szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

1 KwietniaNajnowsze wiadomości

1 Kwietnia Najnowsze plotki

"Czy w ogóle coś tam jest?" (rozmowa z Sewerynem Krajewskim)

2011-02-21   A A A
 

21 lutego na sklepowych półkach ukazało się pierwsze od niemal dekady autorskie wydawnictwo Seweryna Krajewskiego. Muzyk opowiada m.in. o płycie "Jak tam jest", procesie twórczym i współpracy z Andrzejem Piasecznym.







Kiedy tak patrzę na ten las za oknem pańskiego domu i przypominam sobie pogodną melancholię nowej płyty, skojarzenia biegną ku poezji Jana Kochanowskiego. To samo życzliwe zadumanie nad światem pędzącym gdzieś w oddali, ale i umiłowanie spokoju, prawa do życia w odosobnieniu.

Seweryn Krajewski: Tak pan to odczytał? Słychać w mojej muzyce, że nie mieszkam przy Marszałkowskiej? Ciekawe spostrzeżenie. Rzeczywiście, mieszkając w centrum Warszawy chyba nie poradziłbym sobie z pisaniem piosenek. Muszę tu żyć, żeby robić to, co robię. Żeby był ten nastrój i żeby zachować oryginalność.

Musi się pan odciąć od wielkomiejskiego zgiełku?

Seweryn Krajewski: Tak zupełnie to odciąć się nie da. Zresztą, ja też czasami potrzebuję miasta, żeby jak to mówią, dochamić się trochę. Albo włączam telewizor, przez chwilę słucham wiadomości i już wiem gdzie jestem… Po chwili jednak wracam do swojego świata. Jak każdy, kto zajmuje się tworzeniem czegokolwiek, muszę się na jakiś czas odizolować. Kiedyś mieszkałem te paręnaście kilometrów bliżej Warszawy, ale tam dom stał przy domu i robiło się coraz głośniej. Miasto to potworny hałas, nie podoba mi się to. Pracowałem więc w nocy. Zresztą ja w ogóle jestem typem sowy, ożywam wieczorem i siedziałbym do rana… Okazuje się jednak, że to bzdury, bo w nocy, po całym dniu, człowiek jest zmęczony.

I źle ocenia pan sytuację?

Seweryn Krajewski: W nocy im później, tym jest piękniej. Melodie i ich aranżacje też mi się wydają piękne, ale nazajutrz, rano, zwykle okazuje się, że to kompletna bzdura, że to jest do wyrzucenia, cała praca na marne. (śmiech) Ale najważniejszy jest i tak ten zryw, ta ochota…

Czyli pracuje pan raczej pod wpływem impulsu, niż według sztywno ustalonego harmonogramu?

Seweryn Krajewski: Nie wierzę w siedzenie i układanie piosenek. U mnie to tak nie działa. Jeśli kiedykolwiek próbowałem coś wymyślić, to nie ujrzało światła dziennego. Od razu czuje się, że taka piosenka jest słaba. Pomysł przychodzi znienacka, to jest jakiś bodziec, siła, której nikt nie określił.

Ma pan jakieś sposoby na sprowadzenie na siebie tej inspiracji? Na przykład spacer w ulubione miejsce w lesie?

Seweryn Krajewski: Nie. To przychodzi samo. Objawia się to, jako chęć, żeby usiąść przy instrumencie. Kiedy instrument jest dobry, można wręcz mówić o tęsknocie za tym, żeby znów położyć na nim ręce i zagrać. Może to być fortepian, ale on stoi w salonie, gdzie zwykle ktoś jest, coś się dzieje, więc najczęściej wybieram gitarę, którą mam w studiu. A w takich chwilach wolę pobyć sam, w miejscu, gdzie nikt mnie nie podgląda. Najpierw więc pojawia się ta chęć pogrania sobie… i to jest improwizacja. Nie chodzi o granie swoich ulubionych piosenek, bo jak już się napisze piosenkę, kiedy już jest zaaranżowana i ma tekst, to koniec. Dziecko idzie w świat i niech się samo z tym światem zmaga.

mat. prasowa/ fot. Sony Music, J. Poremba
oceń
20
2
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: +5 [7]
~ela [2013-03-12 12:31]

Seweryn jest moją miłością można powiedzieć życia. Uwielbiam go od zawsze, słucham. Jest tylko jeden na świecie taki Seweryn. Nasz skarb największy.

odpowiedz

Ocena: +4 [4]
~jane [2011-12-26 21:55]

Panie Sewerynie jest pan WIELKI pańskie utwory to samo życie.Wrażliwość,miłość, delikatność, wyrażane w Pana utworach prowadzi mnie przez życie.Wiele Pan doświadczył ale Wierzę w to ,że nadal będę wzorował się na Pańskiej twórczości.

odpowiedz

Ocena: +4 [4]
ekran [2011-12-22 18:32]

Seweryn jestesmy z Wami Marian

odpowiedz