W 2002 roku zajęła drugie miejsce w pierwszej edycji "Idola". W kwietniu tego roku zadebiutowała z solową płytą zatytułowaną 'Przeznaczenie?'. EWELINA FLINTA śpiewała już dla 200 tysięcy osób na Przystanku Woodstock, teraz za sprawą albumu ma szansę na dotarcie do milionów Polaków.
Trochę czekaliśmy na Twoją płytę. Od finału pierwszej edycji "Idola" minął prawie rok. Z ścisłej trójki jest ostatnią, której krążek trafił do sprzedaży. Dlaczego tak długo i co było tego powodem?
Dlaczego tak długo? Po pierwsze, zaraz po programie nie miałam tak dużo materiału na płytę jak Tomek [Makowiecki] i Szymon [Wydra]. Poza tym nie miałam wtedy zespołu, więc musiała poszukać muzyków. Później pracowałam nad jednym projektem, rozpoczęłam naukę w Wyższej Szkole Promocji w Warszawie, a następnie pojawił się kolejny projekt. Kiedy w końcu rozpoczęliśmy konkretną pracę nad płytą, albo brakowało czasu, albo jakiś wypadek losowy powodował opóźnienia. To wszystko złożyło się na to, że płyta jest dopiero teraz.
Z kim nagrywałaś krążek. W opisie widziałem TOMKA BONAROWSKIEGO, ŁUKASZA RUTKOWSKIEGO. To ekipa, z którą pracował TOMEK MAKOWIECKI.
Tak, faktycznie. Dobór muzyków jest taki a nie inny, ponieważ prawo wyboru miał TOMEK BONAROWSKI, który jest producentem całości. Moim zdaniem to jedna z najlepszych osób do nagrania płyty z muzyką rockową. Tomek pracował już z ACID DRINKERS, O.N.A., MYSLOVITZ, ma więc doświadczenie jeżeli chodzi o ten gatunek. Poza tym taką muzykę lubi, takiej słucha i świetnie rozumieliśmy się w tym względzie.
Kuba Wojewódzki, który w "Idolu" był Twoim adoratorem po przesłuchaniu płyty kręcił nosem. A Ty? Jesteś zadowolona, tak miała właśnie wyglądać ta płyta?
Wiadomo, że każdy artysta po nagraniu ma jakieś zastrzeżenia i coś by jeszcze pozmieniał. Zawsze po przesłuchaniu całego materiału znajdą się takie drobiazgi. Osobiście nie wiem czego oczekiwał Kuba Wojewódzki. W programie śpiewaliśmy światowe, wielkie, niezniszczalne, wszystkim znane hity. Z tego powodu nie było trudno je śpiewać. Nie wiem, czy Kuba spodziewał się, że nagramy coś na miarę 'Aquarius' czy 'We Don't Need Another Hero'. To tak potężne i wspaniałe kompozycje, że nie jest łatwo stworzyć coś tej miary. Poza tym to jest moja płyta ze świeżą, nową muzyką, na której dopiero teraz pokazuję kim jestem.
Odnośnie muzyki na płycie... tylko kilka utworów to numery polskie reszta pochodzi z tzw. publishingu, czyli "banku piosenek". Dlaczego?
Mieliśmy do wyboru około dwudziestu utworów, wśród których były także piosenki polskich autorów, moich kolegów i z publishingu. Przy ostatecznym doborze kierowaliśmy się tym, by były one jak najlepsze i by nam się podobały. Akurat padło na te numery.
'Respect'... zawsze chciałaś nagrać tę piosenkę?
Wiesz, jakiś czas temu chciałam to zaśpiewać. Nadarzyła się okazja zamieścić ją na płycie.
No i wyszedł taki mocny rockowy numer, przed którym trzeba mieć szacunek, a powiedz mi... ARTUR GADOWSKI... jak doszło do współpracy?
Pojawił się akurat pomysł, by nagrać duet. Zastanawialiśmy się czy ma to być kobieta czy mężczyzna. Padło na faceta, a ponieważ już wcześniej na imprezach Jurka Owsiaka śpiewałam ten numer, więc pomyśleliśmy że może moglibyśmy zaśpiewać tę piosenkę razem. Zaproponowaliśmy to Arturowi, zgodził się i tak mamy ten duet.
Wspomniałaś Jurka Owsiaka. Powiedz co czuje artysta, który śpiewa dla 200 tysięcy ludzi. Jesteś chyba jedną z niewielu w ogóle, której się to udało. To musi być niesamowite uczucie, gdy tak wielki tłum podąża za tobą, za twoją muzyką, twoimi słowami.
Tak rzeczywiście. Powiem Ci, że życzyłabym każdemu artyście wystąpienia na takim koncercie, to jest naprawdę jedyne i niepowtarzalne uczucie. Panuje niesamowita atmosfera, bardzo ciepła, serdeczna. Scena jest olbrzymia, na której wygląda się jak mrówka, a przed sobą 200 tysięcy osób. Kiedy jeszcze zaczną śpiewać razem z nami to robi się już taka potęga nie do opisania.
Stojąc wówczas na scenie na Przystanku Woodstock wyobrażałaś sobie, że przyjdzie taki dzień, w którym twoją płytę będzie można kupić w sklepie?
Miałam taką nadzieję, myślę, że nawet od zawsze. Przez wszystkie te lata małymi kroczkami dążyłam do tego celu. Na szczęście się udało.
Mam nadzieję, że na kolejnym krążku będzie więcej twoich kompozycji. Jak czujesz się w tej roli?
Myślę, że te piosenki będą. Na razie są dwie moje współkompozycje i trzy teksty. Wcześniej, jeszcze z moim poprzednim zespołem trochę się na to zamknęłam. To wynikło trochę z krytyki, której zostałam poddana, a ciężko to znoszę. Przy okazji tej płyty nawet nie myślałam, że dam radę. Wiele osób mnie do tego namawiało. Próbowałam, ale nie wiedziałam, czy jest to coś w ogóle warte, ale udało się. Mam pewność, że to duży krok naprzód, że przy okazji następnych płyt będą takie piosenki.
Czego obecnie słuchasz, jaka muzyka sprawia Ci najwięcej przyjemności?
Ostatnio moją głowę zaprząta EVA CASSIDY, FIONA APPLE, PORNO FOR PYROS, SHERYL CROW, ALANIS MORISSETTE, LENNY KRAVITZ, oczywiście końcówka lat sześćdziesiątych i początek 90-tych, scena Seattle.
Kiedy pojawisz się na żywo?
16 maja rozpoczynam serię 23 koncertów w całej Polsce z Plus GSM. Całość ruszy w Tarnowie i obejmie największe miasta kraju. Występy potrwaja do września. Poza tym będzie wiele koncertów niezwiązanych z tą trasą. Zapraszam na stronę www.flinta.art.pl.
Życzę zatem powodzenia i dziękuję za rozmowę.