szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

18 PaździernikaNajnowsze wiadomości

18 Października Najnowsze plotki

"Najważniejsza rzecz na świecie" (rozmowa z Sophie Ellis-Bextor)

2014-02-19   A A A
 

Jeśli ktoś zastanawia się, co najbardziej liczy się dla Sophie Ellis-Bextor, powinien spojrzeć na jej prawe ramię. To dzięki rodzinie wokalistka nabrała dystansu do własnej twórczości. Kiedyś udowodniła nam, że dyskotekowa muzyka nie musi być bezpłciowym "umca umca".

Na swojej najnowszej płycie "Wanderlust" odsłania się jako dojrzała kobieta zafascynowana mrocznym rosyjskim folklorem.

Jako dziecko zasypiałaś słuchając baśni rosyjskich?

Sophie Ellis-Bextor:
Te baśnie są dość straszne - bohaterowie umierają, obrzydliwa Baba Jaga ściga bohaterów po lesie... Wszystko jest bardzo złowieszcze, a mnie od zawsze ciągnęło do takich mrocznych historii. Kilka z nich czytam teraz mojemu najstarszemu synowi.

Jako artystka sporo uczysz się od swoich dzieci?

Sophie Ellis-Bextor:
Na pewno i są to bardzo ważne lekcje. Od kiedy uświadomiłam sobie, że najważniejsze są dzieci, stałam się bardziej śmiała w swoich decyzjach artystycznych. Zupełnie zmieniła się moja perspektywa. Już nie boję się ryzykować.

Śmiałym krokiem było wydanie „Wanderlust” własnym sumptem.

Sophie Ellis-Bextor:
Wzięłam na siebie całe ryzyko. Koszty wydania płyty pokryłam z własnej kieszeni. Nie ma nikogo, kogo mogłabym obwinić za ewentualną porażkę. Nawet jeśli ta płyta nie odniesie sukcesu komercyjnego, to i tak warto było ją nagrać. Śledzić, jak się rozwijam. Zrozumieć, co będę w stanie uzyskać na kolejnej płycie. Wciąż uwielbiam muzykę dance, więc w przyszłości na pewno nagram płytę taneczną.

Na tej płycie serwujesz zdecydowanie inną muzykę od tej, do której przyzwyczaiłaś swoich fanów.

Sophie Ellis-Bextor:
Tak, chociaż wydaje mi się, że nie można lekceważyć ludzi. Jeśli jest to coś, co ja lubię, dlaczego również im nie ma się to spodobać? Nie mogę zakładać, że wiem lepiej, czego chcą. Sama słucham różnych gatunków muzycznych, chodzę na różne imprezy.

Pierwszą piosenką, którą napisałaś na tę płytę była „Love Is a Camera”?

Sophie Ellis-Bextor:
Tak, od tego utworu zaczęły się prace nad tym albumem.

Słuchając „Wanderlust” po raz pierwszy naprawdę ciężko przeoczyć ten numer. Dominująca jest w nim słowiańska nuta. Skąd ta fascynacja folklorem?

Sophie Ellis-Bextor:
To brzmienie wydało mi się interesujące, bogate i poruszające. Jednocześnie stymulujące i tajemnicze. Mroczne jak baśnie. Da się z nim zrobić coś dużego, rozbuchanego, teatralnego. Ale to tylko jedna strona tego albumu. Pracując nad tą płytą dużo myślałam o moich podróżach i powrotach do domu.

„Wanderlust” w końcu oznacza pragnienie podróżowania.

Sophie Ellis-Bextor:
Kiedy podróżujesz, siłą rzeczy zaczynasz sporo myśleć o domu. O dorastaniu i cechach, które wyniosło się z tamtego okresu. Część tej płyty jest właśnie o tym. Nie da się uciec przed tym, skąd pochodzimy.



Czy na jakimś etapie twojej kariery ktoś mówił ci jak masz wyglądać, co nosić i jak się zachowywać?

Sophie Ellis-Bextor:
Nigdy nie usłyszałam czegoś takiego wprost. Cały czas musiałam jednak podejmować różne decyzje. Czasami czułam, że tak naprawdę nie miałam wyboru i mogłam wybrać tylko jedną opcję. Czy w życiu zawodowym, czy prywatnym – podejmujemy mnóstwo decyzji. Jest to element dojrzewania. Kiedy jest się młodym, nie masz jeszcze do końca wyrobionego gustu. Nie wiesz, co sprawia, że czujesz się dobrze i komfortowo. Eksperymentujesz i zastanawiasz się, kim tak właściwie jesteś i co lubisz.

W Rosji byłaś wielokrotnie. Pamiętasz pierwsze wrażenie, jakie zrobiła na tobie Moskwa?

Sophie Ellis-Bextor:
Po raz pierwszy poleciałam tam 12 lat temu. To było zdecydowanie inne miejsce niż teraz. Bardzo niedostępne i przytłaczające. Przez lata odkryłam różne jego warstwy. Poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi. Byłam na Kremlu. Trochę znam historię Rosji. Fascynuje mnie silna tożsamość tego narodu. Samoświadomość. Są też różne współczesne aspekty polityki rosyjskiej, które nie do końca mi odpowiadają. To jak traktują środowiska gejowskie jest okropne.

Widzisz jak Rosja zmieniła się od czasu, kiedy pojechałaś do niej po raz pierwszy?

Sophie Ellis-Bextor:
Tak, chociaż mogę mówić tylko w kontekście Moskwy i Petersburga, które stały się dużo bardziej dostępne. Domyślam się, że inne, nie tak bardzo turystyczne miejsca, zupełnie się nie zmieniły.

"Cry To the Beat Of The Band" brzmi jak bardzo pracochłonny utwór.

Sophie Ellis-Bextor:
Rzeczywiście była to piosenka nad którą pracowałam najdłużej. Zajęło mi sporo czasu zanim uzyskałam satysfakcjonujące rezultaty. Mieliśmy poszczególne zwrotki, refreny, ale wszystko ułożyło się w całość dopiero, kiedy pojawił się zespół. Album nagraliśmy szybko, w zaledwie 10 dni. Wcześniej spędziliśmy jednak kilka dni na próbach. Większość piosenek nagraliśmy za drugim, czasami trzecim podejściem. Cały proces przebiegał bardzo sprawnie.

Twój mąż był zaangażowany w prace nad albumem?

Sophie Ellis-Bextor:
Tak, zagrał na basie. Ciągle pytałam go też o zdanie. Potrzebuję jego wsparcia.

Zdarza ci się fantazjować o ucieczce od codzienności, o której śpiewasz w "Runaway Dreamer"?

Sophie Ellis-Bextor:
Tak. Wydaje mi się, że jest to całkiem normalne uczucie. Kiedy ma się sporo obowiązków, pojawia się pragnienie ucieczki od tego wszystkiego. Przestaję czuć się dorosła. Życie znów staje się tylko zabawą. Wyobrażam sobie, jak zostawiam wszystko za sobą. Aż dociera do mnie, że przecież uwielbiam moje życie rodzinne i jest to dla mnie najważniejsza rzecz na świecie.



Karolina Wanat/ fot. Mystic
oceń
4
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: -1 [1]
~Nick [2014-05-24 23:49]

Ona jest trochę taką drugą Madonną - czyli maksymalnie komercyjna a przy tym niezwykle artystyczna, jednak do Madonny dużo jej brakuje.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź