szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

19 LutegoNajnowsze wiadomości

19 Lutego Najnowsze plotki

"Świat nie może być idealny" (rozmowa z Epiką)

2012-03-07   A A A
 

12 marca premiera kolejnego wydawnictwa Epiki - "Requiem for the Indifferent". Isaac Delahaye, gitarzysta formacji, opowiada nam o swoim największym marzeniu, pracach nad albumem, kontaktami z muzykami zespołu Vader i zdradza, jak to jest być w trasie z Simone.





Podobno zawsze chciałeś grać na perkusji. Jak to się stało, że zostałeś gitarzystą?

Isaac Delahaye:
Mój ojciec nie chciał, żeby ktoś hałasował mu w domu. Pod koniec pierwszego roku w akademii muzycznej musiałem wybrać trzy instrumenty, na których chciałbym się uczyć grać. Ponieważ ojciec powiedział mi – żadnej perkusji, pomyślałem: „Masz za swoje dupku” i wybrałem trąbkę. Oczami wyobraźni widziałem, jak będę w nią dmuchał całymi dniami. Wybrałem jeszcze skrzypce i gitarę. Najwyraźniej listy na pierwsze dwa instrumenty były pełne i w rezultacie skończyłem grająć na gitarze. Na początku nienawidziłem tego instrumenty. W ogóle nie ćwiczyłem, zupełnie nie miałem ochoty brać gitary do ręki. Po kilku latach jeden z moich nauczycieli mówi do mnie: „Ty prawie w ogóle nie ćwiczysz, zgadza się?” Przytaknąłem i wtedy spytał mnie, czy zdaję sobie sprawę, że moje umiejętności są powyżej przeciętnych. Wcale nie ćwiczę, a granie przychodzi mi z taką łatwością. Wtedy dotarło do mnie, że może faktycznie powinienem się bardziej postarać. Kiedy miałem 16 lat dostałem gitarę elektryczną, zacząłem kombinować coś z kolegami. Pomyślałem, że brzmi to całkiem fajnie. Zacząłem intensywnie ćwiczyć i zanim się zorientowałem byłem już uczniem akademii muzycznej w Holandii. Dzięki przeprowadzce poznałem różnych muzyków w tym zespół God Dethroned, do którego dołączyłem. Po kilku latach poleciłem naszego perkusistę Epice. Potem zespół opuścił ich gitarzysta i ja dołączyłem do formacji. Ale nadal, kiedy widzę perkusję myślę sobie: „Aaaach, to ja mogłem na niej grać”. Pewnego dnia, będę miał własny dom, czy raczej jaskinię, gdzie będę mógł grać na perkusji. Pewnie będę miał wtedy już z 60 lat.

Perkusista Epiki nie daje ci czasem sobie pograć?

Isaac Delahaye:
Nigdy nie słyszałaś, jak gram (śmiech). Lepiej dla nich, że nie dopuszczają mnie do perkusji. Pamiętam, jak podczas trasy po Stanach graliśmy w Chicago i nasz perkusista Arien poszedł spotkać się ze znajomymi i spóźniał się na próbę dźwięku. Pomyślałem sobie: „Tak, to jest twoja chwila”. Zrobiłem próbę perkusji. Było śmiesznie, ale to była jednorazowa sytuacja. Powinienem zaszyć się gdzieś i solidnie ćwiczyć przez dwa lata – może wtedy coś by z tego wyszło.

Dołączyłeś do Epiki w 2009. „Requiem for the Indifferent” to już drugi album, który nagrywałeś z zespołem. Podczas prac nad nim byłeś bardziej zaangażowany niż przy „Design Your Universe”?

Isaac Delahaye:
Rzeczywiście wyglądało to inaczej. Przy „Design Your Universe” dołączyłem do zespołu, kiedy album był już praktycznie napisany, pozmieniałem jedynie niektóre partie gitary. W przypadku „Requiem for the Indifferent” miałem możliwość napisania kilku piosenek. Oczywiście kładłem duży nacisk na gitary. Na przykład kawałek „Monopoly on the Truth”. Utwór wypełniony jest riffami i potem pojawia się melodyjne solo. Uwielbiam takie numery. W przeszłości tego rodzaju melodie w Epice grane byłyby na skrzypcach. Ponieważ ja skomponowałem tę piosenkę, rozpisałem te partie na gitarę. Oczywiście nadal jest to album Epiki, nie będzie żadnych większych niespodzianek.

Muzycznie podążacie drogą wytyczoną na „Design Your Universe”?

Isaac Delahaye:
Nie do końca. Powiedziałbym raczej, że „Requiem for the Indifferent” to starszy brat „Design Your Universe”. Tamta płyta była monumentalnym dziełem z naciskiem na orkiestrę. Tym razem wszystko jest bardziej zbalansowane, np. partie gitary i orkiestry. Z drugiej strony album jest dynamiczniejszy, bo za każdym razem staraliśmy się osiągnąć ekstremum – zarówno przy mocnych kawałkach, jak i balladach. Na pewno jest to dzieło bardziej dojrzałe. Wydaje mi się, że każdy album to olbrzymi krok w rozwoju Epiki.

Karolina Wanat/ fot. Warner Music
oceń
6
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: +1 [1]
~l [2012-03-12 15:39]

isaac Aryman czeka na twą dusze

odpowiedz

Ocena: -2 [4]
~olo [2012-03-12 14:40]

co mnie interesuje jakis Isaac z Izraela ktory gra na gitarze i krzyczy ave szatan , ma nie pokolei w głowie dzieki swojej religi , tyle .

odpowiedz

Ocena: -1 [1]
~Narayan [2012-03-12 14:35]

pierwszy :)

odpowiedz