szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

24 StyczniaNajnowsze wiadomości

24 Stycznia Najnowsze plotki

"Nie taki diabeł straszny" (rozmowa z Michałem Urbaniakiem)

2012-10-02   A A A
 

Michał Urbaniak dobrych kilka lat temu wziął sobie za cel, aby jazzowi w Europie wiodło się lepiej. Przy wsparciu muzyków, z którymi miał okazję współpracować, organizuje Urbanator Days. Więcej o tym "antyszkoleniu" dowiecie się z naszej rozmowy z artystą.






Jak wyglądały początki projektu Urbanator Days?

Michał Urbaniak:
Pierwsze edycje były wynikiem pewnych przemyśleń i obserwacji. Za każdym razem, kiedy przyjeżdżałem do Europy wracała myśl, która spowodowała, że stąd wyjechałem. Europejski jazz jest za mało rytmiczny, za bardzo intelektualny i często nie ma nic wspólnego z jazzem. Wyznaczyłem sobie misję. Postanowiłem sprowadzać świetnych muzyków, którzy grają aktualnie na rynku. Są częścią tego, co się naprawdę dzieje w muzyce. Urbanator Days to antyszkolenie. My niczego nie uczymy. Udostępniamy praktykę i wiedzę, która jest potrzebna i zachęcamy wszystkich, którzy mają pasję do muzyki i chcą grać muzykę rytmiczną. Tu nie chodzi o jazz. Każda nieklasyczna muzyka wymaga dobrego rytmu. Większość pochodzi albo z jazzu, albo z soulu, funku, hip-hopu, salsy, reagge. To są źródłowo fantastyczne gatunki muzyczne. Dla mnie to wszystko jest jazz. To jest ten sam feeling. Teraz modny jest dubstep. Jeżeli jest dobrze zaprogramowany, to jest to fantastyczna muzyka. Chcemy udostępnić możliwości ludziom, którzy niekoniecznie studiowali muzykę i może nie potrafią czytać nut, ale chcą za to grać i nie wiedzą, co z tym zrobić. Przychodzą i mogą z nami zagrać. Przekonać się, że nie taki diabeł straszny. Na estradzie często wspólnie komponujemy grając bez nut. Nuty to jest tylko komunikacja, która skraca drogę między muzykami, ale nie jest to konieczność. Z reguły ci, którzy nie znają nut, mają fantastyczną pamięć.

Jacy ludzie przychodzą na warsztaty?

Michał Urbaniak:
Nie ma reguły. Był 50-letni flecista, który grał bardzo fajnie. Powiedział, że przyszedł, bo chciał się sprawdzić. Zagrał z naszą fantastyczną sekcją rytmiczną. Organizujemy wśród uczestników różne zespoły, składy. Grywają w różnych stylach. Wracamy do pewnych podstaw wspólnego grania. Należy słuchać siebie, a nie popisywać się. Współgrać. Zrozumieć, że jest to muzyka zespołowa. Muzyka, która polega na duszy, sercu, rytmie. Jest poczucie wspólnoty i współpracy. Jedynym benefitem ma być muzyka. Chcemy podnieść poziom muzyki i kultury muzyki rytmicznej, czyli zadbać o porządny rytm. Prostota, umiar, elegancja. Najważniejsze jest słuchanie siebie.

Kto pojawi się podczas tegorocznych Urbanator Days?

Michał Urbaniak:
Troy Miller, Otto Williams, Frank Parker, Don Blackman… Jest całe grono muzyków związanych z Urbanatorem, a wszystko zależy od tego, kto akurat ma czas. Cały czas rozbudowywana jest strona internetowa, a właściwie portal. Zrobi się z niego taki mini-Facebook. Będą czaty z muzykami zza Oceanu. Na przykład perkusista będzie o określonym czasie dostępny do konsultacji. Sekcja rytmiczna jest chyba najważniejsza w tym wszystkim. Saksofoniści i trębacze jakoś tam sobie radzą. Natomiast sprawa sekcji rytmicznych w Europie troszkę kuleje.

Czyli jest pomysł stworzenia pewnej społeczności muzyków?

Michał Urbaniak:
Dokładnie. Będą wymieniać się doświadczeniami, materiałami. Mogą się z tego tworzyć zespoły. Na koniec serii Urbanator Days planujemy wydanie płyty z nagrodzonymi muzykami. Na przykład w Łodzi przyszedł fantastyczny skrzypek jazzowy. Był również naprawdę fenomenalny akordeonista, który gra nie tradycyjną muzykę kojarzoną z akordeonem, ale nowoczesne, świeże brzmienia: funk, hip-hop, jazz. Wszystko na guzikówce albo akordeonie. To jest prawie niemożliwe.

Więcej było takich nietuzinkowych talentów?

Michał Urbaniak:
Co roku jest ich sporo. W małej miejscowości pod Radomskiem w Gomunicach pojawił się big band jazzowy nastolatków. Kilka dziewczyn grało na saksofonach. Bardzo fajnie. Basista i gitarzysta dostali nagrody. Jesteśmy z nimi cały czas w kontakcie. Jest mnóstwo ludzi, którzy nie są pewni, czy mają grać, czy nie. Ten biznes muzyczno-płytowy jest bardzo zawieszony. Czekanie na Godota. Muzyką kierują księgowi i marketingowcy, a nie, tak jak to było kiedyś, ludzie muzyki. Teraz zaczyna się to trochę zmieniać. Artyści sami biorą ster w swoje ręce. Uważam, że jest to bardzo dobre. Przede wszystkim dla muzyki.

Co z Pana kolejnym wydawnictwem?

Michał Urbaniak:
Są nagrywane w tej chwili dosyć duże projekty. Jeden z nich związany jest z międzynarodowym składem Urbanatora, w którym są soliści z różnych krajów. Znaczną część repertuaru stanowią polskie hity z przeszłości przetłumaczone na język angielski. Mam ambicję, aby parę słynnych polskich piosenek wylansować na świecie. Na przykład zrobiliśmy „Pod papugami” na modłę George’a Bensona. Cała inicjatywa jest mocno wspierana przez Ministerstwo Kultury, a także Ambasadę Amerykańską, która robi to właściwie z jednego powodu: jazz jest to jedyna prawdziwie amerykańska sztuka.

Jak wspomina Pan rolę w filmie „Mój rower”?

Michał Urbaniak:
Jest to doświadczenie życia. Przygoda z moim bohaterem, Włodkiem, trwała prawie rok. Skończyła się dla mnie depresją i smutkiem. Musiałem pójść do psychologa. Tak się przejąłem rolą, że na co dzień żyłem postacią filmową. W tej chwili trochę się zdystansowałem. Jestem okej. Uważam, że film będzie się bardzo, ale to bardzo podobał całej publiczności, niezależnie od wieku. Jest to historia bardzo życiowa i bardzo rodzinna, która podczas oglądania wywołuje smutki i łzy, ale po filmie refleksje są pozytywne. Człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę z prawdy życia, z prawd rodzinnych, z prawd relacji międzyludzkich.

Program Urbanator Days 2012:

Warszawa, Och-Teatr
6 października – warsztaty
7 października – koncert, jam session

Olesno, Młodzieżowe Studium Muzyki Rozrywkowej
25 października- warsztaty
26 października- koncert, jam session

Gomunice, Klub Bogart
27 października – warsztaty
28 października – koncert, jam session

Karolina Wanat/ fot. AKPA
oceń
8
7
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~polak [2012-10-06 20:26]

W Tuskolandii nikt ie przeżyje. Kaczyński wróc.

odpowiedz

Ocena: +3 [3]
~gogo [2012-10-06 14:44]

a potem napiszą jaki to wielki Polak,zdrajca a nie Polak!!

odpowiedz

Ocena: +3 [3]
~ixol [2012-10-06 08:58]

a kto cie tu chce? skonaj

odpowiedz

Ocena: +4 [4]
~er [2012-10-06 07:49]

w stanach tez można do kotleta pograć, publiczność nawet mniej wymagająca, więc talent w sam raz

odpowiedz

Ocena: +6 [8]
~poco [2012-10-05 21:17]

Zostań w USA nie przyjeżdżaj

odpowiedz