szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

16 WrześniaNajnowsze wiadomości

16 Września Najnowsze plotki

"To nie jest tak, że chcemy komuś włazić w tyłek" (rozmowa z zespołem Kruk)

2013-01-03   A A A
 

Zespół Kruk nie stara się odkryć rocka na nowo. Z gatunku czerpią to, co jest najbardziej spójne z ich muzycznym charakterem i dają upust swoim artystycznym ambicjom. Rezultat? Spore grono wiernych fanów i trzy albumu z autorskim materiałem. A to tak naprawdę dopiero początek.

Z gitarzystą Piotrkiem Brzychcym rozmawialiśmy o płycie "Be3", domniemanym romansie z gwiazdą porno i występach przed zespołami pokroju Deep Purple. Zanim dowiedzieliśmy się, dlaczego granie jako support Guns N'Roses mija się z celem, wymieniliśmy się wrażeniami związanymi z najnowszym wydawnictwem Led Zeppelin.

Miałeś przyjemność zobaczyć koncertowe DVD „Celebration Day” Led Zeppelin?

Piotr Brzychcy:
Widziałem, byłem nawet na pokazie w kinie. Z kina wrażenia przeciętne – dźwięk był kiepski. W pewnym momencie ktoś poszedł na górę i po interwencji był skok w głośności. Ale ten dźwięk był tak nieprzyswajalny w tych górnych rejestrach, że kiedy Plant zaciągał, albo Page grał solówkę, to aż kłuło w ucho. Liczyłem, że to będzie taki dźwięk, którym się przykryję jak pierzyną i będę się rzeczywiście czuł, jak na koncercie Led Zeppelin. Tu był dźwięk doklejony do obrazka. Jakby to szło obok siebie. Nie było tej jedności. Jak puszczam sobie w domu jakieś DVD to mam wszystko, czego chcę. Tam był pewien niedosyt. Mimo wszystko fajnie, że są takie pokazy.

A sam koncert?

Piotr Brzychcy:
Wydaje mi się, że jak na gości w tym wieku, to są w naprawdę niezłej formie. Widzę taką potworną przepaść między postawą Page’a i Planta. Plant jest gościem obdarzonym charyzmą właściwą dla swojego wieku. Fajne jest to, że on jest w tym wszystkim taki skromny. Nie udaje wokalisty, którym był w latach 70. Natomiast mam wrażenie, że Page jest cały czas na lekkim haju, cały czas mu się wydaje, że jest młodzieniaszkiem. Przy tym, jest moim zdaniem najsłabszy z całej ekipy. Jeśli ktoś się zestarzał muzycznie, to tylko Page. Plant nabrał charakteru. Stał się gościem z charyzmą. Do tego ta pokora w postawie. To niesamowite. A Page? To taki uśmiechnięty młodzieniec z siwymi włosami. Od razu przypomina mi się ten film „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”. Bardzo fajne wrażenie zrobił na mnie młody Bonham. Widać, że ma taki power. Żałuję, że nie zagrali utworu „Moby Dick” z solówką na perkusji. Ale koncert fenomenalny, takie klasyki. Przy niektórych utworach niemalże łzy ciekły. Jak oglądam koncerty Led Zeppelin, to przypomina mi się, jak byłem w piątej klasie podstawówki i ojciec przyniósł do domu VHS „The Song Remains The Same”. Zobaczyłem tylko pierwszy kawałek, bo musiałem jechać do dentysty. Jak wróciłem było już bardzo późno, więc też nie mogłem do końca zobaczyć.

Przyznam ci się, że miałam taki moment, kiedy koncert zaczął mnie nużyć. Ale gdzieś w okolicach utworu „Kashmir” znowu zaczął się ogień.

Piotr Brzychcy:
Dokładnie. Miałem to samo wrażenie. Nawet muszę się przyznać z ręką na sercu, że zasnąłem w pewnym momencie. Opadła mi głowa. Myślę sobie: „Jaki obciach. Jaki wstyd”. Ale spojrzałem na ludzi obok i oni też wyglądali na zmęczonych. Byłem w kinie na U2, Metallice, Rolling Stonesach i jednak był większy power. Ludzie wstawali. Tutaj na sali ci młodzi gdzieś się wymieszali z tymi bardziej statecznymi i nie było tej atmosfery, kiedy ktoś zaczyna na przykład nagle krzyczeć. Na koniec jakieś delikatne brawa.

Podczas mojego seansu ludzie bawili się całkiem nieźle. Były spontaniczne tańce i okrzyki.

Piotr Brzychcy:
To zdecydowanie naturalniejsze reakcja na koncert rockowy niż rozsiąść się, popatrzeć i pójść do domu.

Na koncertach Kruka ludzie chyba też raczej żywiołowo reagują?

Piotr Brzychcy:
Ostatnio zdziwiłem się jak wyszliśmy na scenę Festiwalu Gitary Elektrycznej w Kinoteatrze, gdzie sala jest przewidziana tylko na miejsca siedzące. Od razu skojarzyło mi się to z 1969 rokiem, jak na koncert Purpli z orkiestrą przyszły dwa pokolenia ludzi: ludzie w garniturach przygotowani na orkiestrę i ludzie spragnieni rocka w jeansach i z szaleństwem na twarzy. Podczas naszego koncertu zauważyłem, że w głębi sali tam kogoś aż rwie, ale w pierwszych rzędach siedzieli bardziej uprzywilejowani elegancko ubrani. To był taki ostatni koncert, który zapamiętałem pod kątem braku rock’n’rolla. Chociaż owacje były jak w Budokan. Na naszych koncertach jest czad. Nie ma czegoś takiego, żeby ktoś tam siedział. Pamiętam, jak graliśmy podczas koncertu rzewną balladę i taka para połączyła się w tańcu w pocałunku. Piosenka się skończyła i potem już rąbaliśmy ostre, szybkie rzeczy. A oni dalej tańczyli w rytm tamtej ballady. Do końca. Obserwowałem ich ze sceny. Po prostu miłość rządzi się swoimi prawami.
Karolina Wanat/ fot. Metal Mind
oceń
9
38
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~kibic73 [2013-01-06 10:25]

a co to za zespół "KruK" ?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~brel [2013-01-06 09:20]

I znowu obrzydziliście mi żarcie grubą srak.ą w pończochach...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~toma [2013-01-06 09:03]

wały

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~rotor [2013-01-06 08:53]

kiedys gwiazda to błyszczała a dziś nawet gwiazda jest smierdziek - ma dosyc gwiazd , ledwie rozkraczy nogi to już gwiazda

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~blabla [2013-01-06 05:39]

Kicha

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ehh [2013-01-06 04:37]

null

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~bas [2013-01-06 04:19]
Ocena: +2 [4]
~Majteczki [2013-01-06 01:13]

Gracie szajs, drugie Feel, a Ty jesteś z tego zadowolony. I sobie bądź. Ale nie wciskaj kitu innym, że to ma jakąkolwiek wartość. BO NIE MA!!!

odpowiedz

Ocena: -3 [3]
~dan [2013-01-06 00:55]

ale bym ją sklepał :D ahhh

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~e [2013-01-06 00:48]
Ocena: +1 [1]
~Sos [2013-01-05 23:27]
Ocena: 0 [2]
~Sławek [2013-01-05 23:09]
Ocena: -2 [2]
~Matej [2013-01-05 22:57]

Dobre

odpowiedz

Ocena: 0 [2]
~O [2013-01-05 22:52]
Ocena: 0 [0]
~figaz makiem [2013-01-05 22:23]

Co to takiego?

odpowiedz