szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

24 StyczniaNajnowsze wiadomości

24 Stycznia Najnowsze plotki

"Lady Pank - miłość trudna, ale wierna" (rozmowa z Michałem Grześkiem)

2014-01-31   A A A
 

Ogromna ilość fanklubów, piszczące dziewczyny na koncertach, hotelowe imprezy... Lady Pank najbardziej zbliżyli się do czegoś, co można nazwać polską beatlemanią. Fakty dotyczące zespołu pozbierał i uporządkował Michał Grzesiek. Publikacja "Lady Pank. Biografia nieautoryzowana" wzbudziła sporo kontrowersji i to niekoniecznie ze względu na jej zawartość...

Muzycy zespołu kategorycznie zapowiedzieli, że póki grają, nie chcą wydawać swojej biografii. "Postanowiłem ich w tym wyręczyć, choć nie wszyscy byli tym faktem zachwyceni" - mówi podczas naszej rozmowy Michał Grzesiek.

Pamiętasz swój pierwszy kontakt z muzyką Lady Pank?

Michał Grzesiek:
Urodziłem się w 1974 roku. Jak łatwo obliczyć, kiedy pojawili się na scenie, byłem jeszcze małym dzieckiem, ale dobrze pamiętam tamte czasy. Pierwszą piosenką, jaką usłyszałem, było "Vademecum skauta", choć trudno mówić by od razu mnie zachwyciła. Strzałem była dopiero "Fabryka małp" – wtedy oszalałem razem z całą Polską.

Jako dziecko byłeś świadomy tego szaleństwa, które działo się wokół zespołu?

Michał Grzesiek:
Dorastając w tamtych czasach nie dało się tego nie zauważyć. Lady Pank byli wszędzie. Do tego panowie chętnie podsycali atmosferę różnymi historyjkami pozamuzycznymi. Bardzo wyróżniali się nie tylko sposobem bycia, ale również strojem. Wystarczy spojrzeć na okładkę mojej książki. Ubierali się bardzo barwnie, mimo że rzeczywistość była wtedy naprawdę szara. To był jeden z nielicznych polskich zespołów, który mógł wyjechać na Zachód bez poczucia obciachu. Nie był naznaczony polonizmem w złym znaczeniu tego słowa. Nic dziwnego, że zainteresowali się nimi Amerykanie.

Skąd wzięła się ta ich popularność? Trafili w swój czas?

Michał Grzesiek:
Wtedy były zapotrzebowanie na taką muzykę. Poza tym bardzo ważna była nie tylko treść, ale i forma. Andrzej Mogielnicki bardzo inteligentnie potrafił przemycić w warstwie lirycznej wiele ważnych dla młodych ludzi problemów. Umiał spojrzeć ironicznie na otaczającą nas rzeczywistość, niekoniecznie odwołując się do prostolinijnych ciosów między oczy, jakichś wytartych sloganów w rodzaju "precz z komuną". A młodzież czuła potrzebę oderwania się od szarej rzeczywistości. To był okres boomu, powstawało wiele znakomitych zespołów. Mieliśmy przecież intelektualną Republikę, imprezowy Oddział Zamknięty, był Maanam i TSA. W swoim czasie, zwłaszcza w 1983 roku, to jednak Lady Pank byli kapelą numer jeden. Najbardziej zbliżyli się do czegoś, co można nazwać polską beatlemanią. Mieli ogromną ilość fanklubów, były piszczące dziewczyny na koncertach, hotelowe imprezy... Choć istniała też ciemna strona tego medalu – wszystko osadzone było w komunistycznych realiach. Ponadto musimy pamiętać, że gwiazdy w tamtych czasach nie zarabiały takich pieniędzy na jakie niewątpliwie zasługiwały.

Miałeś jakieś gadżety związane z zespołem?

Michał Grzesiek:
Owszem, choć nie był to imponujący zbiór - znam ludzi, którzy mogliby otworzyć muzeum z takimi pamiątkami (śmiech). Pamiętam, jak na szkolnej wycieczce w Wieliczce kupiłem perfumy Lady Pank. To było dzień po wrocławskiej aferze, o której nie miałem jeszcze zielonego pojęcia (1 czerwca 1986 roku podczas koncertu z okazji Dnia Dziecka pijany Borysewicz pokazał się widowni w całej męskiej krasie - przyp. wan). Oczywiście, jak tylko perfumy wylądowały w moich rękach, ani w głowie było mi podziwianie jakichś słupów soli (śmiech).

Jak pachniały perfumy Lady Pank?

Michał Grzesiek:
Jan Borysewicz przyznawał w jednym w wywiadów, że śmierdziały – oczywiście nigdy nie ośmieliłbym się kwestionować tego, co mówi sam mistrz (śmiech). Fanom wystarczyło jednak logo zespołu na buteleczce i już byli szczęśliwi. Niewątpliwie Panki były prekursorem rynku gadżetów, sprzedając te wszystkie prasowanki, znaczki, koszulki, perfumy, trampki... Najśmieszniejsze, że w latach 80. to było źródło ich największego dochodu. Dziwi mnie tylko fakt, że będąc na polskim rynku pionierami szeroko pojętego „merchu”, jak mawiają dziś młodzi, w pewnym momencie kompletnie uwstecznili się na te sprawy. Pod tym względem są dziś, niestety, daleko w tyle za innymi zespołami


(fot. PAP)


Kiedy po raz pierwszy zobaczyłeś Lady Pank na żywo?

Michał Grzesiek:
W 1988 roku. Koncert odbył się w walentynki w Centrum Kultury w Katowicach. Oczywiście, było to dla mnie ogromne przeżycie. Żal mi tylko było taty, który nie wziął stoperów – pomyślałem o tym, jak tylko Borysewicz wyszedł na scenę i zagrał pierwsze akordy "Du Du". Sam miałem wtedy spore obawy o stan moich bębenków (śmiech). Był to niestety okres schyłkowy dla kapeli - kilka miesięcy później rozpadł się skład z Pawłem Mścisławskim, Mundkiem Stasiakiem i Wiesławem Golą. Na jakiś czas zespół zamilkł. Były nawet plotki, że definitywnie zakończył działalność. Później wylecieli do Stanów, z których wróciły strzępki zespołu. Potrzebowali czasu żeby się zreorganizować. Na dobre wrócili na rynek dopiero w 1994 roku.

Karolina Wanat/ fot. Bukowy Las
oceń
82
26
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: +41 [103]
~Artek [2014-02-01 14:44]

A czy wspomina się o tym jak Panasewicz wyciągną pytę na imprezie w Dniu Dziecka i się odlał przy dzieciaczkach?

odpowiedz

pokaż 5 ukrytych odpowiedzi

Ocena: +34 [48]
~Old [2014-02-01 14:50]

Pamiętam za komuny na jednym koncercie odwaliło Borysewiczowi i wyjął na scenie przy publice kootasa we wzwodzie. I później w dzienniku wieczornym - tym późniejszym - pokazywali zdjęcia i zbliżenia jego genitaliów. Oczywiście komentarz był jednoznaczny. Borysewicz to jakiś świr.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +33 [63]
~Grahan [2014-02-02 14:27]

Miałam okazje być na jednym z koncertów Lady Pank w Hotelu Warszawianka w ubiegłym roku.- J. Panasewicz był tak upojony alkoholem, że zapominał słów piosenek - żenada. Od tamtego momentu nie słucham ich muzyki i nie oglądam występów. Niesmak pozostał do końca życia.

odpowiedz

Ocena: +27 [39]
~MIZIO [2014-02-03 20:33]

DODA I INNE SZARPIDRUTY I BEZTALENCIA MOGĄ LADY PUNK W doope pocałować..JEDYNIE

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +23 [49]
~kolo [2014-02-03 16:09]

Brawo potrafi wypic zaspiewac i cieszyc sie zyciem , reszta moze go w d.. pocalowac

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +20 [42]
~KUBICA [2014-02-03 19:24]

to nie zespół . to GIGANCI ROCKA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

odpowiedz

Ocena: +20 [50]
~Adam [2014-02-03 18:15]

Borysewicz wyjął penisa przy dzieciach. To było na dzień dziecka w Wrocławiu. Dno, bagno, szambo, syf

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +15 [39]
~kris [2014-02-01 17:21]

co to znaczy nie był naznaczony polonizmem w złym znaczeniu tego słowa,? mam 69 lat, muzyka lady pank była mi bardzo bliska na poczatku ich kariery.dodawała sił i otuchy .naprawde byla najlepsza ze wszystkich wtedy,jak ich słuchałam to chciało się iść do pracy, i stać wkolejkach.emanowali radością i siłą nie destrukcyjną a twórczą. szkoda czytać tych niefajnych uwag.teraz są wyjątkowo słabi.

odpowiedz

pokaż 3 ukryte odpowiedzi

Ocena: +15 [25]
~babcia [2014-02-01 15:31]

panie biografisto tak na marginesie to kultowymi przebojami to bylo ,,Mniej niz zero", ''Kryzysowa narzeczona"....

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +15 [27]
janbomiya [2014-02-01 15:15]

Czytając Wasze komentarze rozśmiesza mnie to, że wypowiadacie się tylko negatywnie nie znając w całości ich twórczości, nawet nie odróżniacie Panasewicza od Borysewicza i mylicie 'bohatera' tej wrocławskiej afery z 1986 r. :) (tak, tak, zaraz napiszecie, że co za różnica, każdy taki sam ochlejmorda, itd.) Dla niefanów: Borysewicz to gitarzysta i lider zespołu :) a Panasewicz to wokalista :) a i w sumie zgodzę się - jak jest trzeźwy to naprawdę fajnie śpiewa ;) pozdro!

odpowiedz

Ocena: +14 [22]
~we [2014-02-02 14:07]

od ślepienia się w monitor traci się wzrok, a od chlania wódy potencję

odpowiedz

Ocena: +13 [13]
~bubu [2014-02-03 20:24]

W 1988r ktoś w Polsce słyszał o walentynkach?

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +13 [45]
~Goha [2014-02-02 14:49]

Przecież to zespół degeneratów alkohol.uzywki dziewczyny u nich to rodzinny biznes.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: +13 [23]
~marchewkowe pole [2014-02-01 16:04]

Wywalił klejnoty przy dzieciach gdy grali utwory z bajki ;O takich dwóch co ukradli księżyc?

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +13 [25]
~Koralowy [2014-01-31 17:34]

Fajnie napisana książka. Nie wiem czego Borysewicz fikał, że da sprawę do sądu? Chyba jej nie czytał, bo tam nie ma nic do sądu :-)

odpowiedz

Ocena: +12 [18]
~man010 [2014-02-03 17:05]

Byli młodzi to korzystali, nic mi do tego, może ich kiedyś trochę lubiłem, ale to nie moje klimaty. Jak chlali i ćpali to na pewno za swoje.

odpowiedz

Ocena: +11 [23]
~monika45 [2014-02-01 17:23]

Nie mogę zgodzić się ze sformułowaniem: "Najbardziej zbliżyli się do czegoś, co można nazwać polską beatlemanią". Autor najwyraźniej zapomniał o grupie Republika. Tu porównanie byłoby bardziej wlaściwe - fryzury na "popersa", grzywki tlenione wbrew szkolnym zakazom, marynarki i koszulki w czarno - białe pasy... Nie przypominam sobie, by fani Lady Pank byli aż tak oddani swoim idolom.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +11 [25]
~kaz [2014-02-01 15:34]

lady pank muzyka mojej młodości,ale teraz jak słysze nawalonego panasewicza to rzygać się chce całkowity brak klasy

odpowiedz

Ocena: +10 [12]
~``````````` [2014-02-03 23:21]

Dzięki za książkę, tylko źle się ją trzyma, ciężka jak cholera! :)) Pozdrawiam Autora

odpowiedz

Ocena: +10 [18]
~gosc [2014-02-02 15:31]

Mieszkam w małej miejscowości i koncert tego zespołu to było dopiero wydarzenie,ale uwierzcie mi jaki to był obciachowy KONCERT pół godziny spiewania i kolejna godzina trzeżwienia i dochodzenia o siebie po wciąganiu,latał po scenie darł się i wyzywał ludzi!!!milej wspominam koncert jakiegos mniej znanego zespołu typu disco polo niż ten znany i popularny lady pank!

odpowiedz