muzyka od środka

Wojciech Waglewski


  • Nośnik: CD
  • Data wydania: 1998-06-01
  • Wytwórnia: Polstar
  • Gatunki: Filmowa
  • Czas: 47:45
  • Ocena ogólna:

    5 /5
    [1 głosów]

    Oceń:


Dzieło stanowi soundtrack do filmu "Kroniki domowe" Leszka Wosiewicza. Płyta zawiera elementy folkowe i czasem zaliczana jest do oficjalnej dyskografii Voo Voo. Reedycja płyty ukazała się w roku 2007 jako jedna z trzech części kompilacji "Muzyka filmowa".


W sesji brał skrzypek Sebastian Karpiel-Bułecka, później znany jako lider Zakopower.

- To jest świat dzieciństwa widziany przez pryzmat następnych czterdziestu lat - opowiadał o soundtracku na łamach "XL". - To raczej wyobrażenie o moim muzycznym dzieciństwie. Z pewnością utwory, które skomponowałem, są bardziej od niego skomplikowane, ale ogólny duch tej muzyki - począwszy od instrumentacji: skrzypiec, trąbki, akordeonu, kończąc na jej magiczności i taneczności - pozostał. I co ważniejsze: to muzyka o rozpoznawalnych korzeniach słowiańskich.

Zestaw promowała piosenka "I cóż że żal" napisana do konkretnej sceny w filmie oraz ukazująca wyobrażenie Waglewskiego na temat jednego ze wspomnień z dzieciństwa. - Zdarzało mi się słuchać rzeczy okropnych - wyjaśniał w rozmowie z Igorem Stefanowiczem. - "I cóż że żal" zawiera w sobie cały debilizm pseudo-bigbeatowych substytutów, które królowały u nas w latach sześćdziesiątych i nawet później.

Album otrzymał nominację do Orła (przyznawanego przez Polską Akademię Filmową) oraz Fryderyka.

- Ma sporo punktów stycznych z albumami Voo Voo (charakterystyczny saksofon i śpiew Mateusza Pospieszalskiego w "Latającym chłopczyku" czy etniczne klimaty w "Dudce") - recenzował Grzesiek Kszczotek na łamach "Teraz Rocka". - Ale też sporo tu nowego, jak na Waglewskiego z tamtych czasów. Nowością jest piosenka-pastisz "I cóż, że żal", w której zawarł wszystko to, co najlepsze i... najgorsze w tak zwanym knajpianym nurcie polskiej piosenki z końca lat 60. Podobnie ma się rzecz z niby-tangiem "Rużyłło" (fajny duet skrzypiec z gitarą). Są też rzeczy góralskie: przyśpiewka ("Tam, w Bernie") i przygrywka ("Hołubce"). Ale i nie brak medytacyjnych klimatów, z żydowskim tłem ("Opowieść bolesna"). W repertuarze są też "Szczypty skrzypiec" (coś w klimacie poczynań orkiestry Ochotniczej Straży Pożarnej) i "Harce w szparce" (czyli roztańczony, bałkański kawałek niemal à la Goran Bregović).

  • Skomentuj
  • WP.PL
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!