szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

26 MajaNajnowsze wiadomości

26 Maja Najnowsze plotki

Zakupy

Nokautporównaj ceny z nokaut

"Chodzi o to co czujesz, nie jak to wytłumaczysz" (rozmowa z Tindersticks)

2010-01-25   A A A
 


Czy są jakieś różnice między „Falling Down A Mountain” i waszym poprzednim wydawnictwem „The Hungry Saw”? Czy myślisz, że wasza reaktywacja miała wpływ na sposób w jaki pracowaliście nad „The Hungry Saw”?

Stuart Staples:
„The Hungry Saw” to był nasz pierwszy album po pięciu latach przerwy. Może, gdzieś w głębi, zupełnie nieświadomie, czuliśmy, że musimy zrobić coś, co będzie brzmiało jak album Tindersticks. Musieliśmy mieć punkt oparcia. Tak w ogóle, to bardzo lubię tę płytę.

„Falling Down A Mountain” jest zupełnie inna. Różnice zaczynają się już na początku. Samo myślenie o niej jest inne. Muzycznie chcieliśmy zawędrować w miejsca, w których nigdy wcześniej nie byliśmy. Każda z piosenek zmierza w innym kierunku. Kiedy rejestrowaliśmy kolejny utwór my też zmienialiśmy się jako zespół. Inaczej podchodziliśmy do tego każdego nagrania. Chyba jest to nasz pierwszy album od czasu debiutanckiego krążka, który jest celowo taki niespójny.

Zgodzisz się, że kawałek otwierający płytę ma w sobie coś z Milesa Davisa?

Stuart Staples:
Na pewno ma to coś wspólnego z Terrym grającym na trąbce. Kiedy przygotowywaliśmy się do nagrania tego kawałka, zdecydowałem, że Terry nie może go usłyszeć przed zagraniem swojej partii. Trochę mu tylko o nim opowiedziałem. Poprosiłem go żeby zagrał, a w tle leciała piosenka. To było jak zderzenie dwóch materii. Wydaje mi się, że uczucie tego eksperymentu da się odczuć słuchając „Falling Down A Mountain”.

Piosenka „Hubbards Hills” brzmi jak wyciągnięta z jakiejś ścieżki dźwiękowej. Byłeś kiedyś w Hubbards Hills (park w okolicy Louth w Lincolnshire, mekka dla miłośników pikników i właścicieli psów)?

Stuart Staples:
Tak. Moja żona jako dziecko mieszkała w pobliżu, spędzała tam wiele czasu. Jeśli chodzi o piosenkę - nigdy nie wymyślam obrazów do mojej muzyki. Muzyka sprawia, że coś czuję, ale niekoniecznie muszę mieć przed oczami jakieś obrazy.

Ale pracowałeś przy ścieżkach dźwiękowych.

Stuart Staples:
Zdecydowanie. Praca nad ścieżką dźwiękową jest dla mnie jak reakcja na prezentowane obrazy i emocje.

Cały album jest zróżnicowany, ale czy byłbyś wstanie wskazać swój ulubiony kawałek?

Stuart Staples:
Każdy lubię z innego powodu. Wydaje mi się, że wybrałbym „Factory Girls”. Kiedy nagrywaliśmy tę piosenkę poczułem się tak samo, jak w chwili, kiedy ją napisałem.

Byłeś w Polsce wiele razy, występując solo lub z zespołem. Jakieś wspomnienia?

Stuart Staples:
Dużo czasu spędziłem w Krakowie. Mam tam kilku serdecznych przyjaciół. To chyba jedno z moich ulubionych miejsc. Zawsze chciałem zagrać tutaj koncert – jak dotąd mi się nie udało.

Powiedziałeś kiedyś, że po zakończeniu prac nad płytą za każdym razem masz wrażenie, że będzie ona ostatnią. Tak samo było przy „Falling Down A Mountain”?

Stuart Staples:
Nie! (śmiech) Ten album bardzo mnie zaskoczył. Podczas prac nad „The Hungry Saw” nie mieliśmy pojęcia, jak to wszystko się potoczy. Zagraliśmy wprawdzie parę koncertów, ale nie wiedzieliśmy, czy po pięciu latach ktoś jeszcze ma ochotę nas słuchać. „Falling Down A Mountain” otworzył przed nami nowe możliwości, znowu czujemy ekscytację. Granie muzyki z grupą ludzi to coś bardzo kruchego, trzeba umieć utrzymać ten moment i to wspólne pragnienie. Teraz chcemy popłynąć z tym prądem i zobaczyć, co się stanie.
Karolina Wanat/ fot. Sonic
oceń
1
0
Podziel się

Zobacz więcej w serwisach WP

WP.TV

WP.TV

Wikipedia WP

  • Skomentuj
  • WP.PL

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!