szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

19 StyczniaNajnowsze wiadomości

19 Stycznia Najnowsze plotki

"Ta robota potrafi porządnie zmęczyć" (rozmowa z I Am Giant)

2012-12-05   A A A
 

I Am Giant to trzech Nowozelandczyków i jeden Brytyjczyk. Na ich punkcie oszalała już Australia, teraz przymierzają się do podboju Europy. Z wokalistą Edem Martinem rozmawialiśmy o debiutanckiej płycie "The Horrifying Truth", relacjach ze Slashem i koncercie w Polsce. Grupa wystąpi 7 grudnia w Warszawie i, jak zarzeka się Ed, nie mogą doczekać się tego występu. Dlaczego?



Zaraz na początku waszej płyty pojawia się kawałek „City Limits”, który opowiada o ograniczeniach, jakie może narzucać rodzinne miasto. Doświadczyliście tego na własnej skórze?

Ed Martin:
„City Limits” opowiada o sytuacji, kiedy czujesz, że gdzieś utknąłeś. Chcesz zrobić tyle rzeczy, ale nie możesz. Kiedy pisaliśmy tę piosenkę myśleliśmy o tym, jak ograniczały nas miejsca, w których mieszkaliśmy. Ja przebywałem w Southampton w Wielkiej Brytanii. To ładne miejsce, ale nie mogłem zrealizować tam swoich muzycznych marzeń. Reszta zespołu utknęła w Auckland w Nowej Zelandii. Musieli przenieść się do Londynu. Ideą piosenki jest przeprowadzka gdzieś, gdzie można zacząć się realizować. Bohaterka utworu zdradza partnerowi, że chce od życia czegoś więcej. Pyta w kółko, czy na tym ma polegać ich egzystencja. Jeśli chcą wytrwać razem, to powinni ruszyć dalej, uciec. Miasto nie powinno powstrzymać ich przed marzeniami.

Jak to się stało, że chłopak z Wielkiej Brytanii założył zespół z Nowozelandczykami?

Ed Martin:
Jakieś pięć lat temu Paul i Shelton przeprowadzili się do Wielkiej Brytanii. Zdecydowali, że założą zespół. Ja już wcześniej grałem w jednej kapeli, ale nie odnieśliśmy spektakularnego sukcesu. Podpisaliśmy kontrakt z Universalem, ale nic z tego nie wyszło. Nie śpiewałem przez 6, może nawet 7 miesięcy. Zamiast coś tworzyć po prostu pracowałem. Łapałem się każdej roboty. W pewnym momencie poczułem, że muszę zrobić coś kreatywnego. Znowu chciałem śpiewać. Zacząłem przeglądać ogłoszenia w internecie i znalazłem to napisane przez Paula i Sheltona. Tak to się potoczyło. Przesłałem nagranie z moim wokalem, spodobało im się. Zaprosili mnie na przesłuchanie. Tak zaczęła się nasza współpraca. Pierwszą piosenką jaka napisaliśmy było właśnie „City Limits”.

Jak nazywał się twój zespół?

Ed Martin:
Volume. Raczej nie znajdziesz naszych kawałków w sieci.

Usunęliście wszystko?

Ed Martin:
Nie, nie, nic z tych rzeczy (śmiech). Po prostu żaden z tych numerów nie został tak właściwie wydany. Może byłabyś w stanie znaleźć nasz winyl gdzieś w starym, zapomnianym sklepie muzycznym.



Jak wygląda podział obowiązków w I Am Giant? Jak powstają wasze piosenki?

Ed Martin:
Kiedy pracujemy każda technika jest dobra. Z reguły Paul tworzy szkielet kompozycji, a potem razem z Sheltonem to dopracowują. Shelton dorzuca do tego perkusję i w takiej wersji trafia to do mnie. Ja dopisuję melodie, żeby potem wspólnie w studiu oddzielić te dobre od tych złych. Na końcu razem z Paulem piszemy teksty.

Na płycie jest kawałek instrumentalny „The Haunting Of Elinor Shaw”. Kim była Elinor Shaw?

Ed Martin:
Elinor Shaw była starą kobietą Southampton, która wieki temu została skazana za bycie czarownicą. Wydaje mi się, że to Paul przeczytał gdzieś tę historię. Doszliśmy do wniosku, że całkiem fajnie będzie tak nazwać kawałek.

Karolina Wanat/ fot. Sony Music
oceń
3
3
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!