
2009-10-17
Nie wiem, jak wyglądały koncerty w Seattle w latach 80-tych, ale przypuszczam ze podobnie do tego, który odbył się w piątek w Proximie. Średnich rozmiarów klub, przesiąknięty zapachem papierosów i piwa, a na jego scenie band, dający z siebie wszystko. W takim klimacie odbył się piątkowy koncert legendy grunge – zespołu Mudhoney.
więcej

do romeo
Romeo - w tekscie nie ma nic o tym, ze Nirvana to ojcowie chrzestni tego, czy owego... Poza tym w sumie masz sporo racji, choc grunge by nie powstal, gdyby nei The Stooges, Sabbs czy nawet Beatlesi.
Byli lepsi od Nirvany
Każdy nieuk powinien wiedzieć, że to Mudhoney są ojcami chrzestnymi grunge'u, a nie Nirvana!