szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

22 ListopadaNajnowsze wiadomości

22 Listopada Najnowsze plotki

"To nie jest tak, że chcemy komuś włazić w tyłek" (rozmowa z zespołem Kruk)

2013-01-03   A A A
 


Jak płyta „Be3” byłaby inna, gdybyście nie zaangażowali do współpracy Marcina Kindli?

Piotr Brzychcy:
Byłaby taka sama, tylko nie brzmiałaby tak dobrze. Tu nie dzieje się nic, co byłoby poza moją świadomością. Nie wydarzyła się żadna historia dodatkowa, która sprawiła, że musiałem spojrzeć w zupełnie inną stronę, założyć inne okulary. Nie. Ja taką płytę chciałem nagrać za pierwszym i za drugim razem. Tylko nie miałem na to kasy. Teraz były na to finanse, więc znaleźliśmy producenta, który mógł realizować pomysły, które miałem w głowie od początku. Te wszystkie historie z elektroniką, z umiarkowanym potraktowaniem klasycznych instrumentów, takich jak gitara, Hammond. Marcin zaproponował zajebiste studio i absolutnie otwarty umysł. Nasza współpraca polegała na tym, że proponowaliśmy sobie coś nawzajem. Kiedy on mi coś proponował, to nie było to coś z kosmosu. To było bardziej: „Właśnie o to mi chodziło. Dokładnie powiedziałeś to, co ja czuję”. Zresztą, we wkładce jest napisane, że ta płyta jest współprodukowana przez Marcina Kindlę, Michała Kuczerę i przeze mnie. Robiliśmy to razem i w pełnej świadomości.

Wspomniałeś o supportach, które graliście. Jesteś w stanie mi powiedzieć, który z tych koncertów wzbudził w was największe emocje?

Piotr Brzychcy:
Najwięcej emocji było przed Deep Purple. Stajesz na scenie z ludźmi, którzy są twoimi idolami. Jeżeli przypominasz sobie największego idola i teraz wyobrażasz sobie, że możesz funkcjonować na tej samej scenie, to jest to nieprawdopodobne. Obok stoi perkusja Iana Paice’a, na którą zwykle patrzyłem spod barierek. Są wzmacniacze gitarzysty, organy Hammonda. Uzmysławiasz sobie, że ci techniczni, którzy tam się kręcili i nosili sprzęt, kręcą się cały czas podczas naszej próby. Mało tego, przyjeżdża na próbę zespół. Widzimy się gdzieś tam, uśmiechy na twarzy. Po koncercie podają rękę, pytają, jak się czujemy. Niesamowita historia. Może taka infantylna, ale dlaczego mamy to ukrywać. To fajne spełnienie marzeń. Znaczącym koncertem w naszej historii był występ przed UFO w Stodole w marcu 2007 roku. Pamiętam, jak przyjechaliśmy jako zespół znany tylko z płyty coverowej. Nikt nie podejrzewał, że możemy grać swoje utwory. Były takie głosy, żebyśmy nie grali swoich kawałków, bo nie są znane. Wyszliśmy, zagraliśmy tylko dwa covery i resztę swoich kawałków. Był taki odbiór, że posypały się różne propozycje. To był na pewno taki najważniejszy koncert. Po nim wiedziałem już na pewno, że ten zespół ma sens i że musimy nagrać autorską płytę. Przed samym występem byłem przekonany, że wypadniemy dobrze. Jeździłem na koncerty rockowe i obserwowałem supporty. Widziałem, czego ludzie mniej więcej chcą. Z całym szacunkiem dla Acid Drinkers, których jestem fanem, ale było ciężko obserwować ich przed Purplami. To się miało nijak, zwłaszcza dla tych starszych fanów. Oni nie czekają na metalowe łojenie tylko rockowe dźwięki.

A propos nietrafionych suportów. Pamiętasz Dżem przed AC/DC na Bemowie?

Piotr Brzychcy:
Ja jestem fanem i Dżemu i AC/DC. To przecież dwa dobre zespoły. Zderzenie tego było takie: „kurde, o co tu chodzi”. Poza tym Dżem został potraktowany troszkę po macoszemu. Wyszli jakby nie wiadomo skąd i po co. Zupełnie nietrafiona historia.

Granie jako support przed dużą gwiazdą to spore wyzwanie.

Piotr Brzychcy:
Jeśli poczęstujesz publiczność tymi dźwiękami, które chcą, to ten support staje się taką przystawką do dania głównego. Trzeba zrobić to tak, żeby to nie było przeciągnięte, żeby było trafione klimat. Jak graliśmy przed Hunterem, to zagraliśmy mocny set. To nie jest tak, że chcemy komuś włazić w tyłek. Po prostu gramy dla ludzi i sami też chcemy się bawić. Jeśli zagramy rozciągnięte kompozycje przed Hunterem, to ludzi znudzimy. Wolimy dać ludziom kopa. Krótkiego i zwartego. To też jest taka mentalność niektórych polskich zespołów, żeby przeciągać set. Wiem, jak przed nami grają supporty. I proszą: „Jeszcze dwa, jeszcze tylko dwa kawałki”. Ok, ale ludzie już tam nie mogą, wychodzą, zaczynają nazywać brzydko ten występ. Do 30 minut było fajnie, ale zaczyna się już niecierpliwość. Nagle kończy się repertuar. I co? Powtórzymy pierwszy numer. Chcecie jeszcze? Wszyscy krzyczą „nie” tylko ktoś spod baru „tak”. I grają dalej. To jest taka mentalność. A propos supportów jeszcze, to trzeba do tego podejść z pokorą i trzeba czasami podejmować rozsądne decyzje. Na przykład mieliśmy szansę zagrać przed Gunsami. Tylko uświadomiłem sobie, że zagramy w biały dzień, a Axel spóźni się dwie i pół godziny. To nie będzie support, tylko wiocha. Stwierdziłem, że to jest bez sensu. Był festiwal Hard Rock Heroes z Whitesnake w roli głównej, gdzie ja autentycznie nie chciałem zagrać. Wytwórnia tak mnie namawiała, przekonywała, że to właściwe miejsce, czas, bo jesteśmy świeżo po płycie. Trzeba zagrać. Godzina 17, poniedziałek. Byłem przekonany, że nikt się nie pojawi. Ale na szczęście odbiór był niesamowity pomimo, że wyszliśmy jako jedyny zespół bez próby, bo TSA miało tak długą próbę, że nam czasu zabrakło. To był nasz pierwszy występ w Spodku. Wspominam to z sentymentem. Zespoły pchają się na te supporty. Może to i dobrze? Czasami trzeba się rzucić na pożarcie lwa, żeby zostać zauważonym. Pierwszy koncert w życiu jaki widziałem jako dzieciak to koncert Purpli w 1993 roku. Wtedy nieżyjący już gitarzysta Valdi Moder został wręcz zjedzony przez publiczność. Występował chyba 20 minut, a takich obelg, jakie leciały pod jego adresem, do dziś nie słyszałem na koncertach. Na koniec uciekał ze sceny, bo coś poleciało. Ale zapadł mi w pamięć i do dziś kojarzę, kto to jest.



Karolina Wanat/ fot. Metal Mind
oceń
9
38
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~kibic73 [2013-01-06 10:25]

a co to za zespół "KruK" ?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~brel [2013-01-06 09:20]

I znowu obrzydziliście mi żarcie grubą srak.ą w pończochach...

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~toma [2013-01-06 09:03]

wały

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~rotor [2013-01-06 08:53]

kiedys gwiazda to błyszczała a dziś nawet gwiazda jest smierdziek - ma dosyc gwiazd , ledwie rozkraczy nogi to już gwiazda

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~blabla [2013-01-06 05:39]

Kicha

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~ehh [2013-01-06 04:37]

null

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~bas [2013-01-06 04:19]
Ocena: +2 [4]
~Majteczki [2013-01-06 01:13]

Gracie szajs, drugie Feel, a Ty jesteś z tego zadowolony. I sobie bądź. Ale nie wciskaj kitu innym, że to ma jakąkolwiek wartość. BO NIE MA!!!

odpowiedz

Ocena: -3 [3]
~dan [2013-01-06 00:55]

ale bym ją sklepał :D ahhh

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~e [2013-01-06 00:48]
Ocena: +1 [1]
~Sos [2013-01-05 23:27]
Ocena: 0 [2]
~Sławek [2013-01-05 23:09]
Ocena: -2 [2]
~Matej [2013-01-05 22:57]

Dobre

odpowiedz

Ocena: 0 [2]
~O [2013-01-05 22:52]
Ocena: 0 [0]
~figaz makiem [2013-01-05 22:23]

Co to takiego?

odpowiedz