szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


najpopularniejsze galerie

najnowsze teledyski

Premiera nowego albumu Gosi Andrzejewicz Premiera nowego albumu Gosi Andrzejewicz

więcej

31 MarcaNajnowsze wiadomości

31 Marca Najnowsze plotki

"Pierwiastek chaosu" (rozmowa z Breton)

2013-05-10   A A A
 

Dwóch londyńskich filmowców zaczęło bawić się muzyką. Nagrywali ścieżki dźwiękowe do filmów, występowali na squatach. Spontanicznie ich muzyczny projekt rozrastał się, w końcu nagrali jedną z najciekawszych płyt 2012 roku.

Z liderem zespołu, Romanem Rappakiem, rozmawialiśmy o tym, dlaczego koncerty są takie fajne i gdzie można znaleźć najciekawsze dźwięki. Muzyk o polskich korzeniach niebawem odwiedzi nasz kraj. Breton wystąpi 18 maja w warszawskiej Hydrozagadce i 19 maja w poznańskiej Meskalinie.

Wasz debiutancki album „Other People’s Problems” ukazał się w ubiegłym roku. Jakie to uczucie, kiedy nareszcie kończy się prace nad materiałem i można cieszyć się z efektów.

Roman Rappak:
Trochę bałem się, że wraz z wydaniem albumu, zniknie cała magia. Nagramy płytę, tak samo jak zrobiło to wielu innych wykonawców, których słuchaliśmy w naszym życiu. Nie będzie już w tym nic nadzwyczajnego. Było to jednak jeszcze bardziej surrealistyczne, niż mógłbym to sobie wyobrazić. Celowo zrobilismy tę płytę w dość naiwny sposób. Nie mieliśmy żadnych ograniczeń. Nie było ludzi z wytwórni, którzy zapłaciliby nam mnóstwo pieniędzy, o ile nagralibyśmy taki singiel, czy inny. Nasza umowa dawała nam totalną wolność. Kiedy po raz pierwszy trzymałem ten album w swoich rękach, poczułem, że włożyliśmy w niego wszystko, co mieliśmy. Pomysły na piosenki, nasz gust muzyczny, obrazy, historie, żarty, różne nastroje i sytuacje. Chcieliśmy uchwycić wszystkie dźwięki magazynu, w którym mieszkaliśmy. Ta płyta jest napakowana wrażeniami. Kiedy trzymając ją, uświadomiłem to sobie, odniosłem wrażenie, że jest o wiele cięższa.

Breton zaczynał jako duet. Skąd pojawiła się potrzeba dodatkowych członków w zespole?

Roman Rappak:
Początkowo robiliśmy krótkie filmy, do których graliśmy muzykę na żywo albo występowaliśmy na imprezach. Nagranie płyty nie było naszym celem. Głównie cieszyliśmy się z grania w galeriach i na squatach. W tamtym okresie mieliśmy perkusję, sampler, bas i wizualizacje. Dwie osoby w zupełności wystarczały. Później wszystko zaczęło się rozrastać. Pisano o nas na blogach, pojawiło się kilka artykułów w gazetach. Zgłaszali się do nas ludzie z propozycjami współpracy. Chcieli, żebyśmy pomogli na etapie produkcji lub abyśmy nagrali dla nich klip. Pojawiła się potrzeba zaangażowania nowych muzyków, którzy są specjalistami w konkretnych obszarach. Ian jest odpowiedzialny za ilustracje i wszystkie projekty graficzne. Ja nigdy nie byłem w tym dobry. Dan jest niesamowitym muzykiem. Chwyta za instrument i od razu go opanowuje. Zaczęliśmy się rozwijać i nie byliśmy w stanie realizować naszych pomysły tylko we dwóch. Musielibyśmy ograniczać się do sampli i podkładów. Ważny jest dla nas czynnik ludzki.


(mat. promocyjne)


Przy współczesnej technologii dwie osoby z samplerem i laptopami mogą narobić sporo hałasu.

Roman Rappak:
Jest to na pewno tańsze. Przelot pięcioosobowego zespołu z menedżerem i gościem od dźwięku swoje kosztuje. Do tego dochodzi zakwaterowanie. Z drugiej strony jestem mocno zawiedziony, kiedy idę do klubu, żeby zobaczyć artystę, którego bardzo lubię a okazuje się, że jedyna różnica między oglądaniem go w klubie a słuchaniem w domu jest taka, że piwo jest droższe, a dźwięk gorszy.

Karolina Wanat/ fot. Sonic
oceń
6
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!