szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

29 StyczniaNajnowsze wiadomości

29 Stycznia Najnowsze plotki

"Ja byłam grzeczna" (rozmowa z Beatą Kozidrak)

2013-02-20   A A A
 

Na scenie muzycznej funkcjonują od 1978 roku, a Beata Kozidrak śmieje się, że książka "Bajm. Płynie w nas gorąca krew" podsumowująca 30 lat działalności zespołu to dopiero pierwszy tom ich historii. Wokalistka opowiedziała nam m.in. o pierwszych zagranicznych wyjazdach, inwigilacji w ZSRR i kryzysie, który dopadł ją znienacka podczas wielkiego świętowania.



„Mówią o nich, że mają poprzewracane w głowach” - możemy przeczytać w jednym z archiwalnych wycinków z gazet, które trafiły do książki „Bajm. Płynie w nas gorąca krew”. Z tekstu wynika, że „zdarzało wam się napyskować”, bo tak było trzeba, żeby przetrwać w trudnych realiach. Zostaliście rzuceni na głęboką wodę, nie mieliście żadnego doświadczenia. Jak dawaliście sobie radę?

Beata Kozidrak:
Wszystko przeżywaliśmy po raz pierwszy. Nie mieliśmy gdzie się tego nauczyć. Startowaliśmy w różnych przeglądach, potem wystąpiliśmy w Opolu. To było dla nas wielkie przeżycie. Zapowiedź przygody, na którą czekaliśmy. Każdy młody człowiek wypatruje, żeby spotkało go w życiu coś miłego i fajnego. Chce realizować swoje marzenia z młodości. Nigdy nie przewróciło nam się w głowach i to jest w dużej mierze zasługa Andrzeja. Miał głowę zawsze tam, gdzie powinien. Mądrze kierował naszą, jak i moją karierą. Był trudnym przeciwnikiem w negocjacjach, ale miał bardzo silnie sprecyzowane plany i dążenia. Zawsze kierował się dobrem zespołu, moim dobrem. Dlatego w tym składzie gramy już 20 lat. To jest wielki sukces. Z tych wszystkich wypowiedzi, które czytałam po raz pierwszy w tej książce, wynika, że ci, którzy mieli okazję z nami współpracować, bardzo miło to wspominają. To była dla nich nauka, przygoda, nowe doświadczenia. Ewa (Tutka, autorka książki „Bajm. Płynie w nas gorąca krew” – przyp. wan), nie miała nad sobą cenzury. Pewnie obawiała się Andrzeja, ale daliśmy jej wolną rękę. Nie wnikałam w wypowiedzi innych muzyków czy moich córek. Mam nadzieję, że każdy, kto wypowiedział się w tej książce, mówił szczerze.

Dotarliście do momentu, w którym mogliście żyć z samej muzyki. Ale wasze początki nie należały do najłatwiejszych. Nie jeździliście na koncerty limuzynami, a po występach nie czekał na wasz szampan i kawior.

Beata Kozidrak:
Żeby do czegoś w życiu dojść, musi być pasja. My mieliśmy muzykę. Na początku mojej przygody nie było ważne, czym dojadę na koncert. Byleby była scena, mikrofon i ludzie. Wiedziałam, że Andrzej jest znakomitym organizatorem. Na początku był z nami na scenie, ale nadal obchodziło go, kto organizuje koncert i czy wszystko będzie tak, jak należy. Zawsze myślał o mnie, o muzykach. Żebyśmy mieli dobre warunki, hotel. Zależało mu bardzo, żeby wszystko fajnie brzmiało. Szliśmy do przodu. Andrzej jest bardzo wymagającym człowiekiem. Fajnie jest mieć kogoś takiego w albo obok zespołu, kiedy się zaczyna. Moi chłopcy mają różne charaktery. Zebrać do kupy takich ludzi i pomóc im przejść przez szmat czasu razem, to wielkie wyzwanie. Ta książka opowiada o naszej wielkiej pasji, która nie minęła. Na początku nie było łatwo. Cenzura zamykała nasze piosenki w szufladach i nie można było ich grać. Przez rok nic nie pisałam, byłam załamana. Muzyka to był taki mój kop, moje powietrze, bez którego nie mogłam żyć. Strasznie potrzebowałam tego pisania, a tu nagle ktoś mi zamknął drzwi i to w momencie rozpędu zespołu. W tej książce wszystkie te trudne historie są opisane w sposób fajny, czasami dowcipny. Byliśmy przecież tacy młodzi. Wierzyliśmy, że sytuacja się zmienia i jednocześnie ubarwialiśmy sobie to życie.

Rzeczywiście dużo humoru jest w tej książce.

Beata Kozidrak:
O to właśnie nam chodziło. Myślę, że Ewa też nie chciała, żeby to była nudna lektura. Wszystko zawarte w tej książce, to prawdziwe historie. Ja byłam grzeczna, ale moi muzycy robili sobie dowcipy. To nas jednoczyło jako grupę. Będąc cały czas w trasie byliśmy jak rodzina.

Karolina Wanat/ fot. EMI
oceń
19
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
xvb [2013-03-08 19:12]

Pani piosenki były ze mną od pierwszej mojej miłości i wiele wzruszeń przeżyłam przy nich, nie jestem jakąś tam sentymentalną sierotką, ale Pani głos i pani piosenki są fantastyczne i zawsze się broniły. Zawsze lubiłam rock, punk rock, różne alternatywne style ale potrafię docenić głos, pasję i to coś . Pani jest wielka i i już.

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~bibi [2013-03-07 14:20]

Jakoś w rodzinnym mieście p. Beatki, mieście Polski B, nie widać w koncertach charytatywnych! Nic za darmo!

odpowiedz

Ocena: +3 [3]
~Kenorb [2013-03-07 09:22]

Pani Beata ostatnio wpadła w samozachwyt.A jak pisze,ze w latach 80 - 90 podczas występów zagranicznych ludzie otwierali buzie z zachwytu i zdziwienia,że Polka może tak śpiewać.Trochę to śmieszne.Przed Nią wielu polskich piosenkarzy pokazało już na co stać polskich artystów.Była przecież Anna German,Maryla Rodowicz,Irena Jarocka ,Czesław Niemen itd...Czy Pani Beata występowała na festiwalu w San Remo albo w paryskiej Olimpii?

odpowiedz

Ocena: +4 [4]
zibi644 [2013-02-27 12:41]

Pani Kozidrak.fajnie śpiewa.Ale , że to wydruk komuny , na którą narzeka , to oczywiste. A już jej kombatanctwo..Śmieszne.

odpowiedz

Ocena: -2 [4]
~Jlna [2013-02-26 20:25]

Bardzo lubie sluchac Pani piosenek , zycze dalszych sukcesow .Pozdrawiam

odpowiedz

Ocena: 0 [4]
~Stand [2013-02-26 19:49]

Pani Beato, zasługi męża są duże, ale perłą tego zespołu jest Pani, piękny głos, Pani niezwykły urok osobisty, ma Pani to coś co przyciąga ludzi, jestem zauroczona Pani uśmiechem. Ma Pani za co dziękować Bogu. Pozdrawiam

odpowiedz

Ocena: -2 [8]
~togologo [2013-02-26 19:28]

a ja uwielbiam Marię Czubaszek.

odpowiedz

Ocena: -1 [3]
~Data [2013-02-24 17:50]

Kocham piosenki Beaty są po prostu o mnie uwielbiam jej głos osobę cudowna jest chciała bym ja kiedyś poznać porozmawiać to takie moje ciche marzenie wszystkiego dobrego Beatko pozdrawiam z Gdyni.dagmara.D

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~dorota [2013-02-23 18:02]

a ja najbardziej pamiętam Jarmark Dominikański z 83 czy 84 roku i NIE MA WODY NA PUSTYNI albo JÓZEK,NIE DARUJĘ CI TEJ NOCY, brzmiało na całe stare miasto Gdańska ,aż dusza grała od pani głosu a mury miasta drżały i takie to było energetyczne

odpowiedz

Ocena: +5 [9]
~cocacola [2013-02-23 14:07]

Nigdy nie zapomnę jak 33 lata temu, zaraz po urodzeniu mojego syna, wyszłam w niedzielę i zobaczyłam plakat na kiosku "Ruch" z Pani wizerunkiem i tytułem piosenki "Do lata". Ta piosenka zawsze kojarzyc mi się będzie z moim ukochanym synem...

odpowiedz