szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

26 MajaNajnowsze wiadomości

26 Maja Najnowsze plotki

Zakupy

Nokautporównaj ceny z nokaut

"To nie było zbyt ekscytujące: ani moralnie, ani artystycznie" (rozmowa z Matthew Herbertem)

2009-06-03   A A A
 


Czego możemy spodziewać się po Twoim występie? Wcześniej wspomniałeś coś o gazecie..

Matthew Herbert: Dźwięk prezerwatyw, gazety, ciała… mam nadzieję, że publiczność również się przyłączy. Liczę, że będzie sporo zabawy – moja część to improwizacja. Mamy normalny, tradycyjny jazzowy zespół, którego muzyka przepuszczana jest przez tą moją dziwną aparaturę, elektronikę, zamieniam ją na bardziej współczesne, dziwne, wykręcone kompozycje.

Zawsze doszukiwałeś się dźwięków i muzyki w najdziwniejszych przedmiotach – pozornie z muzyką mających niewiele wspólnego. Podczas swojego pierwszego publicznego występu wykorzystałeś opakowanie chipsów.

Matthew Herbert: Wszystko zaczęło się, kiedy dostałem swój pierwszy sampler. Miałem 16 lat. Mogłem podpiąć do niego mikrofon i nagrywać różne dźwięki od pierdzenia po gryzienie jabłka. Byłem po prostu chłopcem, czasami naprawdę głupim. Wcześniej miałem czteroślad – pisałem fatalne kompozycje na klawisze ŕ la Elton John i okropne gitarowe melodie dla mojej dziewczyny. Nie było w tym za wiele zabawy. Wszystko zmieniło się, kiedy pojawił się sampler. Okazało się, że mogę tworzyć muzykę ze wszystkiego, było to olbrzymie wyzwolenie.

Czym jest „Personal Contract for the Composition of Music”? ("Kontrakt o tworzeniu muzyki" – przyp. wan)

Matthew Herbert: To swojego rodzaju zbiór zasad, które spisałem. Kiedy pojawiły się samplery, to było coś niesamowitego, wszytko mogło stać się muzyką – twoja babcia, szkoła, miska spaghetti…. Nagle ludzie zaczęli przyzwyczajać się do wykorzystywania fragmentów muzyki innych. Z mojej perspektywy to nie było zbyt ekscytujące; ani moralnie, ani artystycznie. Dla mnie to było jak oszukiwanie. Można było w ten sposób tworzyć fantastyczną muzykę, ale artystycznie było to jak oszukiwanie. Dlatego chciałem powstrzymać siebie od samplowania innych i pozostania oryginalnym. Kiedy zaczynasz grać na pianinie nie myślisz sobie „O! Połączę teraz wstęp z kawałka Billy Joel i refren od AC/DC”. W muzyce elektronicznej technika często zachęca do pisania w ten sposób. Chciałem zabezpieczyć się przed wpadnięciem w te artystyczne pułapki.

Miałeś okazję pracować z Bjork.

Matthew Herbert: Tak. Ostatnio znowu razem współpracujemy, ale ten projekt jest dopiero w zalążku. Bjork jest bardzo ciekawa świata, lubi eksperymentować, próbować nowych rzeczy. Kiedy nad czymś pracuje tworzy dużo muzyki, wypróbowuje różne pomysły zanim się na coś zdecyduje. Praca z nią to bardzo zabawna podróż. Micachu, z którą również pracowałem, jest jej zupełnym przeciwieństwem. Nasza współpraca przebiegła bardzo szybko. Nagranie całości zajęło nam jakieś dwa tygodnie.

Muzyka to produkt czy proces?

Matthew Herbert: Zdecydowanie proces. Jeśli usłyszę ten sam kawałek muzyki kiedy miałem 10 lat i kiedy będę miał 100 zupełnie inaczej na niego zareaguję. Będzie dla mnie znaczył zupełnie co innego. Jeśli zagrasz mi coś dzisiaj mogę to pokochać, ale innego dnia mogę ten sam fragment znienawidzić. Muzyka zawsze brzmi inaczej i zawsze brzmi inaczej dla każdego. To swojego rodzaju idea końca XX wieku - patrzeć na muzykę jako na produkt. Pomyśl o Beethovenie. Kiedy słuchasz Beethovena za każdym razem brzmi inaczej – inny dyrygent, inne tempo, inni ludzie, którzy go wykonują, inna akustyka. Muzyka jako coś statycznego to wymysł XX wieku.

Traktowanie wszystkiego w kategorii produktu to domena XX wieku…

Matthew Herbert: Dokładnie. Muzyka jako produkt. To jeden z tych kapitalistycznych koszmarów. Kolejny.

Pocieszający jest jednak tytuł twojego ostatniego krążka - „There’s Me and There’s You”?

Matthew Herbert: Dla mnie jest to stwierdzenie tego, jak postrzegam świat. Jeden z wielu aspektów. Pewna różnica pomiędzy nami. Stwierdzenie, że ja istnieje i ty istniejesz. Stwierdzenie naszych odrębnych egzystencji. Pewne rozróżnienie pomiędzy nami. Jednocześnie nie tworzy się żadna hierarchii, żadne z nas nie jest lepsze od drugiego. Ja i ty. Ja jako, artysta – ty jako publika. Ja jako ja ty jako królowa. Ja jako Anglia, ty jako Palestyńczycy. Ja i ty – jako ja i ty moja żona. Każdy z nas jest sobą, ale jednocześnie jest częścią czegoś większego.
Wania/ fot. New Music Art
oceń
0
0
Podziel się

Zobacz więcej w serwisach WP

Sport

Książki

Film

Studio

Kobieta

  • Skomentuj
  • WP.PL
Ocena: 0 [0]
aga [2009-06-05 15:22]

facet ma przynajmniej wizje
a nie tworzy pioseneczek pod publikę :)

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~www.tnij.org/vafel [2009-06-03 19:43]

nie znam człowieka
skąd on sie wziął?

odpowiedz