szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

23 StyczniaNajnowsze wiadomości

23 Stycznia Najnowsze plotki

"Mówią, że oczy mam surowe. Ale ja szybko się robię miękka" (rozmowa z Grażyną Łobaszewską)

2012-09-19   A A A
 

18 września swoją premierę miała nowa płyta Grażyny Łobaszewskiej "Przepływamy". W wywiadzie dla WP.PL artystka opowiedziała między innymi o tym, jak widzą ją inni ludzie, jak przez lata zmieniła się jej wizja świata oraz dlaczego cieszy się, że nie nagrała "Pszczółki Mai". Zdradza też, co dziś sądzi o swoim wielkim przeboju "Czas nas uczy pogody".




Podobno w muzyce popularnej już wszystko zostało zagrane i zaśpiewane. Co może mieć w tej kwestii do powiedzenia osoba, która na scenie obecna jest od 4 dekad?

Grażyna Łobaszewska:
To jest trochę, jak w dobrym małżeństwie. Kiedy ludzie już się znają naprawdę dobrze, mogliby ze sobą już nie rozmawiać. A jednak wciąż znajdują tematy przy obiedzie, kolacji. Bardziej niż wiadomości, ludzie muszą wymieniać swoje myśli i uczucia. Mówimy o nas. I to jest właśnie taka płyta. Ta płyta mówi o mnie na ten czas.


W takim razie kim jest teraz Grażyna Łobaszewska?

Grażyna Łobaszewska:
Mnie cieszy to, że wciąż nie znudziłam się muzyką. Ludzie z biegiem lat tracą zapał, a ja nie. I nie jest to zasługa żadnych szczególnych okoliczności. Po prostu ta miłość do muzyki jest w moim przypadku tak duża, że starczyło mi zapału do tej pory.


Coś w tym jest, bo pomimo dość nieregularnego wydawania płyt, wciąż pani koncertowała.

Grażyna Łobaszewska:
Od miłości się nie odchodzi. A to jest ten sprawdzian na prawdziwą miłość. Cały czas porównuję to do bycia z inną osobą. Przecież z dnia na dzień nie przestaje się kogoś kochać.


Trochę czasu minęło od wydania ostatniego pełnego albumu z premierowym materiałem. Podobno dużą zasługę w doprowadzeniu do powstania „Przepływamy” przypisuje się kompozytorowi zawartych na niej piosenek.

Grażyna Łobaszewska:
Tak. Darek Janus długo się nosił z tym zamiarem. Tak sobie postanowił, postawił za cel, że musi nagrać ze mną płytę. Uzbierał 11 piosenek, przyjechał do mnie i pokazał mi materiał. Ja jeszcze tego samego dnia wieczorem odpowiedziałam: „Darek, one wszystkie są moje”. Do tego doszła jeszcze jedna, którą nagraliśmy 11 lat wcześniej.


Skąd w pani tyle optymizmu? Czy wynika to z wieloletniej współpracy z młodymi muzykami?

Grażyna Łobaszewska:
Na pewno. Zauważyłam nawet, że pracuję z coraz młodszymi. Jak byłam bardzo młoda, to pracowałam ze starszymi muzykami, bo od nich się mogłam wiele nauczyć i podglądać. Teraz jest odwrotnie. Młodzi muzycy dają mi niesamowitą energię. Oczywiście to bardzo dobrze, kiedy muzyk ma ogromne doświadczenie. Ale z drugiej strony dusza nie wie, ile ma lat. To musi być ktoś młody przynajmniej psychicznie. Nie może być skapcaniałym starcem mentalnym. To mnie tylko hamuje. Źle się wtedy czuję. Poza tym, ja pracuję ciągle z młodymi ludźmi podczas warsztatów wokalnych. Troszkę "wampirzę" na tej młodzieży, bo oni są inni, niż ja. Jak tu nie przyswoić ich modelu patrzenia na świat? Ja gdzieś z tyłu głowy mam świat, który przeżyłam. Ale łapię się czasami na tym, że tak naprawdę mam tyle lat, co oni.


A dziś, na ile lat się pani czuje?

Grażyna Łobaszewska:
Dwadzieścia dwa, może dwadzieścia trzy lata.


A co się działo, kiedy była pani w tym wieku?

Grażyna Łobaszewska:
Wtedy czułam się na czterdzieści lat. Pamiętam, że była wtedy moda na prowadzenie dzienniczków z pytaniami do różnych ludzi. Podeszła do mnie w tamtym czasie dziewczynka z takim dzienniczkiem. Jedno z pytań brzmiało: „Ile chciałabyś mieć teraz lat?”. Obecnie wciąż mam z nią kontakt i po latach mi to pokazała. Powiedziała mi: „Pani Grażynko, proszę spojrzeć, co pani wtedy napisała”. A ja napisałam, że chciałabym mieć 45 lat.


Z czego to wtedy wynikało?

Grażyna Łobaszewska:
Ja chciałam być już dorosła. Ale nie tylko na tyle, żeby mieć już dowód osobisty, tylko żeby mieć już wszystko poukładane, żeby już wiedzieć. Inne kobiety chodzą na przykład do wróżki i pytają się, kiedy będą miały męża oraz ile będą miały dzieci. A ja po prostu chciałam już być po tym wszystkim. Chciałam zrobić szybki przeskok. Teraz najchętniej zrobiłabym przeskok w drugą stronę.


Czy publiczność, która przychodziła na pani koncerty przez ostatnie lata, faktycznie była tam po to, aby chłonąć jazz i inne pani gatunki czy może raczej dało się odczuć, że nazwisko Grażyny Łobaszewskiej samo w sobie przyciąga ludzi?

Grażyna Łobaszewska:
Po trochu każdego. Bardzo dużo zależało od miejsca, w którym graliśmy. Ja w swoim życiu zagrałam mnóstwo koncertów w klubach, tak w Polsce, jak i za granicą. W klubach jazzowych jest zupełnie inna atmosfera. Tam liczy się inna energia. Na duże koncerty przychodzą już raczej starsi ludzie. Cały czas się pytali, gdzie jest piosenka o kawie i tym podobne.

Albert Kowalczyk/ fot.- Sony Music Polska
oceń
3
3
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~ART [2012-09-25 12:29]

W Polsce najlepszy głos żeński.........Mistrzostwo interpretacji.....

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~Dudi [2012-09-24 09:54]

Nie nagrała pszczółki Mai... nic dziwnego że nigdy o niej nie słyszałem.

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~OH!! [2012-09-24 09:04]

ŻYCZĘ PANI ,ŻEBY PANI NADAL MIAŁA W SOBIE TĄ ENERGIĘ I:))

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~j-23 [2012-09-24 09:03]

...no cóż jeden z najlepszych głosów

odpowiedz