szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


najpopularniejsze galerie

najnowsze teledyski

Premiera nowego albumu Gosi Andrzejewicz Premiera nowego albumu Gosi Andrzejewicz

więcej

16 GrudniaNajnowsze wiadomości

16 Grudnia Najnowsze plotki

"Byłem już bardzo znudzony" (rozmowa z Drenge)

2014-01-16   A A A
 

Drenge to obecnie jedna z najgorętszych rockowych nazw na brytyjskiej scenie muzycznej. Grupę tworzą bracia - Eoin (21) i Rory (20). Założyli zespół, bo przytłaczała ich nuda i brak perspektyw wynikające z życia w małej wiosce. Ze starszym z braci mieliśmy okazję porozmawiać krótko przed występem na festiwalu Eurosonic.

Podczas organizowanej w Groningen imprezy skupiającej najciekawsze młode zespoły z Europy, Drenge był pozycją obowiązkową. Na Wyspach olbrzymią popularność zdobyli w dość zaskakujący sposób. Znany zaledwie wąskiej grupie fanów gitarowego hałasu duet trafił na okładki gazet po tym, jak ciepło wypowiedział się o nich laburzysta Tom Watson odchodząc z gabinetu cieni. W swoim liście do Eda Milibanda napisał: "bądź najlepszym możliwym liderem, ale miej też swoje życie. A jeśli chcesz posłuchać dobrego zespołu, polecam Drenge".

Eoin i Rory nazwę zaczerpnęli z duńskiego, w którym "drenge" oznacza "chłopcy". W malutkiej wiosce Castleton, w której się wychowywali, oprócz muzyki, ucieczką do ciekawszego świata był film. Uwielbiają duńską kinematografię, a Eoin nie może doczekać się, kiedy w końcu zobaczy "Nimfomankę" Larsa Von Triera. Na ile język kina wpłynął na pisane przez niego teksty?

Rockowo-punkowo-bluesowy duet jesienią 2013 roku wydał swój debiutancki album. W warstwie lirycznej buzuje przemoc i agresja. Piosenki podsuwają kolejne obrazy i odsłaniają następne fascynacje: zmasakrowane ciało, krew, kanibalizm... Bracia mają za sobą występy na Glastonbury i Latitude Festival. Ich kariera cały czas nabiera rozpędu. A wszystko dzieje się w bardzo spontaniczny i naturalny sposób.

Kiedy razem z bratem założyliście zespół, od samego początku mieliście wizję kolejnych etapów kariery? Celem było wydanie płyty?

Eoin:
Nie chcieliśmy płyty. Miałem wrażenie, że nigdy nie będziemy dość dobrzy, żeby coś nagrać. Wiedzieliśmy jak wiele musimy się nauczyć, żeby spełniała odpowiednie standardy. Przez dwa lata pracowaliśmy. Zdarzało nam się zarejestrować utwory w studiu. Cały czas wydawało mi się, że nie mamy wystarczająco dużo materiału. Nagle okazało się, że płyta jest gotowa.

Twój młodszy brat ma muzyczne wykształcenie, grał w różnych składach jazzowych. Jak wyglądały twoje początki?

Eoin:
Jestem samoukiem. Zamykałem się w sypialni i grałem na gitarze. Pisałem piosenki, wyrzucałem je do kosza, pisałem kolejne... Rory grał w wielu najróżniejszych zespołach. Nie tylko jazzowych.

Jak wpadliście na pomysł zrobienia czegoś razem?

Eoin:
Byłem już bardzo znudzony. Miałem dość miejsca, w którym się wychowywałem. Chciałem uciec. To był mój pomysł na życie.

Pochodzicie z małej wioski. Mieliście wśród rówieśników znajomych, którzy również chcieli się z niej jak najszybciej wyjechać?

Eoin:
Nie. W Castleton mieszkali praktycznie sami starzy ludzie. W wąskim gronie rówieśników tylko my czuliśmy potrzebę wyrwania się stamtąd. Dlatego założyliśmy zespół. To bardzo wygodne, że jesteśmy we dwóch. Łatwiej nam się dogadać, nie musimy dostosowywać się do planów innych.

Myśleliście kiedyś o rozszerzeniu składu? Czujecie taką potrzebę? Czy w Drenge jest miejsce dla kogoś jeszcze?

Eoin:
Na razie wydaje mi się, że nie. Byłoby fajnie, gdyby ktoś do nas dołączył. Musiałby jednak pasować do nas i do całej sytuacji. Kiedy jesteśmy na scenie, nikogo nam nie brakuje.

W waszych tekstach często pojawia się przemoc fizyczna. Rany zadawane są na różne sposoby, częste są ciosy w podbrzusze. Pisanie o agresji to twój sposób na rozładowanie napięcia?

Eoin:
Ostatnio jechałem autobusem. Znajomi z mojej starej szkoły zachowywali się bardzo wulgarnie wobec pary staruszków. Krzyczeli i dokuczali im. Wróciłem do domu i na samo wspomnienie zrobiło mi się niedobrze. W tamtym momencie jedyne co chciałem zrobić to podejść do nich i ich stłuc. Ale wiedziałem, że nie zrobię tego. Podszedłem tylko i powiedziałem, żeby przestali. W końcu napastowana para wysiadła na następnym przystanku.

Biłeś się kiedyś?

Eoin:
Nigdy. Jest to dla mnie najbardziej żenujące rozwiązanie. Z Rorym mamy czasem drobne przepychanki, ale nie ma w tym nic z nienawiści. Prędzej czy później jeden z nas w końcu ustępuje.

Jak wyglądają wasze koncerty?

Eoin:
Staram się za dużo nie gadać, ale nie oznacza to, że publiczność mnie nie interesuje. Po prostu wydaje mi się, że nie mam nic do dodania. Piosenka kończy się i od razu przechodzimy do następnej.

Jay Reatard wyznawał podobną zasadę. Był zwolennikiem ciągłego, 45-minutowego hałasu.

Eoin:
Nasza muzyka jest momentami podobna do twórczości Jaya Reatarda, ale nie możemy pozwolić sobie na 45-minutowy jednolity hałas. Zależy nam na pewnej dramaturgii i zmianie nastrojów. Zaczynamy szybko, żeby potem zwolnić. Na sam koniec mamy przygotowane mocne uderzenie.



Karolina Wanat/ fot. mat. promocyjne
oceń
1
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!