szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

26 KwietniaNajnowsze wiadomości

26 Kwietnia Najnowsze plotki

"Da się bez tego dubstepu żyć" (rozmowa z Igorem Boxxem)

2012-04-26   A A A
 

Jeśli widzieliście Igora Boxx na żywo, to już wiecie, że warto. Jeśli nie - nie przepuszczajcie żadnej nadarzającej się okazji. W tym roku Igor Pudło znany również jako "połówka Skalpela" lub "Polak nagrywający dla Ninja Tune" nie będzie występował tak często i gęsto. Dlaczego? O tym poniżej.





„Last Party in Breslau” był dla ciebie muzycznym oddechem po „Breslau”?

Igor Boxx:
Jak najbardziej. Z jednej strony chodziło o przeciwwagę do ciężaru i powagi tamtej płyty. Z drugiej – żeby wydać płytę i jak najmniej się przy tym narobić. Czyli „zatrudnić” – w cudzysłowie, bo wszyscy robili za darmochę - kolegów, którzy zrobią więcej. Normalnie na taką płytę można by wyciągnąć kilkadziesiąt złotych, a może nawet więcej pieniędzy od urzędu miasta. Są tacy, którzy to robią pod pretekstem promowania sceny i kultury danej miejscowości. Tutaj wszystko odbyło się na zasadzie towarzyskiej i koleżeńskiej.

Jak wyglądała realizacja tego pomysłu?

Igor Boxx:
Pomysł narodził się równolegle z powstaniem płyty „Breslau”, albo przy samej końcówce jej zamykania. Na horyzoncie były już koncerty i trzeba było wymyślić jakąś formułę, żeby to grać. Nie chciałam za bardzo smucić i dołować ludzi podczas występów i wiedziałem, że muszą być to inne wersje tychże utworów. Wtedy poprosiłem znajomych, żeby zrobili remiksy. Nie chciałem robić tego sam, bo nie miałem na to po pierwsze czasu, a po drugie dystansu. Powstały ze dwa, trzy utwory, które dostałem w formie komponentów, czyli mogłem ingerować w nie na żywo. Tak to się zaczęło. Między innymi Magierski, który grywał ze mną koncerty, też zajmował się tego rodzaju remiksami. Finalne wersje koncertowe pojawiły się na tej płycie. Na dokładkę są dwa nowe utwory mojego autorstwa i dwie, a nawet trzy kolaboracje z kolegami. Jest to taka płyta hybrydowa: remiksy, nowości, duety. Pewna przeciwwaga do spójności konceptu płyty „Breslau”. Bardziej taki groch z kapustą.

Będzie też nowa oprawa wizualna?

Igor Boxx:
Ona jest, ale w luźniejszej formie. Mniej przygotowanej, bardziej improwizowanej, niż było to przy koncertach „Breslau”.

Długo znasz się z Basią Wrońską?

Igor Boxx:
Wiem czy długo… kilka lat ładnych… ładnych i nieładnych. Poznaliśmy się i zaprzyjaźnili przy okazji koncertów Pustek we Wrocławiu. W Pustkach grał na basie Filip Zawada, który jest z Wrocławia. Przez niego się poznaliśmy.

Wspomniałeś o Magierskim. Pracujecie razem nad nowym projektem?

Igor Boxx:
Tak. Jest to projekt, dla którego z jednej strony punktem wyjścia jest nasza wspólna nieustająca fascynacja hip-hopem. Dla Magierskiego jest to wyjście poza ten gatunek, a dla mnie jakby powrót do niego. Są rytmy hip-hopowe, muzyka bardziej klubowa, taneczna. Coś o lżejszym ciężarze gatunkowym, ale niekoniecznie lżejszej mocy muzycznej. Może to być niezły… Szukam słowa cenzuralnego, żeby to wyrazić (śmiech).

Udziela ci się fascynacja grime’em, dubstepem?

Igor Boxx:
Nie. Kiedy pojawił się dubstep i moda na niego postanowiłem sobie, trochę świadomie, trochę na przekór, a trochę z serca, żeby się tym nie zajmować. To jest już tak jakby nie moja muzyka. Da się bez tego dubstepu żyć. Aczkolwiek jest to coś, co wrzuciło do muzyki jeszcze coś nowego. Coś ekstremalnego. Już chyba nie muszę udawać, że jestem młody i chłonę to wszystko, co się dzieje nowego na scenie. Myślę, że każde kolejne pokolenie potrzebuje odświeżenie formuły muzycznej. To jest muzyka młodzieżowa, a ja już taki młodzieżowy nie jestem.

Karolina Wanat/ fot. B.Hołoszkiewicz
oceń
4
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!