szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

23 LutegoNajnowsze wiadomości

23 Lutego Najnowsze plotki

"Myliliśmy się i to jak bardzo" (rozmowa z Peterem Hookiem)

2012-02-10   A A A
 

Wskrzeszenie przez muzyków Primal Scream albumu "Screamadellica" zainspirowało Petera Hooka do sięgnięcia po "Unknown Pleasures". W maju 2010 roku basista po raz pierwszy wykonał wraz z zespołem The Light w całości legendarny krążek Joy Division. Jak mówi, nie spodziewał się, że projekt spotka się z takim zainteresowaniem.

W Polsce mieliśmy już okazję gościć Hooka. W 2010 roku w Łodzi podczas festiwalu Soundedit w imieniu Martina Hannetta, któremu Joy Division zawdzięczało niepowtarzalne brzmienie, odebrał festiwalową nagrodę - statuetkę Człowieka ze Złotym Uchem. Hook wykonał „Unknown Pleasures” w sierpniu 2011 roku podczas koncertu we Wrocławiu. Teraz czas na Warszawę. Muzyk wystąpi 11 lutego w stołecznym Palladium.

Odkąd wpadłeś na pomysł grania płyty „Unknown Pleasures” minęło już trochę czasu. Miałeś okazję zagrać z tym projektem sporo koncertów. Czy coś zaskoczyło cię podczas pierwszych występów?

Peter Hook:
Po pierwsze zaskoczyło mnie, że ktoś chce, żebym kontynuował ten pomysł. Byłem przekonany, że skończy się na jednym występie w Manchesterze (śmiech). Największą niespodzianką byli młodzi ludzie przychodzący na nasze koncerty. Sądziłem, że zobaczę facetów takich, jak ja - grubych staruchów... A tu proszę! To dla nas olbrzymi komplement. Dla Martina Hanneta również. Okazuje się, że album „Unknown Pleasures” wciąż podoba się ludziom i budzi emocje tak samo, jak ponad trzydzieści lat temu.

Nie zdawałeś sobie sprawy, że młodzi ludzie słuchają Joy Division?

Peter Hook:
Teraz to wiem. Jakimś cudem mi to umknęło. Świadomość, że młodzi ludzie chcą nas słuchać napawa mnie dumą.

Po dorobek Joy Division sięgają również artyści. Czujesz się spełniony?

Peter Hook:
Zdaję sobie sprawę, jaki wpływ na muzykę ma twórczość Joy Division i New Order. Mimo to wciąż jestem zaskakiwany. Leżałem rano w łóżku i oglądałem telewizję. Podczas programu dwa razy padła nazwa Joy Division. Nie mogłem się nie uśmiechnąć.

Czy było ciężko odnaleźć się w roli wokalisty?

Peter Hook:
Zdecydowanie. Początek był przerażający. Negatywne komentarze docierające za pośrednictwem internetu sprawiły, że każdy z nas poczuł się mniej pewnie. Nikt nie chciał podjąć się śpiewania. Moja przyjaciółka Rowetta, która występuje z nami od czasu do czasu, powiedziała, że to właśnie ja powinienem być wokalistą. Śpiewałem już wcześniej, dlatego sama wizja mnie nie onieśmielała. Zajęło mi za to sporo czasu żeby poczuć się zrelaksowanym występując na scenie podczas trasy koncertowej. Teraz sprawia mi to mnóstwo przyjemności.

Wspomniałeś o negatywnych komentarzach. Często słyszałeś, że powołałeś ten projekt dla pieniędzy?

Peter Hook:
Oczywiście. Tylko po co w takim razie czekałbym na to trzydzieści lat? Chociaż jest to przyjemny sposób zarabiania na życie, nie jest aż tak dochodowy.

Bardzo podoba mi się twój podkoszulek z napisem „We made history not money”.

Peter Hook:
Zawsze zastanawiam się, co umieścilibyśmy na koszulce, gdybyśmy zarobili mnóstwo pieniędzy (śmiech).

Karolina Wanat/ fot. Go Ahead
oceń
14
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: +2 [2]
[2012-02-12 22:11]

Szacuneczek Peter......
Szacuneczek Peter......

odpowiedz