szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

22 KwietniaNajnowsze wiadomości

22 Kwietnia Najnowsze plotki

"Nagość nigdy mnie nie krępowała" (rozmowa z Amandą Palmer)

2012-09-17   A A A
 

1,2 miliona dolarów zebranych od fanów pozwoliło Amandzie Palmer nagrać kolejną płytę. Na "Theatre Is Evil" z nawiązką odwdzięcza się wielbicielom za ich szczodrość. Podczas naszej rozmowy wokalistka opowiedziała o swojej słabości do Gaby Kulki, zdradziła kulisy branży erotycznej i obiecała, że będzie pamiętać o Polsce podczas planowania kolejnej trasy koncertowej.





Co by się stało, gdyby cała akcja zbierania pieniędzy nie powiodła się?

Amanda Palmer:
Ta płyta na pewno ukazałaby się, ale nie mogłabym zorganizować promocji na taką skalę. Moje pole manewru byłoby o wiele skromniejsze.

Twoi fani okazali się niebywale szczodrzy. Zresztą ty również. Ta płyta jest bogata w różnorodne brzmienia. Szczególnie zaintrygował mnie utwór „Grown Man Cry”.

Amanda Palmer:
Przyniosłam ten kawałek na jedną z prób. Słowa i muzyka były całkiem niezłe, ale całość wydała mi się okropnie nudna. Zapytałam reszty, co zamierzamy z tym zrobić. Zaczęliśmy sporo dyskutować o naszych inspiracjach muzycznych i pierwszych fascynacjach. Powiedziałam, że musimy znaleźć sposób, żeby zbezcześcić ten utwór. Pozostali od razu wiedzieli, co mam na myśli. Chwycili za instrumenty, a po 30 minutach mieliśmy gotowy kawałek.

Kim jest dziewczyna, o której śpiewasz w kawałku „Berlin”?

Amanda Palmer:
Kiedy pracowałam jak o striptizerka w klubie w Bostonie wybrałam sobie pseudonim Berlin. W tej branży dobra ksywka to podstawa. Pomyślałam, że Berlin brzmi całkiem sexy. Wydaje mi się, że nadawałam się na striptizerkę, ponieważ nagość mnie nie krępowała. Wcześniej zdarzało mi się pozować do aktów na zajęciach malarstwa. W college’u często występowałam nago, pozowałam do zdjęć. Zrzucanie z siebie ciuchów z jakichkolwiek powodów nigdy nie stanowiło dla mnie problemu. Praca w klubie ze striptizem to było coś więcej, niż rozbieranie się do naga. To naprawdę dziwna robota i osobliwe środowisko. Niesamowicie smutne zajęcie. Chciałam uchwycić ten klimat w mojej piosence. W klubach ze striptizem nie ma nic romantycznego. Te miejsca są pełne samotnych osób łaknących kontaktu z drugim człowiekiem. Postrzegałam siebie po części jako striptizerkę, a po części psychoterapeutkę. Praca tam była naprawdę dołująca. Potrafiłam czerpać z niej przyjemność na swój dziwaczny sposób, ale poczułam się bardzo szczęśliwa, kiedy nareszcie mogłam to rzucić i zacząć żyć z muzyki.



W „The Bed Song” jest fragment: „singing Van Halen and Slayer”. Śpiewanie Slayera brzmi co najmniej karkołomnie.

Amanda Palmer:
Tak, to taki żarcik. W tekście w oryginale była piosenka z repertuaru Simon & Garfunkel: „Scarborough Fair”. Trochę żałuję, że zmieniłam ten wers. Będę go śpiewać w ten sposób na żywo.

Znana jesteś z brawurowych coverów. W Powiększeniu zagrałaś „Paparazzi” Lady GaGi. Próbowałaś kiedyś wziąć na warsztat coś Slayera?

Amanda Palmer:
Nie, chociaż z Dresden Dolls parę razy myśleliśmy o własnej wersji „Raining Blood”. Ten plan nie doczekał się jednak realizacji.

Czy znowu będziemy musieli ściągnąć Neila Gaimana do naszego kraju, żebyś przy okazji zagrała koncert?

Amanda Palmer:
Myślę, że tym razem po prostu odwiedzę was w ramach trasy. Wydaje mi się, że wiosną będziemy koncertować w Europie. Bardzo chciałabym odwiedzić Kraków. Nigdy jeszcze tam nie grałam, a to miasto jest mi bardzo bliskie. Kiedy mieszkałam w Niemczech często przyjeżdżałam do Krakowa.

W Pradze wystąpiłaś z Gabą Kulką. Jak doszło do waszego spotkania?

Amanda Palmer:
Jestem jej wielką fanką. Kiedyś podesłała mi próbkę swojej twórczości i pomyślałam, że jest niesamowitą artystką. Bardzo spodobał mi się jej album „Hat, Rabbit”. Miałam obsesję na punkcie tej płyty. Słuchałam jej przez następne dwa czy nawet trzy tygodnie. Zakochałam się w głosie Gaby. Skontaktowałam się z nią i próbowałyśmy wymyślić sposób, żeby zagrać razem kilka koncertów. Kiedy wiedziałam, że będę grać w Pradze napisałam do niej, że niestety nie mogę przyjechać do Polski, ale za to może ona byłaby w stanie pojawić się w Czechach. Nasza znajomość rozwija się za pośrednictwem Twittera. Rozmawiamy dużo o sztuce i muzyce. Jestem jej wielką fanką.

Karolina Wanat/ fot. Mystic
oceń
9
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: +1 [1]
~kot [2012-09-22 19:37]

I gitara!

odpowiedz