
Trzeba też przyznać, że brak wyraźnej gwiazdy niespecjalnie zachęcał do pojawienia się w Firleju, na szczęście jednak frekwencja była całkiem przyzwoita. Zapewne możliwość zapoznania się z twórczością południowych sąsiadów (dwa zespoły z Czech i jeden ze Słowacji), oraz kolejnym, tajemniczym projektem Aarona Turnera (zdecydowanie najbardziej znanego ze swoich dokonań w ISIS), były tu czynnikiem decydującym.
(na zdjęciu: House of Low Culture)


Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!