szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

23 StyczniaNajnowsze wiadomości

23 Stycznia Najnowsze plotki

"Słuchacze chcieliby trochę prawdy" (rozmowa z Małgorzatą Ostrowską)

2012-10-12   A A A
 

Jest jedną z najbardziej charyzmatycznych wokalistek na polskiej scenie muzycznej. Małgorzata Ostrowska popularność zyskała śpiewając w szeregach Lombardu, a od wczesnych lat 90. prowadzi karierę solową. Z artystką rozmawialiśmy o jej najnowszym albumie "Gramy!", niezapomnianych koncertach oraz realiach PRL-u.





Przy twojej charyzmie scenicznej płyta koncertowa wydaje się naturalną decyzją.

Małgorzata Ostrowska:
W swoim dorobku mam płyty koncertowe z Lombardem, ale bardzo chciałam zrealizować tego typu album solo. Takie wydawnictwa są jednak bardzo niekomercyjne. Teoretycznie płyty koncertowe się nie sprzedają, a radia nie puszczają kawałków z tych albumów. Mimo to stwierdziłam, że muszę zrobić to, na co mam ochotę. Poza tym, cały czas wierzę, że ten album się sprzeda. Rzekomo na Zachodzie, w Ameryce wraca moda na płyty koncertowe. Prawdopodobnie słuchaczom znudziły się studyjne, plastikowe brzmienia. Chcieliby trochę prawdy.

Wspomniałaś o płytach Lombardu. Albumem „Live” wysoko zawiesiliście poprzeczkę jeśli chodzi o wydawnictwa koncertowe.

Małgorzata Ostrowska:
Myślę, że teraz jest większy wachlarz do porównań, ale w latach 80. album „Live” był rzeczywiście super wydawnictwem. Płytą „Gramy!” nie chciałam równać do żadnej poprzeczki. Przecież teraz mamy zupełnie inne możliwości. Ze względów technicznych nie powinno się porównywać tak odległych czasów. Na swojej płycie mam trzy występy, z których złożyłam jedną przestrzeń koncertową. Na płycie „Live” jest jeden koncert, ale właśnie tak się kiedyś nagrywało. Dla mnie „Gramy!” jest zapisem koncertowego życia Małgorzaty Ostrowskiej dzisiaj. Na płycie są trzy koncerty o ekstremalnie zróżnicowanym klimacie i z różną energią. Bazą jest koncert w Trójce zagrany w dość poważnej sali koncertowej, z pewną przeszłością i tradycją. Do tego dołożone są ekstremalne nastroje. Bardzo maleńki koncert w studio Radia Merkury w Poznaniu, gdzie publiczność stanowiło zaledwie dwadzieścia kilka osób. W rezultacie wytworzył się nastrój rodzinno-przyjacielski. Graliśmy akustycznie, bo nie było innej opcji. Drugi biegun to plenerowy koncert, już z elektrycznym graniem. Pokazałam trzy odcienie występów na żywo.

W którym klimacie czujesz się najlepiej?

Małgorzata Ostrowska:
Każdy z koncertów ma swoje plusy i minusy. Jako osoba o niejednorodnym charakterze, najbardziej lubię ekstrema. Albo duży plener, duża publiczność, duża scena i duża oprawa, albo totalnie kameralny, klubowy nastrój.

Od samego początku, kiedy wychodziłaś na scenę, czułaś się swobodnie? Coś się zmieniało przez lata? Nabierałaś wprawy?

Małgorzata Ostrowska:
Wiele przychodzi z czasem. Człowiek uczy się pewnych rzeczy świadomie albo nieświadomie. Podstawą są emocje i prawda. Tego nie można się nauczyć. Jeżeli wyjście na scenę prowokuje do takiego, a nie innego pokazywania emocji, staje się to rzeczą charakterystyczną dla artysty. Myślę, że od początku byłam dość energetyczna na scenie. Zaczęłam śpiewać dosyć wcześniej. Oczywiście, kiedy miałam 11 lat nie zajmowałam się muzyką rockową. Dojrzewałam do tych ekspresji i emocji.

Karolina Wanat/ fot. J.Gulczyński
oceń
3
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: -3 [3]
~Ola [2012-10-24 15:23]

To ta stara torba jeszcze żyje? Niemożliwe!

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~Zulka [2012-10-13 02:56]

Niezwykła postać polskiej sceny. Chce jej więcej.

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~LUBA [2012-10-13 01:44]

Oto najgenialniejsza polska wokalistka! I jeszcze te dwie piękne nowe piosenki GDY PADA DESZCZ i PO NIEBIESKIM NIEBIE. Gratuluje!

odpowiedz