szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

26 LutegoNajnowsze wiadomości

26 Lutego Najnowsze plotki

"Żałuję, że nigdy nie wróciłem do Polski" (rozmowa z Henry Rollinsem)

2011-10-28   A A A
 

Podczas jedynej wizyty w Polsce, w 1996 roku, Henry Rollins, ikona punka i hardcore’a z Black Flag, fotografik, dziennikarz, DJ, pisarz, aktor i artysta spoken word, niewiele zobaczył poza okolicami katowickiego Spodka. Występował wówczas z Rollins Bandem, o którym dziś nie chce słyszeć. Chętnie zaś mówi. O tym, co planuje i co już zrobił w XXI wieku.

Na pytanie o wizytę w Polsce, Henry wspomina: „Ten festiwal był naprawdę imponujący, a ludzie reagowali bardzo entuzjastycznie. Żałuję, że nigdy potem już do Polski nie wróciłem. Ale wszystko jest nadal możliwe.”

Nawet, jeśli miałoby się tak zdarzyć, to na pewno Rollins już dla nas nie zaśpiewa. Dziś koncentruje się na kilku innych dziedzinach sztuki, o których rozmawialiśmy przy okazji premiery jego nowej książki, „Okupanci”. Zanim opowiedział o jej zawartości rozwiał wszelkie wątpliwości, co do swojego funkcjonowania w muzycznym biznesie…

Pięć lat temu, pomiędzy innymi swoimi aktywnościami, zdecydowałeś się na reaktywację Rollins Bandu. Ale tylko na kilka koncertów w Stanach…

Henry Rollins:
: Nigdzie indziej nie zostaliśmy zaproszeni. Nikt nie zaproponował: „Hej! Chcemy was, w tym składzie, z tym materiałem”, na koncerty w Europie, czy gdziekolwiek indziej. Skończyło się na paru sztukach w Stanach, bo i sam zespół się skończył. Reaktywację zainicjował gitarzysta, Chris Haskett, który zaraził mnie swoim entuzjazmem i wizją działania jak w przeszłości. Rozumiałem to w ten sposób, że zagramy trochę koncertów, żeby nabrać pewności siebie i zaczniemy pracować nad nowymi kompozycjami. Nie wszyscy podzielali mój punkt widzenia. Doszło do tego, że po szóstym koncercie, w Los Angeles, po zejściu ze sceny zabrałem swoje rzeczy, wsiadłem w swój samochód i pojechałem do domu. Znienawidziłem ich i nie chciałem uczestniczyć w czymś, co stało się śmieszne, ale zupełnie mnie nie bawiło. Zostawiłem to. Po prostu. I bez „do widzenia!”.

To ostateczny koniec Rollins Band? Może w innym składzie mógłbyś się realizować muzycznie?

Henry Rollins:
: Nie sądzę. Szczerze – nie czuję takiej potrzeby. Bardzo długo zajmowałem się muzyką i było to dla mnie naprawdę ważne. Ale już nie jest. Przestałem myśleć o tworzeniu nowych piosenek, nie pociąga mnie pisanie tekstów do muzyki, czy komponowanie jej. Nie czuję tego dreszczu, dzięki któremu muzyka była dla mnie ważna i ekscytująca. Nie mógłbym dziś, będąc na scenie z zespołem, być szczerym. Teraz bym kłamał. Oszukiwałbym siebie i publiczność. Wiem, że jest wielu wykonawców, którzy tak robią i nie widzą w tym nic złego. Traktują swoje występy jak pracę. Nic mi do tego i nie oceniam ich, ale ja bym tak nie mógł. Wychodząc na scenę chcę i muszę być wiarygodny. Nie umiem udawać. I nie chcę.

Ale przyznasz, że reaktywacje sławnych zespołów z lat 90. mogą ludziom sprawiać sporo radości. Nie tylko Rollins Band, ale Faith No More czy Soundgarden, wracając – póki co na trasy koncertowe – nie zrobiły tylko skoku na kasę, ale i dały mnóstwo satysfakcji swoim fanom…

Henry Rollins:
: Nie oceniam innych, mogę mówić tylko w swoim imieniu. Jeśli ktoś uznaje, że to ma sens, być może też go to bawi, a do tego sprawia radość jeszcze komuś innemu, to dlaczego miałby tego nie robić? Mówię tylko ze swojej perspektywy – dla mnie to bezcelowe. Nie chcę tego robić. I nie robię.

Ale dzięki temu masz czas na realizowanie się w wielu innych dziedzinach. Dużo podróżujesz. Robisz zdjęcia i piszesz książki upamiętniające te eskapady. Czy zdarzyło Ci się być w Polsce?

Henry Rollins:
: Owszem, byłem w Polsce raz – w 1996 roku, z koncertem w Krakowie (blisko, ale Rollins Band grał wówczas w Katowicach, w Spodku, uświetniając Wielki Finał Konkursu Marlboro Rock-in – przyp. ZZ). Pamiętam, że festiwal, na którym występowaliśmy był naprawdę imponujący, a ludzie reagowali bardzo entuzjastycznie. Żałuję, że nigdy potem już do Polski nie wróciłem. Ale wszystko jest nadal możliwe.

Miałem na myśli twoją działalność pozamuzyczną:) Ale jestem pod wrażeniem, że zapamiętałeś tamten koncert!

Henry Rollins:
: Było naprawdę miło.

A nie interesuje cię Polska, jako postkomunistyczny kraj kontrastów, o którym mógłbyś opowiedzieć Amerykanom w którymś ze swoich programów?

Henry Rollins:
: W świetle tematów, które poruszam w swoich książkach z podróży, czy w programach telewizyjnych, twój kraj jawi się, jako bardzo stabilny, bezpieczny i niewiele odbiegający od pozostałych europejskich państw. Chętnie sprawdziłbym, czy socjalizm zostawił po sobie jakieś ślady, jak wygląda kraj, w którym tak wiele się wydarzyło na przestrzeni dziesięcioleci. Ale nie sądzę, żeby teraz działy się w Polsce historie, które opisuję po podróżach do Iraku, Bangladeszu, Afganistanu, Birmy, Mali, Kambodży, czy wielu innych miejsc, w których jest naprawdę niespokojnie.

Kraje, które wymieniłeś, opisałeś w swojej nowej książce?



Henry Rollins:
: Tak. Te i jeszcze kilka innych. To właściwie album. Jest w nim wiele zdjęć i coś w rodzaju zapisków z podróży. Refleksje, które pojawiały się, kiedy robiłem te fotografie. Albo powody, dla których zdecydowałem się sięgnąć po aparat. Tytuł to „Occupants”. Książka właśnie trafiła do księgarń (rozmawialiśmy na początku października). Powstawała przez wiele lat, od początku wieku do ubiegłego roku. Pierwsze zdjęcia pochodzą z Kirgistanu. Ostatnie z Bangladeszu, Chin i Sri Lanki. Uważam, że dużo mówią o tych miejscach. A wracając do wcześniejszego pytania – naprawdę chciałbym jeszcze do Polski przyjechać. Jestem pewien, że warto. Choć w innym celu niż, powiedzmy, do Indonezji. Ale mógłbym u was wystąpić. Już bez zespołu – tak jak to robię od lat. I co nadal sprawia mi ogromną przyjemność. Jako artysta spoken word.
Zbigniew Zegler/ fot. slidebite.com/ Maura Lanahan
oceń
9
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~byłem1996 [2012-08-23 16:24]

niewiele zobaczył?!!! Panie dziennikarzu - byłem wtedy w Spodku i rozmawiałem z dziennikarzami z Wrocławia którzy mieli umówioną kolejkę do wywiadów z Rollinsem i trochę się pozmieniało i się do niego niedostali bo podobno Henry był w Oświęcimiu i po powrocie nie bardzo miał ochotę rozmawiać!?! Więc albo oni ściemniali albo Rollins cię zignorował albo się nie przygotowałeś do wywiadu ;-)

odpowiedz

Ocena: +3 [3]
~radzio [2011-11-06 05:21]

Bylem na jego wystepie na zywo i powiem ze gosciu jest zajefajny:). Prawie 3 godziny bez lyka wody po prostu caly czas nawija o problemach tego swiata i roznicach kulturowych i wielu innych ciekawych zagadnieniach. Polecam kazdemu bo ma wiele do powiedzenia i byl w wielu miejscach i widzial wiele rzeczy. Ciekawa osobowosc i nie bedziecie zalowac. Polecam i pozdro dla zainteresowanych. Henry Rules

odpowiedz