szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

26 KwietniaNajnowsze wiadomości

26 Kwietnia Najnowsze plotki

"Nowy, lepszy szatan" (rozmowa z Pampeluną)

2013-06-28   A A A
 

W tym roku fani w końcu doczekali się ich nowego albumu. Na "777" ponownie serwują słuchaczom mieszankę rocka, folku, metalu, a wszystko podszyte zamiłowaniem do klimatów latynoskich. Jak sami przyznają, ich twórczość to "jeden wielki spontan". WP.PL rozmawia z Emilem i Adamem z zespołu Pampeluna.





Słyszę, że czeka was w najbliższym czasie sporo wywiadów. Czyli machina zaczyna się rozkręcać?

Pampeluna:
Zaczyna się właśnie. W końcu udało nam się podpisać porządny kontrakt z Metalmindem i bardzo dużo rzeczy pomagają nam ogarnąć. Wcześniej nie mieliśmy w ogóle czegoś takiego jak press-tour.


A czujecie, że ten kontrakt i wsparcie wytwórni rzeczywiście na coś się przekłada?

Pampeluna:
Trochę za wcześnie mówić. Jak słyszymy się w radiu i widzimy w portalach, to jest nam miło. Wcześniej tego nie doświadczaliśmy. Na pewno pierwszą dużą rzeczą, jaką nam wyskoczyła po podpisaniu kontraktu był występ przed Papa Roach.


Trochę czasu minęło od albumu "La Curva". Co dokładnie działo się z wami w tym okresie?

Pampeluna:
Przez 3 lata właściwie walczyliśmy z nagraniem drugiej płyty. Podchodziliśmy do niej 2 razy i nie spełniało to naszych oczekiwań. W końcu się udało, ale w rezultacie trochę to potrwało. Były też koncerty, ale jechać kilka razy do tej samej miejscowości i grać cały czas ten sam materiał, w pewnym momencie zaczęło być trochę słabe.


Z czego wynika ta stylistyczna mieszanka w waszej muzyce? Każdy dokłada po trochu własnych inspiracji czy może jednak od początku istnieje jakiś plan?

Pampeluna:
Nie ma żadnego planu. To jest jeden wielki spontan. Każdy z nas siedzi w czymś zupełnie innym. Jeden słucha Pantery czy deathmetalowych łupanek, inny Tiesto i Scootera. Generalnie nie ma jednego kompozytora, wszystko robimy razem. Dlatego te piosenki są tak rozstrzelone.


Czy goście, którzy pojawiają się na "777" to bardziej wynik waszych znajomości czy może znowu wsparcie wytwórni?

Pampeluna:
Dj Kostek dogrywał swoje partie może rok temu, ale Titus i Jelonek nagrywali z nami już 3 lata temu, więc nie było to następstwo znajomości nawiązanych przez Metalmind, ale parę lat grania i ponad 200 koncertów. Fajnie, że zgodzili się to zrobić z przyjemnością, a nie z jakiegoś przymusu. Titusa dorwaliśmy w studio u Andrzeja Puczyńskiego. Po prostu zapytaliśmy się, czy nie chciałby zaśpiewać dla nas i powiedział, że nie ma problemu. Byliśmy pod wrażeniem, że tak z kopyta można tak fajnie zaśpiewać. Wieczorem zadzwonił, że rano przyjeżdża. Wpadł, nagrał piosenkę w godzinę. Pełen profesjonalizm.


Ciekawie wymyśliliście tytuł płyty. Z jednej strony nawiązujecie do historii zespołu, a z drugiej mamy "szatany" z przymrużeniem oka.

Pampeluna:
To zupełnie niechcący. Z założenia chodziło o datę powstania zespołu (7 lipca 2007 roku - przyp.red.). Jakoś uwierzyliśmy, że te siódemki nam szczęście dają. Już na początku wygraliśmy sporo festiwali i tak dalej. Dlatego przy nadawaniu tytułu postawiliśmy na 3 siódemki. Nic w w tym szatańskiego nie było. Dopiero po chwili zaczęliśmy się śmiać, ze rzeczywiście "777" to nowy, lepszy szatan.


A pamiętacie ten dzień powstania, sprzed ponad 6 lat?

Pampeluna:
Historia zaczyna się tak, że dwóch gitarzystów, Michał i Arek, których akurat z nami dzisiaj nie ma, spotkało się na Wawelu i stwierdzili, że robią razem zespół. Wszyscy jesteśmy z Koszalina, ale akurat jeden z nich studiował wtedy w Krakowie, a drugi przyjechał na koncert Korna.


Gdy tylko wytwórnia przysłała informację o nadchodzącej premierze, bardzo podkreślała "nowatorską szatę graficzną". Coś więcej na ten temat?

Pampeluna:
Na razie nie chcemy zdradzać, ale po rozłożeniu kształt okładki nawiązuje do tych siódemek. Nigdy czegoś takiego nie widzieliśmy. Kupowanie płyt kompaktowych zdarza się coraz rzadziej. Pomyśleliśmy, ze jeśli już wydajesz te 30-40 złotych, to fajnie jest mieć w ręku coś wyjątkowego.


Nie byłem jeszcze nigdy na waszym koncercie, ale mam wrażenie, że dzieje się tam niezłe szaleństwo. Czy któryś z was jest takim freakiem koncertowym, który pod wpływem impulsu zaczyna naprawdę wariować na scenie?

Pampeluna:
Chyba każdy z nas tak ma. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku. A na koncertach różnie bywa. Czasami ktoś się za mocno zakręci i kable się poplączą, innym razem perkusja gdzieś spadnie pod wpływem drgań, albo posypią się statywy. W mniejszych klubach bywa, że ktoś wpadnie na któregoś z wokalistów, ten leci na perkusję i trzeba wszystko przytrzymać.


A co byście nazwali najbardziej szaloną rzeczą, jak wam się ostatnio przydarzyła?

Pampeluna:
Chyba można tak nazwać wspomniany support przed Papa Roach. Każdy z nas gdzieś pracuje i tego dnia o godzinie 13 dostaliśmy telefon, że o 17.30 jest próba i czy przyjedziemy zagrać. Trzeba było w ciągu kilkudziesięciu minut zerwać się z pracy i wszystkich obowiązków i jechać do Poznania. Rock and roll.


Porozmawiajmy o zawartości muzycznej nowego albumu. Singlowy kawałek "Legenda o lustrze" jest bardzo odczepiony od reszty materiału.

Pampeluna:
To prawda. Miał być na początku bonus trackiem. To było tak, że zostało nam w studio jeszcze trochę czasu i właściwie na kolanie wymyśliliśmy piosenkę. Zadzwoniliśmy do Michała Jelonka, czy przyjeżdża, a on powiedział, że tak. Wszystko nagraliśmy bardzo spontanicznie. To zupełnie nie nasza nuta. Zrobiliśmy to totalnie dla zabawy. Ale przede wszystkim kochamy góry i uwielbiamy tam jeździć. Poza tym na pierwszej płycie też zrobiliśmy takie wariactwo, przerabiając "Czerwone korale", w których wystąpił chór Frontowe drogi, w którym właściwie sami emeryci występują.


A reszta kawałków?

Pampeluna:
Na płycie jest 13 piosenek, z których 7 nagraliśmy w językach latynoskich. Kolejne są zaśpiewane po angielsku i po polsku. Ale generalnie oscyluje to wszystko wokół języków latynoskich, bo zawsze na tym bazowaliśmy. Mamy też mocne kawałki, jak ten z Titusem, jest folklor i nagraliśmy też cover - piosenkę "Cancion del Mariachi" z filmu "Desperado".
Albert Kowalczyk/ fot.- Metalmind
oceń
1
1
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!