szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

18 StyczniaNajnowsze wiadomości

18 Stycznia Najnowsze plotki

"Pozostaniemy po jasnej stronie mocy" (rozmowa z Sistars)

2012-07-12   A A A
 

Ku radości fanów po występach na Orange'u i Open'erze grupa Sistars wróciła na dobre. Pomimo dużego zapracowania muzyków spowodowanego solowymi poczynaniami, udzielaniem się w innych projektach i wychowywaniem potomstwa zespół chce razem tworzyć i grać.

Z namaszczonymi przez Prince'a Natalią Przybysz, Bartkiem Królikiem i Markiem Piotrowskim rozmawiamy o nowej płycie, najbliższych koncertowych planach i wspominamy poprzedni rozdział w historii Sistars.

Od początku podobał wam się pomysł reaktywacji?

Bartek Królik:
Dzwonili do nas różni ludzie. Chcieli, żebyśmy zagrali koncert na dziesięciolecie działalności. Cały czas starali się nas namówić. Myśleliśmy, że powrót jest niemożliwy ze względu na brak czasu, brak kontaktu. Stopniowo te telefony zaczęły nas zbliżać do siebie. Ktoś powiedział, że zadzwonił do dziewczyn i one powiedziały, że chętnie zagrają. I odwrotnie. Dziewczynom powiedziano, że chętnie zagramy i że byłoby to możliwe. Przez osoby z zewnątrz zaczęliśmy się pomału dotykać.

Marek Piotrowski: Głównie działał tutaj Piotr Metz. Osoby z wytwórni również się zaangażowały.

Bartek Królik: Fani tworzyli strony na Facebooku i nie tylko. Nawoływali, żebyśmy wrócili. Doszło do telefonu, gdzie sprawa została przedstawiona jasno. Gramy czy nie? Jak człowiek został postawiony pod ścianą to zaczął się poważniej zastanawiać. Pomyśleliśmy, że nie ma odwrotu.

Przez ten czas rzeczywiście nie mieliście ze sobą żadnego kontaktu?

Bartek Królik:
Właściwie to tak.

Natalia Przybysz: Długo zaleczaliśmy przyczyny, z powodu których zawiesiliśmy działalność.

Jakie były to przyczyny?

Natalia Przybysz:
Najprościej ujmując: zmęcz. Zmęcz ciągłą pracą w trasie, brakiem odpoczynku. Potem była wycieczka do studia i robienie płyty „A.E.I.O.U.”. Presja i ciężka harówa, która gdzieś tam wymagała od nas trochę większej wiedzy na ten temat tego, jak działają emocje ludzkie.

Marek Piotrowski: To było zaburzenie postrzegania otaczającego nas świata przez emocje. Mieliśmy niższą świadomość tego, co dzieje się poza naszym hotelem, busem i studiem.

Natalia Przybysz: W pewnym momencie miałam taki prawdziwy kryzys. W ogóle nie miałam już znajomych. Na maturze byłam w Stanach. Nie miałam tego wątku z liceum: wszyscy się integrujemy, zdajemy razem maturę, mamy studniówkę. Nie było mnie przy tym. Byłam w stanie Iowa, było World Trade Center i tego typu wydarzenia. Ameryka. Taka Ameryka środkowa, mocno mięsna. Przez rok nie spotkałam żadnego wegetarianina. Rzecz w tym, że wróciłam i od razu zaczęło się Sistars. Tak na maksa. Szybciej, coraz szybciej… Zaczęłam studia na filmówce i za chwilę musiałam je przerwać. Z hotelu mogłam zadzwonić co najwyżej do mamy. Paulina związała się z naszym realizatorem, zamieszkała z nim w pokoju. Do mnie przychodziła tylko na siku albo dwójeczkę. Generalnie byłam samotna. Wtedy zaczęłam się zastanawiać, kiedy właściwie miałam czas, żeby podjąć decyzję i zgodzić się na to. Wszystko działo się już poza nami. To był wehikuł, który sam się rozpędził. I tak się wszyscy trochę zmęczyliśmy. Trochę lat zajęło nam, żeby odpocząć od siebie, a jednocześnie pozbyć się różnych fobii.

Jak wyglądały pierwsze próby? Jakie to było wrażenie wrócić do siebie i odgrzebać tamten materiał?

Bartek Królik:
Trzeba było na nowo nauczyć się grać razem. Doszli do nas zupełnie nowi muzycy. Mieliśmy problemy przez cały okres działalności zespołu z tym, żeby dobrać odpowiednich ludzi.

Natalia Przybysz: W pewnym sensie zmieniła się też formuła. Dotarło do nas, kto tak naprawdę pracuje w studio nad piosenkami. Charakter pracy członków zmienił się na tyle, że nie tkwimy już w iluzji. Cztery osobą robią, to co robią. To jesteśmy my i zawsze tak było. Muzycy pracują z nami bardzo twórczo i aktywnie. To są jednak muzycy, którzy współpracują z nami na innych zasadach. Mam wrażenie, że tak jest lepiej.

Bartek Królik: Pierwsze próby były bardzo fajne. Odświeżony zespół, te same piosenki, ale już inaczej zagrane. Mało tego, dzięki temu, że doszli ci nowi muzycy możemy zagrać utwory z naszych płyt, których do tej pory nie graliśmy. Wcześniej nie było to możliwe, bo instrumentarium było nieco zawężone. Teraz mamy mega duże spektrum brzmienia i będzie to zupełnie inny zespół niż przed sześcioma laty. Próby odbywały się u Pauliny w domu, w dużym pokoju. Ustawiliśmy wszystkie sprzęty. Nawet zarejestrowaliśmy te próby. Okazało się, że możemy zagrać ze sobą i że to będzie fajny występ. Koncert przeszedł nasze oczekiwania.

Natalia Przybysz: Bo przyszli ludzie.

Bartek Królik: Tak. I był mega klimat. Zaczęło się jak było jeszcze jasno, zaczynało się pomału ściemniać. Skończyliśmy, jak już było właściwie ciemno. Pełno niewiadomych było przed tym koncertem. W trakcie prób mieliśmy przyjemność z grania, ale nie wiedzieliśmy, po co to się wszystko dzieje. Weszli ludzie i zaczęli śpiewać właściwie każdą piosenkę. Co utwór, to wszyscy znali teksty. Byliśmy w szoku. To nam dało do myślenia, że ta muzyka jest ponadczasowa i trafiamy do nich. Doszliśmy do wniosku, że warto pomyśleć nad powrotem. Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo, ze względu na to, że mamy totalnie zapełnione kalendarze. Dziewczyny mają swoje rzeczy, nad którymi pracują i my mamy projekty, w których uczestniczymy. Z Markiem jesteśmy członkami Łąki Łan, gramy z Agnieszką Chylińską. Nie jest łatwo.

Karolina Wanat/ fot. mat. promocyjne
oceń
10
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: -2 [2]
~Ost [2012-07-16 12:14]

A te panienki to powychodziły czy pozachodziły lub odwrotnie?

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
Darka Sekretarka [2012-07-16 08:19]

fajnie..:)

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~Bufalo soldier [2012-07-12 13:09]

Miło się to czyta. Zespół legenda, oby to nie przygniotło ich nowej twórczości. Ja jestem otwarty na nowe od nich

odpowiedz