szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


najpopularniejsze galerie

najnowsze teledyski

Premiera nowego albumu Gosi Andrzejewicz Premiera nowego albumu Gosi Andrzejewicz

więcej

4 KwietniaNajnowsze wiadomości

4 Kwietnia Najnowsze plotki

"Nie jestem gwiazdą, tylko muzykiem" (rozmowa z Jamesem Bluntem)

2009-02-25   A A A
 

Numer 1 w Stanach Zjednoczonych, że o Wielkiej Brytanii nie wspomnimy. Teledyski w każdej dużej stacji telewizyjnej, a single na antenie prawie każdego radia. Blisko 20 milionów sprzedanych płyt. Niebanalna przeszłość w charakterze wojskowego. Powodów dumy, czy pychy ma mnóstwo.




A jednak, kiedy tuż przed wywiadem podałem mu rękę uśmiechnął się najskromniej jak potrafił i równie anty-gwiazdorsko przedstawił się: „James”. Zupełnie jakby wymienione przed chwilą argumenty nic dla niego nie znaczyły… Wirtualna Polska rozmawia z Jamesem Bluntem.

Obejrzyj wywiad!



Kiedy usłyszałem ostatnio w jednej ze stacji radiowych utwór "You're Beautiful" w mojej głowie pojawiła się pewna myśl. W wersji singlowej jest taki moment, kiedy tekst brzmi "You could see from my face, that I was flying high". Trochę to brzmi... frajersko. Szczególnie kiedy ma się świadomość, że w oryginale zamiast słowa "flying" jest po prostu przekleństwo. Pomyślałem sobie wtedy: "Kim tak naprawdę jest James Blunt"? Czy to tylko ten romantyczny koleś, który śpiewa o pięknej dziewczynie, czy może drzemie w tobie coś bardziej drapieżnego?

James Blunt:
Rzeczywiście, w wersji albumowej brzmi ona tak jak powiedziałeś. Niestety, kiedy piosenka zostaje wydana na singlu, nie bardzo możesz kontrolować, kto jej słucha. Niektórym po prostu nie odpowiadają przekleństwa, a z drugiej strony twoimi słuchaczami mogą okazać się małe dzieci. Dlatego trzeba było znaleźć jakiś sposób, żeby nikt nie poczuł się urażony, gdyby usłyszał ją na antenie radiowej. Ale oczywiście wersją najbardziej prawdziwą jest ta oryginalna, zamieszczona na albumie. Poza tym to cały album, a nie pojedyncze utwory definiują to, kim naprawdę jestem. Są na niej zarówno momenty lekkie, jak i bardziej mroczne, czy nawet drapieżne.


A więc bywasz czasami agresywny?

James Blunt:
Jak każdy człowiek mam w sobie całą paletę emocji. To, w jaki sposób je ogarniamy i kontrolujemy zależy od każdej osoby indywidualnie.


Emocje to w twoim przypadku ważne słowo. Zawsze kiedy myślę o Jamesie Bluncie, widzę człowieka, który próbuje przekazać ich jak najwięcej. Jednak ludzie znają Cię przede wszystkim od strony romantyczno-uczuciowej. Czy podczas koncertów starasz się pokazać swoją mniej znaną stronę?

James Blunt:
Myślę, że większość artystów jest zazwyczaj definiowana poprzez to co prezentują na singlach. Poprzez nie jesteś kategoryzowany i czasami szufladkowany. Natomiast ludzie, którzy dokonują wysiłku zapoznania się z całym albumem, często odkrywają że dany wykonawca to coś więcej. I chyba chodzi o to, że prawdziwy artysta muzyczny, to nie twórca singli, ale albumów. Przesłuchanie singla to jak przeczytanie jednego rozdziału książki. Nie możesz wtedy powiedzieć, że przeczytałeś ją całą. Myślę, że osoby uczestniczące w koncercie mogą być nieco zaskoczone dużo większym entuzjazmem z naszej strony, niż to co jest obecne np. na płycie. Dla mnie na scenie występuje 5-osobowy zespół, a nie jeden wykonawca. Tempo zmienia się z bardzo wolnego na szybkie. To dosyć ekscytujące, gdy ktoś nie ma tej świadomości i odkrywa coś nowego przychodząc po raz pierwszy na nasz koncert.


Zawsze chciałeś być piosenkarzem, twórcą piosenek, performerem?

James Blunt:
Zacząłem pisać piosenki już w wieku 14 lat. To mój sposób na wyrażenie swoich emocji. Autoekspresja kiepsko mi wychodzi w życiu codziennym, ale świetnie udaje mi się uchwycić to co czuję w piosenkach. Dlatego uwielbiam to, co robię.


W takim razie, czy trudno było Ci podjąć decyzję o wstąpieniu do wojska? Przecież to wiązało się z odłożeniem w czasie snu o byciu gwiazdą. A może był taki moment, kiedy pomyślałeś po prostu, że ta cała "kariera" po prostu się nie uda?

James Blunt:
Tak naprawdę nigdy nie chciałem być gwiazdą. Ja chciałem być po prostu muzykiem. Te dwa pojęcia bardzo się dla mnie różnią. To drugie jest dla mnie prawdziwe. To pierwsze jest zjawiskiem sztucznym, wymyślonym przez ludzi. Tak jak wspomniałem, zacząłem pisać piosenki mając 14 lat i kiedy wstąpiłem do wojska nie przestałem ich tworzyć. Nie miałem wtedy jeszcze wystarczająco dużo materiału aby skompletować pełny album. Ale wciąż przeżywałem nowe przygody, uczyłem się na temat muzyki, ciągle czerpałem z czegoś inspiracje z napotkanych ludzi, wykonywanej pracy oraz wielu innych rzeczy. Potrzebowałem tego wszystkiego aby móc później nagrać mój pierwszy album, Back To Bedlam.

Obejrzyj wywiad na kolejnej stronie!
Alko/fot. - Joanna Kurkowska
oceń
0
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~Monkey [2009-03-20 20:30]

Ach ten James... :)
Moim skromnym zdaniem James Blunt jest po prostu świetny !!! Fajny człowiek, a jego muzyka to jest to :) Koncert w Warszawie był niesamowity i na pewno zapamiętam go na długo :)

odpowiedz