szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy

27 MajaNasze relacje

27 MajaNajnowsze wiadomości

27 Maja Najnowsze plotki

Zakupy

Nokautporównaj ceny z nokaut

Gary Moore w Polsce

  A A A
 
Brzydki stary dziad - (Zbigniew Zegler, 2009-11-12)
Z wielu lat kariery muzycznej wypływają też nauki, jak obchodzić się z tłumem. Doświadczony frontman nie potrzebuje wielu słów. Musi je tylko w odpowiednim momencie wypowiedzieć. Po ponad godzinie grania, Gary zapowiedział utwór, który dedykuje nam wszystkim z okazji Święta Niepodległości.

Po takiej zapowiedzi nadstawia się ucha i po każdej kolejnej nutce próbuje zgadnąć, co to będzie. Z krótkiej improwizacji mógł wyjść Mazurek Dąbrowskiego, czy jakiś motyw Breakoutu. Nie wiem, czy usatysfakcjonowałby w równym stopniu fanów zgromadzonych na Torwarze, co utwór, który zagrał Gary.

To „Still Got The Blues”, które wprawiło publiczność w zachwyt. Absolutnie nie niemy. Po dobrych dziesięciu minutach rozkoszowania się nadhitem z 1990 roku nie było żadnego kurtuazyjnego schodzenia ze sceny i udawania, ze to koniec. Na bis miała przyjść pora po „Walking By Myself”, także zagranym brawurowo.

Dopiero teraz zespół udał się za kulisę. I dopiero przed ostatnim bisem publiczność pokazała pełnię swoich możliwości. Przy ogłuszającym aplauzie Gary Moore z zespołem wrócili na scenę. I zamarli. Co sprowokowało ekstatyczną reakcję na granicy histerii. Pierwsze takty utworu, który wieńczył ten udany występ, były jak faza plateau, a jego zakończenie jak to, co po plateau powinno następować.

Pierwszy raz w życiu „Parisienne Walkways” usłyszałem w radiu, w 1979 roku. Być może w audycji pana Jana Chojnackiego, który kojarzy mi się nierozerwalnie z nauczaniem o bluesie w Polsce. Wtedy nikt nie traktował tej piosenki jak klasyczne dzieło. Z perspektywy czasu widać, że należy jej się miejsce w panteonie najpiękniejszych blues-rockowych motywów gitarowych, obok „Stairway To Heaven”, czy „All Along The Watchtower” w wykonaniu Hendriksa.

Słowa Phila Lynotta i przepiękna melodia tej doskonałej kompozycji mogłyby trwać nieskończenie. Gary Moore robił wszystko, żebyśmy jak najdłużej mieli nadzieję, że tak będzie. Ale kiedy skończył grać wiadomo było, że żaden dźwięk nie powinien już burzyć ciszy. Że zostało zagrane już wszystko i teraz pozostaje nam tylko liczyć na kolejną wizytę mistrza w naszym kraju.

Choć Gary nie raczył, lub zapomniał ich przedstawić, zagrali z nim: Peter Rees na basie, Vic Martin na instrumentach klawiszowych i Sam Kelly na perkusji. A może to nie miało znaczenia…

Podczas koncertu usłyszeliśmy: „Oh Pretty Woman”/ „Bad For You Baby”/ „Down The Line”/ “Since I Met You Baby”/ “Have You Heard??”/ “All Your Love”/ “Mojo Boogie”/ “More Than You’ll Ever Know”/ “Too Tired”/ “Still Got The Blues”/ “Walking By Myslef”/ „Parisienne Walkways”.

Zbigniew Zegler
oceń
1
1
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
~Dorsaj [2009-11-23 22:41]

niesamowite przeżycie zobaczyć Go na żywo,
a Parisienne Walkways na końcu to już była totalna ekstaza...i kompletnie nie podzielam zdania Pani z pierwszego postu-siedziałem na samym końcu i bez lornetki nic bym nie widział,ale i tak czułem więź artysty z publicznością,a z tego co widziałem to wokół mnie ludzie czuli to samo i nie ważne czy to był ktoś młodszy,czy na oko 60-latek,czy też 3 panie w wieku około 40 lat-wszyscy bawili się doskonale i żywo reagowali na wirtuozerię Gary Moore'a

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~NA SIEDZĄCO... [2009-11-21 21:56]

PUPY NAS BOLALY...
jakos bylo mi dane bywac na roznych koncertach, jednak nigdy nie doswiadczylismy z mezem takiego braku poszanowania artysty jak i sluchaczy...Juz na samym poczatku trzeba zaznaczyc,ze znalezienie miejsca parkingowego graniczylo z cudem...Kompletny brak organizacji!!!!! A juz w srodku?....Te "krzesełka"wygladajace jak z podrzednego baru z piwkiem i numeracja - przyprawily nas o zawrot glowy...Wystrój sceny...zaden....Światła - to samo, jak w wiejskim domu rolnika...Tak bardzo czekalismy na ten koncert do tego 10 godzinna podroz i....wielki zawod...Dziwie sie tylko ze Garemu w takiej scenerii chcialo sie w ogole grac...Poza tym odnieslismy wrazenie - ze gdyby nie publika - zszedlby ze sceny juz po niespelna godzinie...Jakby sie gdzies spieszyl.Trzebabylo owacjami "wymusic"ponowne wyjscie na scene...Koncert powinien trwac minimum 2 godziny i to bez bisow... gitara - oczywiscie ok, wokal - juz nieco mniej... no i brak kawalka (emty rooms) na ktory tak czekalam..ale to juz szczegol... - tylko jakos brak "porozumienia" z publicznoscia... nie "czulo sie" magii ktora zawsze wynosilismy w duszy z innych koncertow jak chocby np. Satriani - G3...Ogolnie - jaka otoczka calego koncertu - takie nasze odczucia...Rozczarowalismy sie i to bardzo...Wielki minus dla organizatorow...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~mini [2009-11-14 15:59]

relacja
Kto jest autorem tej relacji?! Czy muzyczny dział WP nie ma redaktorów wydania? Jak można puścić taki tekst na ogólnopolskim portalu? DNO. Pismacki gniot, pisany przez człowieka, który nie zna się na stylistyce, a tym bardziej na muzyce.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~db [2009-11-13 19:53]

who knows
kto napisał tę relację?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~karolina [2009-11-12 21:46]

Koncert
Było fantastycznie !! szkoda tylko że tak krótko....

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~WowoS [2009-11-12 15:50]

Ten, kto wymyślił żeby ochrona świeciła laserami po ludziach powinien dostać chyba pokojowego Nobla... widać tu wszechstronne znajomości zasad bhp i sam profesjonalizm nadpobudliwej firmy ochroniarskiej... przed koncertem (40 min) podszedłem sobie do sceny pooglądać instrumenty i już po 10s stał obok mnie ochroniarz z tekstem "proszę zająć swoje miejsce!"... co to już patrzeć nie można ?? A już z fotografowaniem to już jakaś masakra była: o laserku po oczach albo aparacie już nie wspominam, ale ci pr0 ochroniarze biegali do wszystkich (nie ważne czy miałeś 14mp lustrzankę, 2mp komórkę, czy po prostu pisałeś smsa) albo laserem po oczach.... Ale ogólnie koncert świetny :D

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Fox [2009-11-12 15:35]

Dokładnie tak było!
wielka uczta dla fanów....

odpowiedz