szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

19 StyczniaNajnowsze wiadomości

19 Stycznia Najnowsze plotki

"Docenić te dobre momenty" (rozmowa z Anią Rusowicz)

2013-11-27   A A A
 

- Nie udaję mamy, taty, i wszystkich świętych dookoła - mówi podczas naszej rozmowy Ania Rusowicz. Jej debiutancki album "Mój Big-Bit" okazał się strzałem w dziesiątkę. Wypadkową spektakularnego sukcesu były dość frustrujące konsekwencje...

Ania w tym roku skończyła 30 lat. Czuje się bardziej świadoma siebie, lepiej rozumie swoje potrzeby, do tego spełniła swoje kolejne marzenie. Na sklepowych półkach ukazał się jej drugi album - "Genesis". To już nie jest big-bit, ale wciąż jest to Ania Rusowicz.

Album „Genesis” otwiera kawałek „Tango”. Bardzo zmysłowy i namiętny początek.

Ania Rusowicz:
Bo ja jestem seksualnym zwierzęciem (śmiech). „Tango śmierci” to piosenka o wielkich namiętnościach. Kochankowie wypruwają sobie żyły z miłości i umierają. Był taki okres, kiedy nie czułam nic. Łatwiej się wtedy żyje. Lepiej się pracuje, nie ma żadnych frustracji. Kiedy zaczynasz czuć, oprócz tych przyjemnych bodźców, docierają do ciebie też te niefajne. W tym roku skończyłam 30 lat. Czuję więcej i lepiej to rozumiem. Jestem spełniona jako mężatka. Nie mam jeszcze dzieci, ale bardzo bym chciała. Dorosłam do myśli, że fajnie być mamą. Wcześniej nigdy nie przyszło mi to do głowy. Chyba nareszcie dojrzałam, by odczuwać świat na sto procent. Jak kochać, to na zabój. Jak uprawiać seks, to bez żadnych hamulców. Jeśli mieć przyjaciół to takich, z którymi można góry przenosić. Ostatnio wyprowadziłam się na wieś. Kupiłam domek moich marzeń. Robię wino, gotuję rosół na palenisku. Zajmuję się prostymi, pięknymi rzeczami. W prostocie tkwi siła. Uzmysłowiłam sobie, jakiego mam cudownego męża i wspaniałych ludzi wokół siebie. Wcześniej tego nie widziałam.

Zaczęłaś nowy etap w swoim życiu?

Ania Rusowicz:
Tak i bardzo mi się on podoba. Mam mega powera. Z drugiej strony rozumiem, dlaczego ludzie w moim wieku mogą wypalić się zawodowo. To jest taki bardzo delikatny okres w życiu człowieka. Trzeba umieć podejść do wielu spraw z dystansem. W ostatnim czasie udało mi się spełnić kilka największych marzeń. W końcu wyszła moja druga płyta i do tego nagrałam ją z Piotrkiem Waglewskim. Album „Genesis” jest taki, jak chciałam. Mam pełną kontrolę nad swoją muzyką i to mnie jara. Siedzę w studiu, wyobrażam sobie, jak będzie brzmiała piosenka, jaki napiszę do niej tekst. Zaczynam się wkurzać, kiedy cos wykracza poza moją kontrolę. Pomyśl sobie, że robisz płytę. To coś jest z ciebie, z twoich trzewi, zupełnie jakbyś rodziła dziecko. Masz do tego stosunek na maksa emocjonalny. Ale inni niekoniecznie postrzegają to tak, jak ty. To bywa bolesne. Czasem czuję się, jakbym oddawała dziecko opiekunce. Ono płacze, a ona wychodzi na papierosa. Szukam do tego dystansu, żeby móc skupić się i docenić te dobre momenty.



W „Powrotach do siebie” śpiewasz o tym, że warto czasami zatrzymać się i pomyśleć o sobie, zamiast o innych.

Ania Rusowicz:
W warstwie tekstowej ten album przedstawia wizję 30-letniej laski, która zaczyna doceniać, co jest w życiu ważne. Podąża za wartościami, które liczą się o wiele bardziej, niż ten wszechobecny chłam, który nas dekoncentruje. Wydaje się, że są to pierdoły, ale one bardzo nas pochłaniają. W tej piosence chodzi o to, żeby nie porzucać siebie. Możemy mieć ugruntowane poczucie własnej wartości. Wiemy, co osiągnęliśmy. Znamy siebie. Znamy swoje wady, zalety. Mamy ułożone życie w związku. Jednak zawsze jest tak, że przychodzi gorszy moment. Co wtedy robimy? Porzucamy siebie. Zaczynamy myśleć, że jesteśmy beznadziejni. U mnie włącza się właśnie taki mechanizm. Traktuję siebie, jakbym nie była ważna. Kopię samą siebie, a mój mąż pyta, po co to robię. Czy nie wystarczy, że inni dają mi w dupę? Takie momenty zdarzają się każdemu, nawet tym z super samooceną. Czy mamy robić to co inni uważają za słuszne, czy to, co nam odpowiada? Tym jest porzucanie siebie i porzucanie własnych myśli, marzeń, tego co my chcemy w życiu. Czy jesteśmy po to na ziemi, żeby spełniać cudze oczekiwania?

Karolina Wanat/ fot. Universal
oceń
34
22
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: +15 [41]
~cygnuss [2013-12-03 13:12]

Piękna kobieta, obdarzona ciekawym wokalem. Pozdrawiam i trzymam kciuki za nią.

odpowiedz

Ocena: +5 [31]
obawa [2013-12-03 11:16]

nie widze w niej naturalnosci..to wszystko jest gra pozorow..jej wyglad, muzyka, wywiady..aktorka, ktora gra..za bardzo wciaz zmienia fronty by jej zaufac

odpowiedz

Ocena: -3 [29]
obawa [2013-12-03 11:15]

najpierw przybrala ton meczennicy..teraz kreuje sie na luzna babke, ktora niby wszystko ma gdzies.. wychodza problemy psychiczne

odpowiedz

Ocena: 0 [22]
obawa [2013-12-03 11:13]

prostacka ta wypowiedz

odpowiedz

Ocena: -1 [23]
~jan [2013-12-03 10:51]

luzu na scenie , bo ruszasz się jakbyś patyk połkneła

odpowiedz

Ocena: -2 [28]
~dswep [2013-12-03 10:25]

a co to za artystka.... pietruszkę sprzedawać na bazarku

odpowiedz

Ocena: -1 [23]
~*** [2013-12-03 10:06]

nie ten czas nie to miejsce nie ci ludzie dziewczyno

odpowiedz

Ocena: -2 [14]
~mega power [2013-12-03 10:03]

Mamy nie przekoczysz. Bierz tego powera i w bój!

odpowiedz

Ocena: +4 [28]
~zyga [2013-11-28 21:22]

co za bełkot

odpowiedz

Ocena: +18 [42]
~ballantines [2013-11-28 19:37]

Uprawiac to mozna ziemie orna myslicielko -celebrytko ;-)

odpowiedz