szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy


więcej o...

19 GrudniaNajnowsze wiadomości

19 Grudnia Najnowsze plotki

Wywiad z zespołem Modfunk

2001-12-13   A A A
 

Coś drgnęło w polskiej muzyce klubowej. Właśnie ukazała się płyta 'Superfuzja' zespołu MODFUNK, a promujacy ją singiel 'Souler' pokazywany jest w MTV na najcięższej rotacji. Wcześniej, ich pierwsze nagranie 'Taxi Boy' wypromowała składanka 'Pepsi Fazy', a także Wirtualnej Polski. Często pojawiało się także na antenie Radiostacji.



Nazwa MODFUNK pochodzi od słów "modny funk". Zanim przeczytacie nasz wywiad posłuchajcie jak to brzmi. Zapraszamy do modfunk Strefy MP3. Polecamy także ściągnięcie teledysku promującego utwór 'Souler'.

WPJak się spotkał zespół MODFUNK?

Marcin Chmarzyński: Poznaliśmy się parę lat temu. Jesteśmy z tego samego osiedla, na tym samym osiedlu się wychowaliśmy, tylko z PIOTREM trochę się mijaliśmy, nie mogliśmy się spotkać w odpowiednim czasie. W zasadzie spotkaliśmy się w odpowiednim czasie, bo PIOTREK zaczął "didżejować" w klubie Piekarnia, mocno mnie namawiał do wejścia w produkcje klubowe. Ja miałem dłuższą przerwę po przygodach hip-hopowych, a zbierałem już sprzęt studyjny. PIOTR nakłonił mnie aby wejść w coś zupełnie nowego, żeby zacząć nową erę w muzyce. Myślę, że coś się udało.

WPJak wspomniałeś jeden z Was jest hip-hopowcem, drugi DJ'em. Jak dzielicie się w pracą w zespole? Czy wspólnie opracowujecie pomysły czy każdy osobno robi coś w domu potem się spotykacie i konsultujecie?

Piotr Jarecki: Tak było w przypadku 'Soulera', utworu który promuje naszą płytę. Ja zacząłem go robić na komputerze w domu. Z tym kawałkiem związana jest ciekawa historia. Cały utwór na dyskietkach został przeniesiony z mojego komputera do naszego głównego, na którym pracujemy. Zrobiłem "zalążki" tego nagrania, ale za bardzo nie wiedziałem jak to ująć, czy coś dodawać. Spotkaliśmy się z MARCINEM i mówię mu, że mam taki kawałek. On na to: "Stary, nic z tym nie robimy! Poprawimy kilka szczegółów i dajemy to na płytę." I okazało się, że odniósł on sukces. Zacząłem robić go w domu, na zwykłych dyskietkach przeniosłem poszczególne ślady, bity, wokale. A jeśli chodzi o co dzienną współpracę to rzeczywiście siadamy, mamy pomysły i wspólnie budujemy sobie taką "piramidkę". Uzupełniamy się. Mamy taki system, że tworzenie kawałka zaczynamy od basów, albo od klawiszy i one ciągną resztę. MARCIN mówi: "Nie stary, to jest beznadzieja, to powinno być tak, a to tak", albo ja bronię swojego. Spory zawsze są, to jest normalne, ale na koniec dochodzimy do porozumienia.

WPTo jak długo współpracujecie ze sobą?

Marcin: Teraz na Sylwestra będą dwa lata. Zaczęło się od 'Taxi Boy', które powstało w warunkach zupełnie domowych, w zasadzie nie przypominających nawet studia. To był pierwszy utwór który zrobiliśmy, wtedy jeszcze w wynajętym mieszkaniu. Wypaliliśmy go na płycie co było dla nas rewelacją i chcieliśmy go gdzieś koniecznie zagrać. Puściliśmy go na imprezie sylwestrowej i to był cud, że ta wypalana płyta w ogóle zagrała.

WPCzy macie dużo sprzętu na którym pracujecie? Tylko komputery, syntezatory, czy też żywe instrumenty?

Piotr: Podstawę naszych produkcji stanowią płyty winylowe, komputer i podłączone na midi klawisze. To zastępuje nam każdy instrument. Ewentualnie zbieramy muzyków (na płycie udziela się nasz znajomy, który dograł kilka funkowych rzeczy na gitarze), ale mamy wrażenie, że to co mamy nam wystarcza. Mamy dużo swoich brzmień. Możemy zdradzić w jaki sposób uzyskujemy brzmienie. Bierzemy dźwięk z płyty winylowej i potem gramy to na klawiszach, to jest coś niepowtarzalnego w brzmieniu.

WPTo podobnie jak DEPECHE MODE. Rzucali całą masą przedmiotów o ścianę, nagrywali to a potem rozpisywali na klawisze. Mogli w ten sposób zagrać cały kawałek na np. tłuczonych szklankach.

Marcin: Dokładnie tak jest. Teraz są takie czasy, że każdy chce kasę za wykorzystane dźwięki, więc staramy się nie łamać niczyich praw autorskich, jeśli chodzi o sampling. Każdy utwór jest na bazie brzmienia, które ktoś gdzieś tam wykorzystał, ale my tworzymy z tego zupełnie nową produkcję.

Piotr: Dla mnie dziwne jest branie gotowych sampli z płyt i robienie nowych produkcji na ich bazie. Dla nas wspaniałe jest gdy możemy wziąć sobie kawałek i pozmieniać go tak, żeby był nierozpoznawalny.

WPSkoro już mówimy o samplach, to chciałem zapytać czy rzeczywiście bierzecie tylko fragmenty z polskich płyt?

Piotr: Trochę się wkopaliśmy z tymi "polskimi samplami". Problem jest taki, że myśmy to sobie założyli, chcieliśmy zrobić taki styl "Fresh Warsaw Feeling", ale wpadliśmy w pułapkę ponieważ tych sampli wesołych, energicznych, nadający się do wykorzystania w klubie jest bardzo mało.

Marcin: Klimaty w tamtych czasach były strasznie dołujące. Przesłuchaliśmy masę starych płyt - EWA BEM, nawet JURKSZTOWICZ. Udało się nam to zrobić w utworze 'Supergwiazda' z kompilacji "Pepsi Fazy', gdzie był wsamplowany polski kawałek i to akurat wypaliło. Ale szalenie trudno jest zrobić coś wesołego z czegoś smętnego. Takie były czasy. Nie było takiej muzyki jak na zachodzie, takiej "happy" i "funky". Więc korzystamy z zachodnich płyt.

WPNa jednym ze zdjęć siedzicie w kaskach, oczywiście na myśl przychodzi od razu DAFT PUNK. Czytałem, że to zdjęcie powstało wcześniej niż ukazała się płyta 'Discovery', ale chcę zapytać o inspiracje. Czy tylko "francuzczyzna"?

Piotr: Ooo, jak najbardziej. Ja się do tego przyznaję, nie ma co ukrywać i to będzie zawsze słychać.

Marcin: PIOTREK w ogóle uwielbia Francuzów. (śmiech)

Piotrek: Tak, ponieważ to jest taki klimat, że ta muzyka nie jest do końca elektroniczna, ona ma taki klimat z tamtych lat. To jest bardzo fajny feeling i nikt nie potrafi tego zrobić tak jak oni. Nam jakoś poszło w tę stronę ale uważam, że to jest dobre. Na bazie inspiracji można zrobić potem swoje, odejść od tego i poznać troszkę innych dźwięków.

WPAle tylko muzyka francuska? Jak słuchałem Waszej płyty, jeden utwór "podchodził" mi nawet pod ARMANDA VAN HELDENA. Nie mówię, że brzmi podobnie, ale skojarzył mi się z klimatem jego ostatniej płyty.

Piotr: Ja dużo gram z płyt winylowych i powiem Ci, że to jest tak, że gdzieś te dźwięki zostają w mózgu. Szczerze, to większość utworów, które robiliśmy same z siebie wychodziły. Może jest to rzeczywiście efekt inspiracji.....

Marcin: Czasem to jest tak, że ludzie słuchają jakiegoś utworu i potem na bazie tego robią swoje zupełnie podobne. Ja myślę, że tak powstała ostatnia płyta RENI JUSIS.

WPWłaśnie, wyprzedziliście moje kolejne pytanie. Robicie muzykę osadzoną we francuskim nurcie, ale już na pierwszym krążku udało się Wam uzyskać swój, niepowtarzalny styl. I tak słuchając Waszej płyty pomyślałem sobie o 'Elektrenice', że tam jest wszystko. I DAFT PUNK i BOB SINCLAR, i BASEMENT JAXX.

Marcin: Ktoś to ładnie skopiował. Osoba, która robiła tę płytę wcześniej słuchała tego wszystkiego i na ich bazie stworzyła podobne linie melodyczne. My nie korzystaliśmy z żadnych gotowych linii melodycznych. Ewentualna zbieżność brzmieniowa wynika tylko z tego, że coś się nam podoba i czegoś słuchamy.

WPWięc nie mieliście problemów, że w trakcie tworzenia łapaliście się na tym, iż robicie coś, co brzmi podobnie jak jakieś nagranie na przykład DAFT PUNK ?

Piotek: W ogóle nie zastanawialiśmy się jak to będzie brzmiało.

Marcin: Myślę, że osiągnęliśmy jakieś swoje brzmienie. I jeśli ktoś mówi, tak ja Ty, że jest to oryginalne, to naprawdę się bardzo cieszymy.

WPPrzykład 'Pepsi Fazy', potem Radiostacji, dzięki którym zaistnieliście, pokazuje, że polska muzyka klubowa istnieje i nie jest wcale "marginalna". Czy nie uważacie, że dzięki Wam lada moment dojdzie do takiej sytuacji jak z polskim hip-hopem, który w tej chwili przeżywa wielki rozkwit.

Piotr: 'Pepsi Faza' to była rewelacja. Gdyby nie to, to byśmy cały czas robili "do szuflady". Muszę bardzo podziękować WOJTKOWI SZYMOSZE i PAWŁOWI SITO. Gdyby nie oni wkładali nasze piosenki na playlisty, na listy tygodnia to prawdopodobnie tego by nie było. Moim marzeniem jest wystartować w Polsce prawdziwą kulturę klubową, taką jaka istnieje między innymi w Wielkiej Brytanii. Choć to się już przejada. We Francji ludzie szukają już czegoś nowego. Ciekawe, bo zainteresowała się nami brytyjska agencja promująca muzykę taneczną......

Marcin: Z tego co mówili nam ludzie z tej agencji, to jest straszne zapotrzebowanie na wszystko co wychodzi nowego....

Piotr: I oni mnie bardzo zdziwili, ponieważ powiedzieli, że to co robimy jest nowe, a przecież sam powiedziałeś, że pachnie to francuzczyną...

WPAle czy Waszym zdaniem za dwa lata coś się ruszy?

Piotr: Powracając do płyty wokalistki, o której wcześniej wspomnieliśmy to gdyby ona nie była promowana pod kątem popowym, to można już byłoby osadzić ją w kulturze klubowej. Ale raczej DJ'e nie będą chcieli jej grać, a szkoda bo ja znalazłem na niej kilka ciekawych rzeczy, które brzmią podobnie do zachodnich, ale produkcyjne ta płyta jest dobra. Problem w Polsce jest taki, że brakuje ludzi, którzy mieliby "pałera" do robienia takich rzeczy. Większość produkuje drum'n'bass, który jest tak popularny u nas, że aż mnie to dziwi. Niestety nie jest to muzyka zbytnio taneczna, jest bardzo ciężka. Łatwiej jest "dygać" do muzyki klubowej. Zachęcam wszystkich do robienia zwykłego house.

Marcin: Albo czegoś zupełnie nowego, totalnie odjazdowego.

WPA czy zamierzcie wydać album 'Superfuzja' na winylu?

Piotr: Jak sprzedamy już trochę naszej płyty, to myślę, że wydamy winyl z remiksami. Nie wszystkie wersje nadają się do klubu, na winylową płytę.

WPDlaczego nie związaliście się z dużą firmą dystrybucyjną? Wydaliście płytę sami.

Marcin: Już Ci to wszystko wyjaśniam, bo wiele osób nie wierzy i nie wierzyło nam, że jesteśmy sami w stanie coś zrobić. Począwszy od firm fonograficznych po niektórych ludzi z show biznesu. Oni zastanawiali się czy dać na swoje logo czy nie. Wy oczywiście weszliście w to zaskakująco szybko, ale chodzi mi o to, że ludzie nie wierzyli. Połączyliśmy się z pewną agencją reklamową, którą ma mój znajomy. On uwierzył w ten projekt i tak powstał label, który nazwaliśmy Modbit Label. To nie jest tak, że nie ma dystrybucji. Jest największa dystrybucja, to jest DDD, który zrzesza największe firmy fonograficzne, między innymi Pomaton EMI. Ta wytwórnia na początku nie przyjęła naszych produkcji. Ale wiadomo jaki jest biznes. Po mocnej promocji w MTV zaczęto z nami rozmawiać i mamy teraz dużą dystrybucję. Modbit Label jest Modbit Labelem, sami wierzymy w ten projekt i tak jak mówisz, za dwa lata...ponieważ to musi się przyjąć...OK pójdzie MODFUNK i co dalej? Z czasem duże wytwórnie zaczną się tym interesować i szukać tych artystów, którzy do nich pukali. Jeżeli wyjdzie nam z PIOTREM wszystko to co zakładaliśmy, to chcemy tych artystów ściągnąć do Modbit Label i stworzyć niezależny label, który będzie miał dużą firmę dystrybucją i ona będzie się tylko tym zajmowała.

WPW trakcie rozmowy zahaczyliśmy o utwór 'Taxi Boy'. Dlaczego ten i kilka Waszych poprzednich utworów nie trafiło na płytę. Czy nie pasowały do tego cięższego klimatu?

Piotr: Bardzo mi miło, że nazywasz to ciężkim graniem, bo nam się wydaje, że ta płyta jest na maxa lekka. Ale chcieliśmy, żeby była cięższa. A dlaczego nie ma tych utworów. Nie dlatego, że nie pasowały, tylko 'Taxi Boy' było wydane na Waszej i kilku innych płytach, ludzie znali też choćby z Internetu pozostałe kompozycje. Chcieliśmy aby pojawiło się coś nowego. Nie chcieliśmy dopuścić do sytuacji gdy ktoś bierze płytę i mówi: "A to i to już znam, to słyszałem." Zależało nam na totalnie nowej produkcji.

Marcin: Po za tym tamte utwory robiliśmy z przeznaczeniem na promocję, za darmo. Takie było założenie promocyjnie, chcieliśmy zaistnieć.

WPWracając jeszcze na chwilę po 'Pepsi Fazy', dzięki niej dotarliście na koncert do Budapesztu. Czy to był Wasz jedyny występ za granicą? Czy celujecie w zachód?

Piotr: To był nasz jedyny zachodni występ. W Polsce oczywiście gramy. Po występie w Muzie zainteresowała się nami polska agencja bookingowa i będzie planowała koncerty na zachodzie. Jednak najpierw chciałbym zrobić małe tournee po klubach w kraju. Zależy nam bardzo aby zrobić taką 'Superfuzja Tour'. Przed nami grałby DJ, a potem my gramy "life act" z ekranami i projekcjami. Kolejny nasz koncert gramy 5 stycznia. Potem musimy zebrać siły, sprzęt, ludzi. Chcemy zrobić wielki show, żeby dla ludzi, którzy przyjdą było to coś innego niż tylko set DJ'a.

WPA jak wygląda Was koncert?

Marcin: Stawiamy cały swój komputer, mamy sampler Yamahy, podłączamy to do mikserów i tam filtrujemy te dźwięki.

WPCzyli nie gracie setu z płyt i ewentualnie dogrywacie czegoś na żywo?

Marcin: Nie. Nie jest to playback ani nic z tych rzeczy. Staramy się to jak najbardziej urozmaicić.

Piotr: To jest bardzo trudne do zrobienia, ponieważ w Polsce nie ma w ogóle sprzętu do robienia life actów. Najważniejszą rzeczą jest duży stół mikserski. Na każdy kanał można rozpisać poszczególny instrument.

Marcin: Staramy się, żeby to co robimy było jak najbardziej prawdziwe i naturalne. Więc mamy też wokalistkę, którą chcemy zabrać też w trasę. Dziewczynę odkrył nasz projekt menadżer WOJTEK WOJEWÓDZKI - ma rewelacyjny, mocny głos. Ale najważniejszy problem to sprzęt i z tego co wiemy, to wielu producentów uskarża się na występy na żywo. Moim marzeniem jest zrobienie największego life actu w Polsce. Duże ekrany, w jakimś wyjątkowym miejscu, kilkunastu "dzidżejów"... Teraz w Muzie wszyscy bawili się rewelacyjnie.

Piotr: Chciałem opowiedzieć o takiej sytuacji, jaka wydarzyła się podczas tournee zespołu BASEMENT JAXX. W trakcie jednego z koncertów spalił im się cały duży mikser i swój występ kończyli grając z winyli. Tak więc pojawiają się i takie kłopoty.

Marcin: Podobno po naszym koncercie w Muzie wysiadły korki, ale na szczęście dla nas my już skończyliśmy.

WPNa razie produkujecie tylko dla siebie, a czy jesteście zainteresowani robieniem remiksów dla innych wykonawców?

Piotr: Remiksy jak najbardziej. Jesteśmy w stanie zrobić remiks i też wyprodukować materiał. Trwają właśnie negocjacje... ale to tajemnica. Możemy wziąć na warsztat każdy rodzaj muzyki oprócz folku.

Marcin: I BRATHANKÓW (śmiech)

WPA Disco Polo?

Piotr: Czemu nie (śmiech), ale nie podpisuję się pod tym.

Marcin: Teraz generalnie szukamy dobrego miejsca na studio. Ta płyta była nagrywana w naszym studio, gdzie powstały najważniejsze pomysły. Potem przenieśliśmy się do profesjonalnego studia i na Pro Toolsie pracowaliśmy nad każdym śladem. Więc efekt tego jest w jakimś stopniu słyszalny na płycie.

WPDziękuję Wam bardzo za rozmowę i do zobaczenia na koncertach.
seba
oceń
0
0
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!