szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

26 KwietniaNajnowsze wiadomości

26 Kwietnia Najnowsze plotki

"Nie mamy nic wspólnego z illuminati" (rozmowa z Alt-J)

2013-03-20   A A A
 

Utwór "Tessellate" stał się na Wyspach hitem jeszcze zanim ktokolwiek wiedział, kto go wykonuje. Dziś Alt-J jest jedną z najgorętszych nazw w branży muzycznej. Z gitarzystą i basistą Gwilem Sainsbury rozmawialiśmy o nowej religii, której nie zapoczątkowali, o tym, co nie podoba mu się w najpopularniejszym teledysku zespołu i o nudnej prozie życia codziennego.



Wydaliście świetnie przyjęty album „An Awesome Wave”, zostaliście nagrodzeni Mercury Prize. Jesteście jedną z największych sensacji 2012 roku. Jak zmieniło się wasze życie? Czy na każdym kroku jesteście śledzeni przez paparazzi? Zatraciliście się w alkoholu i narkotykach?

Gwil Sainsbury:
(śmiech) Osobiście nie zauważyłem, żeby coś zmieniło się w moim życiu. Nie stałem się aż tak rozpoznawalny, paparazzi jakoś za mną nie biegają. Kiedy mamy wolne, myślę o powrocie do domu, o rachunkach, które muszę zapłacić i o spotkaniu ze swoją dziewczyną. Nuda i proza życia codziennego.

Tak też myślałam. Za to na pewno otworzyły się przed wami artystyczne możliwości.

Gwil Sainsbury:
To prawda, pojawiło się mnóstwo okazji. Obecnie pracujemy nad ścieżką dźwiękową do filmu „Leave To Remain” Bruce’a Goodisona. Nasza trasa koncertowa potrwa do października. Przez cały czas będziemy w podróży, więc angażowanie się we współpracę z innymi ludźmi byłoby dość kłopotliwe.

Możesz mi opowiedzieć coś więcej o pracach nad tą ścieżką dźwiękową?

Gwil Sainsbury:
To dla nas bardzo ekscytujące wyzwanie. Poza tym miło jest znów być w studiu. Nie zaczynaliśmy jako zespół koncertowy. Kiedy po wydaniu płyty musieliśmy ruszyć w trasę, był to dla nas szok. Nie byliśmy przyzwyczajeni do grania na żywo. Potrzebowaliśmy czasu. Fajnie jest wrócić do tego, do czego przywykliśmy. W studiu znowu czujemy, że rzeczywiście wykonujemy jakąś pracę. Bycie w trasie koncertowej nie wymusza od nas zbytniej kreatywności.

Podczas trasy nie masz czasem wrażenia, jakbyś był na wycieczce szkolnej?

Gwil Sainsbury:
Coś w tym jest. Kiedy ruszałem z Londynu do Singapuru miałem w busie tyle bagaży, jakbym się ewakuował. Wszystkie pakunki były ponumerowane, żeby było wiadomo, co należy do kogo i czy mamy wszystko. Bycie w trasie to raczej styl życia. Samemu nie musisz za wiele robić. Wychodzisz na scenę, grasz, udzielasz wywiadów. Potem wracasz do domu i znowu trzeba wcześnie wstawać i zadbać o swoje jedzenie.

Graliście w Azji, Stanach, Europie. Kulturalnie te rejony bardzo różnią się od siebie. Czujesz to podczas koncertów?

Gwil Sainsbury:
Oczywiście. To niesamowite, jak w różnych krajach reaguje się na muzykę graną na żywo. To ciekawe, ale w Japonii i Belgii ludzie zachowują się bardzo podobnie. Chodzi mi o pewien szacunek, który czuliśmy ze strony publiczności w tych krajach. Są bardzo uważni i dość cisi. Klaszczą dopiero wtedy, kiedy są pewni, że skończyłeś grać. Nie mam pojęcia, skąd bierze się to podobieństwo w reakcji ludzi z Belgii i Japonii. W Stanach publiczność jest dzika. Zachowują się bardziej jak fani.

Czujesz się czasem jak przywódca sekty? To musi być osobliwe wrażenie, kiedy podczas koncertu widzisz tłum, który nagle wznosi w waszą stronę ręce układając je w kształt trójkąta.

Gwil Sainsbury:
Ten znak trójkąta i zbuntowana poza to był taki nasz żart. Później w sieci pojawiły się ze dwa, trzy zdjęcia, na których wykonujemy ten gest. Nasi fani zaczęli kopiować go od samego początku. To jest bardzo satysfakcjonujący widok. Grasz koncert i nagle setki ludzi unosi dłonie robiąc ten znak. To bardzo fajne na poziomie interakcji. Oczywiście nie bierzemy tego na poważnie. Nie mamy nic wspólnego z illuminati. (śmiech)

Karolina Wanat/ fot. Mystic
oceń
8
6
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: +5 [5]
~ono [2013-04-02 02:23]

jak widac na heinekenie bedzie stado wystepujacych usluznych NWO, malp , przysiegajacych, ze nic z tym nie ma wspolnego, a glowna od macenia w glowach mlodych lub nieswiadomych ludzi to rihanna, dziewczynka z wysp karaibskich cudownie robiaca kariere w massmediach, tak przypadkiem, wielki talent,...voodoo

odpowiedz

Ocena: +10 [10]
~ababamus [2013-04-01 23:38]

Haha zrób trójkącik na scenie ,a stado baranów to powtórzy jak tresowane małpy. I jak tu się dziwić ,że różne hitlery dochodzą do władzy.

odpowiedz

Ocena: +11 [15]
~inn [2013-04-01 22:55]

tym załosniejsze jest że ten gosciu robi gesty których znaczenia nie rozumie... a gdyby pozdrawiali publike znakami satanistycznymi - tez by sie kretyńsko tłumaczył? a gdyby zrobił znak heil ? niedouczenie i ignorancja nie zmiania faktów - a uzywanie gestów i słów których znaczenia się nie rozumie świadczy o marnej kondycji umysłowej i pozerstwie

odpowiedz

Ocena: +22 [30]
~gfdd [2013-04-01 20:11]

Kto nie jest z illu ten nie istnieje na scenie muzycznej

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: +11 [13]
~absmak [2013-04-01 20:07]

Buraczarnia ze srebrnymi zębami. Pomalowali sobie parę trójkącików i myślą, że są trendy. Takie jęczące k#rwy, to Iluminaci wciągają nosem i wydalają przy pierdnięciu.

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

Ocena: -7 [15]
~dfs [2013-04-01 17:20]

czy to o gejach? Iluminaci to geje.

odpowiedz

Ocena: +24 [28]
~xx [2013-04-01 16:03]

illuminaci!

odpowiedz