szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

16 WrześniaNajnowsze wiadomości

16 Września Najnowsze plotki

"Spełniamy nasze wielkie marzenie" (rozmowa z Dry The River)

2012-11-13   A A A
 

Już w piątek na trzy koncerty przyjeżdża do Polski zespół Dry The River (16.11 w Poznaniu, 17.11 w Warszawie oraz 18.11 we Wrocławiu). W rozmowie z WP.PL Scott Miller, basista grupy, wspomina poprzednie wizyty w naszym kraju, uchyla rąbka tajemnicy odnośnie nowego materiału oraz opowiada o ciężkiej pracy na planie teledysków.




Podobno wyszedłeś przed chwilą z próby. Ćwiczycie nowy materiał?

Scott Miller:
Nie. Gramy za chwilę koncert. Ale troszkę nowości też pewnie przemycimy.


Czyli gracie już coś nowego. A czym ten świeży materiał będzie się różnić od albumu "Shallow Bed"?

Scott Miller:
Chyba zaczęliśmy myśleć o muzyce bardziej w kategoriach grania jej na żywo. Mamy za sobą tak wiele koncertów, że zależy nam na tym, aby nasze nowe kawałki dobrze wypadały podczas występów. Ale jest też pewna różnica w samym brzmieniu. Na pierwszej płycie na przykład perkusja chodziła dość cicho. Teraz chcemy, aby bębny brzmiały jak każdy inny instrument na albumie.


Cały czas podróżujecie. Ostatnio rozmawialiśmy podczas Heineken Open'er Festival. Przyznam, że nie spodziewałem się kolejnej rozmowy i koncerty w przeciągu kilku miesięcy.

Scott Miller:
Świetnie się wtedy bawiliśmy. Publiczność była wspaniała i bardzo chętnie wracamy do Polski.


Jak te ciągłe podróże zmieniają was, jako osoby?

Scott Miller:
Z pewnością. Spełniamy nasze wielkie marzenie. Niedawno byliśmy w Ameryce, a cały czas dowiadujemy się o planowanych koncertach w zupełnie nowych dla nas miejscach. Fajnie jest grać przed nową publicznością, bo wtedy musisz dużo więcej przed nimi udowodnić.


Muszę ci przyznać, że ostatnio słuchałem "Shallow Bed", kiedy chciałem zasnąć po ciężkim dniu. (głośny śmiech Scotta) Ale to dlatego, że wasza muzyka wprowadza sprzyjającą temu atmosferę. Kiedy zbieracie się razem, aby coś nagrać czy popracować na pomysłami, czy potrzebujecie stworzyć sobie jakiś szczególny nastrój?

Scott Miller:
Jeśli chodzi o pisanie i nagrywanie to z pewnością tak. Peter zazwyczaj piszę zalążek piosenki, co dzieje się często w pokoju hotelowym , albo na tyłach naszej furgonetki. Potem przynosi je nam i wszyscy zbieramy się w jednym pokoju aby dodawać pomysły. Nieco inaczej jest w przypadku koncertów. Zanim wyjdziemy na scenę, musimy się napompować i słuchamy mocnej rockowej muzyki oraz wypijamy jakieś piwo. Staramy się grać nasze kawałki nieco głośniej i bardziej energicznie, niż w wersji studyjnej.


Pewien szczególny nastrój panuje również w waszych teledyskach. Mi szczególnie przypadły do gustu te do piosenek "No Rest" i "New Ceremony". Czy podczas ich kręcenia rzucacie swoje sugestie, czy zostawiacie wszystko w rękach reżysera i operatora?

Scott Miller:
Przy "No Rest" wszystkim zajął się reżyser. Miał od początku taki pomysł, że będziemy składani w ofierze. Albo przynajmniej, że wokół nas będzie odprawiany jakiś dziwny rytuał. To on wpadł na pomysł tej wody i ptaków. Kiedy przyniósł nam zarys, powiedzieliśmy, że jest to idealne. Z kolei przy "New Ceremony" więcej było wspólnych rozmów, dyskusji. Ale to reżyser sprawił, że wyszło tak pięknie.




Kiedy oglądałem tę scenę z "No Rest", kiedy zostajecie oblani wodą, pomyślałem sobie, że utrzymanie tej pełnej pasji miny wymagało od was naprawdę silnej woli.

Scott Miller:
(śmiech) To prawda. Ale pomógł nam w tym reżyser. Wytłumaczył, że tylko ruszając ustami będziemy wyglądać sztucznie, Kazał nam śpiewać tę piosenkę najgłośniej jak się da. Krzyczeliśmy ile mieliśmy sił. A on do nas, abyśmy śpiewali jeszcze głośniej. W tym czasie polewali nas wodą. A wszystko w przyśpieszonym tempie, dlatego ostatecznie wyszedł taki spowolniony efekt.


Po podwójnym doświadczeniu z Polską, jak nastawiacie się na trzeci raz?

Scott Miller:
Pamiętam, że za każdym razem publiczność naprawdę dopasowała. Ludzie byli nastawieni naprawdę entuzjastycznie. Tłum podczas Open'era był wtedy największym, dla jakiego mieliśmy okazję zagrać. Nie mogę się doczekać, aby znowu zobaczyć tych szalonych Polaków.

Albert Kowalczyk/ fot.- Sony Music
oceń
2
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!