Zaczynała od muzyki gospel. Później zakotwiczyła się na jakiś czas w grupie rockowej. Z czasem do współpracy zaprosił ją Mezo, a światło dzienne ujrzały utwory "Ważne" i "Sakrum". Wszyscy szeptali po kątach, oczekując na jej solową płytę. Wszystko wskazuje na to, że oczekiwania dobiegają końca. Wirtualna Polska rozmawia z Kasią Wilk.

Jesteś osobą na której solową płytę wiele osób długo czekało. Tymczasem ty cały czas pojawiałaś gościnnie a to tu, a to tam. Ale w końcu ci się udaje. Płyta tuż tuż. Trudno było?
Kasia Wilk: Wiele przepraw przeżyłam, żeby tę płytę sfinalizować. Musiałam podejmować wiele decyzji, a wybory mnie bardzo męczą. Jest to wielki stres i ciśnienie ze strony Internautów, słuchaczy, telewidzów. W każdym utworze do tej pory pokazywałam się z jakiejś strony. I pewnie każdy chciałby tę różnorodną dziewczynę dziś usłyszeć w jednym materiale. Może uda mi się to pogodzić. Ale z drugiej strony chciałabym, żeby ta płyta była spójna, więc może to nie być takie łatwe.

Kiedy pojawił się zespół Kto To, wiele osób pytało "kto to jest ta Kasia Wilk?". Dziś już takich osób jest dużo mniej. Czujesz, że jesteś popularna?
KW: Absolutnie. Jestem raczej z daleka od mediów. I nie jest to żadna antyreklama. Po prostu słucham radia sporadycznie, nie czuję tego, że mój głos gdzieś się tam pojawia. To bardziej ludzie, których spotykam zadają mi pytania typu: "jeździsz już tą limuzyną?", albo "masz już tę willę?"... Przede wszystkim to mieszkam w mieszkaniu.

A jak to się stało, że zainteresowałaś się tą stylistyką, z którą dziś w szczególności jesteś kojarzona?
KW: Zaczęło się od gospelu. Uważam, że tego typu zespoły robią fantastyczne rzeczy. A zespół w którym zaczynałam, to był naprawdę dobry gospel. A odpowiadając na pytanie - to, że określa mnie teraz hip-hop i r'n'b, wynika tylko z mojej otwartości. po zespole gospel przyszedł czas na rockowy zespół Kto To. natomiast kiedy pojechałam do poznania do szkoły muzycznej, tam poznałam hip-hopowców. Zaśpiewałyśmy u nich na próbie i tak jakoś zostało. Potem był wywiad w radiu RMI, w którym pracował Mezo, który zapytał, czy nie zaśpiewałabym u niego w kilku refrenach. Zgodziłam się...no i dalej poszło samo.

Ale chcesz tego, czy nie, twoja kariera nabiera tempa. Masz też różnych znajomych w tym polskim tzw. showbiznesie. Czy trudno się osiąga ten pierwszy sukces na polskim rynku?
KW: Polska jest bardzo otwarta na debiutantów, ale showbiznes NIE. W Polsce łaknie się czegoś nowego. Niestety showbiznes jest bardzo zamknięty. Ciężko jest się przebić, chociażby do samej wytwórni. Trudno im uwierzyć często, że to coś będzie hitem. Te ostatnie trzy lata, jeśli chodzi o mnie, wydarzyły się przede wszystkim dzięki ludziom, którzy zasugerowali się tym co pokazałam w piosence "Ważne" a potem "Sakrum". I za to im dziękuję.