szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

29 MarcaNajnowsze wiadomości

29 Marca Najnowsze plotki

"Zagramy dla was coś nowego" (rozmowa z Dropkick Murphys)

2012-01-23   A A A
 
Gracie wesołe, skoczne melodie, natomiast wasze teksty potrafią być bardzo mroczne. Chociażby kawałek „The Hardest Mile”.

Matt Kelly:
Zdecydowanie. Tym kolesiom obiecano ziemię i pieniądze, a kiedy skończyli swoją robotę zastrzelono ich i wrzucono do rowu. Wesoła muzyka jest naszym sposobem na przekazanie smutnych i poważnych historii. Wydaje mi się, że to wpływ irlandzkiej muzyki folkowej. Na przykład nasz kawałek “Curse Of A Fallen Soul” opowiada o facecie, którego zabiły narkotyki i alkohol. Czcimy jego pamięć ironicznie przez podniesienie kieliszka. A wszystko to przy dźwiękach wesołej, skocznej muzyki. Taki już mamy styl.

Podobno pracujecie już nad następnym albumem.

Matt Kelly:
Zaczęliśmy w listopadzie po powrocie z Australii. Na święta zrobiliśmy sobie przerwę, a teraz pracujemy nad nim praktycznie każdego dnia. Mamy już jakieś dwanaście, może nawet trzynaście piosenek. Wciąż dopracowujemy teksty i muzykę. Mamy mnóstwo pomysłów. Na wiosnę planujemy wejść do studia, a album chcielibyśmy wydać jesienią. Być może zagramy jeden, a może nawet dwa nowe kawałki podczas koncertu w Warszawie. Zawsze dobrze jest mieć możliwość zagrania nowego materiału podczas koncertu. Działa to na korzyść piosenki, pomaga w jej dopracowaniu. Podczas występów na żywo można poznać prawdziwy potencjał utworu. Mam nadzieję, że zagramy dla was coś nowego.

Domyślam się, że wraz z nowym albumem nie szykujecie jakiejś brzmieniowej rewolucji . Mówi się, że w muzyce są dwie drogi: Briana Eno i AC/DC. Wy zdecydowanie podążacie tą drugą.

Matt Kelly:
(śmiech) Jako posiadacz dwóch tatuaży AC/DC nie mam chyba innego wyjścia. Każdy album nieco różni się od siebie, ale słysząc nasze kawałki nikt nie ma wątpliwości, że to jest Dropkick Murphys. Na tym etapie naszej kariery wiemy dokładnie, jak chcemy brzmieć. Tak jak w przypadku AC/DC czy Motorhead. Oba osiągnęły określone brzmienie i to działa. Na takich formacjach się wzorujemy. Tak więc, na nowym albumie nie będzie żadnego hip-hopu, dubstepu czy acid house’u. Tylko kawałki Dropkick Murphys.

Nie jesteś założycielem zespołu, ale do grupy dołączyłeś bardzo wcześnie.

Matt Kelly:
Zgadza się. Ken założył zespół w 1996 roku, ja dołączyłem w 1997 roku.

Czy to prawda, że wasz pierwszy wokalista Mike McColgan odszedł z zespołu, żeby zostać strażakiem?

Matt Kelly:
Nie, to było zupełnie inaczej. Ostatecznie został strażakiem, ale to było wiele lat później. Nie można winić go za to, że odszedł z Dropkick Murphys. Na początku graliśmy wyłącznie covery The Clash czy Stiff Little Fingers. Mieliśmy tylko jedną własną piosenkę – „Barroom Hero”. Każdy z nas poza zespołem miał normalną pracę, mieliśmy po dwadzieścia kilka lat, Rick (Barton, były gitarzysta – przyp. wan) był już po trzydziestce. Mike miał całkiem przyzwoitą robotę, pracował w redakcji „Boston Globe”. Dobrze zarabiał. Nie jest łatwo rzucić wszystko i ruszyć z zespołem w trasę. Zrobiliśmy tak, kiedy Mighty Mighty BossTones zaprosili nas na swoje tournée. Koncertowaliśmy z nimi po Stanach i Europie. To było wspaniałe. Graliśmy w dużych klubach, byliśmy świetnie przyjmowani. Mike spędzał dużo czasu z chłopakami z Mighty Mighty BossTones. Potem wróciliśmy do rzeczywistości. Zaczęliśmy grać własne koncerty w ciasnych klubach i barach. Mike nigdy wcześniej nie był w zespole i nie doświadczył trudności, jakie musi pokonać początkująca kapela. W 1998 roku powiedział nam, że to nie jest dla niego i odszedł z Dropkick Murphys. Zaczął pracować jako ochroniarz w szpitalu, potem został strażakiem.

Jak to było z tobą? Grałeś w innych zespołach przed dołączeniem do Dropkick Murphys?

Matt Kelly:
Przed Dropkick Murphys udzielałem się w wielu formacjach. Mój ojciec jest perkusistą. Byłem jeszcze dzieckiem, kiedy zacząłem grać na perkusji. Do pierwszego zespołu dołączyłem jako dwunastolatek. Z Dropkick Murphys zacząłem grać kiedy miałem 22 lata. Miałem już za sobą pewne doświadczenie, wiedziałem w co się pakuję. Byłem świadomy, jak bardzo może być źle.

Jak wspominasz wasz ostatni koncert w Polsce?

Matt Kelly:
Niestety zapomniałem nazwy zespołu, który grał jako support, ale byli wyśmienici (mowa o The Black Tapes – przyp. wan). Mieli świetne piosenki, byli bardzo profesjonalni. Zrobili na nas wielkie wrażenie. Było lato, upał, a w klubie lepiło się od potu. Przypomniało mi to nasze koncerty sprzed dziesięciu, piętnastu lat, kiedy dopiero zaczynaliśmy. Świetnie się bawiliśmy. Ten koncert odbył się w 2009 roku, wcześniej graliśmy u was z Agnostic Front w 1998. Fajnie wrócić w to samo miejsce, a jednocześnie czuć się, jakby to był pierwszy raz. Poza tym moja babcia pochodzi z Polski, więc dla mnie jest to trochę taka wycieczka do domu.



Karolina Wanat/ fot. mat. promocyjne
oceń
5
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!