szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy

więcej o...

płyty

recenzje

Krwawe korzenie Maxa Cavalery

2014-02-27

Marcin Bąkiewicz

Krwawe korzenie Maxa Cavalery
  A A A
 

16 grudnia 1996. Brazylijska Sepultura gra świetny koncert w słynnej Brixton Academy w Londynie, wydany kilka lat później na podwójnym albumie „Under The Pale Grey Sky”.

Zespół jest na fali – parę miesięcy wcześniej światło dzienne ujrzał znakomity krążek „Roots”, muzycy grają na niemal całym świecie, są jedynym brazylijskim rockowym wykonawcą, który zdobył sobie tak wielką popularność. Fani nie mają pojęcia, że w zespole od dłuższego czasu narasta konflikt, w efekcie którego po londyńskim koncercie z kapeli odchodzi współzałożyciel i lider grupy – Max Cavalera...

Minęło 17 lat, Sepultura gra nadal, a jedynym muzykiem, który występuje w kapeli od początku jest jej basista, Paolo Jr.. Max ma od lat swój zespół Soulfly, od jakiegoś czasu działa ze swoim bratem w osobnym projekcie – Cavalera Conspiracy, a ostatnio udziela się z muzykami Mastodon, Dillinger Escape Plan i byłym perkusistą The Mars Volta w projekcie Killer Be Killed. A fani? Czekają na choćby jeden koncert „Sepy” w starym składzie... Od niedawna o tamtych wydarzeniach (i nie tylko) możemy przeczytać w wydanej pod koniec ubiegłego roku w Polsce autobiografii Maxa Cavalery „Moje Krwawe Korzenie”, napisanej razem z Joelem McIverem, brytyjskim autorem kilkudziesięciu książek muzycznych, którego biografię Cliffa Burtona miałem niedawno okazję opisywać na łamach Wirtualnej Polski. Co ciekawe – rodzima edycja jest, razem z portugalską, na razie jedynymi które ujrzały światło dzienne, wersja anglojęzyczna pojawi się dopiero w kwietniu! Nie jest to książka idealna, jak każda autobiografia pokazuje przede wszystkim punkt widzenia jej autora, z drugiej strony rzesze fanów muzycznych dokonań Maxa pewnie i tak z ciekawością sięgną po ten tytuł. Jego historia udowadnia, że wytrwałością i pracą można niemal góry przenosić, nawet jeśli czasem trzeba iść pod górkę... Pamiętajmy bowiem, że Sepultura to zespół, który wywodzi się nie ze Stanów, czy Europy, ale z kraju dla przeciętnego mieszkańca „zachodu” dość egzotycznego – z Brazylii. Brazylia to świetny futbol, samba i szerokie plaże ale i zagmatwana historia oraz ciężka sytuacja ekonomiczna. Aby zaistnieć poza granicami swojej ojczyzny młodzi artyści, bez żadnych pleców w biznesie muzycznym musieli zaangażować się w to, co robią w stu procentach, stawiając wszystko na jedną kartę.

W tym miejscu warto zaznaczyć, że ci z Was, którzy będą szukać w książce szczegółowych analiz poszczególnych płyt, opisów sprzętu czy dokładnych informacji o kolejnych przystankach na trasach koncertowych raczej się zawiodą. Max w dość swobodny sposób opisuje swoje życie, koncentrując się raczej na swoich uczuciach i co rusz proponując nam różnorakie anegdoty. Weźmy choćby taki przykład: „zaraz po ukazaniu się „Bestial Devastation” zacząłem grać na czterech strunach. Na próbie zerwałem strunę B i nasz techniczny Silvio, który został później wokalistą Mutilator zaproponował: „Zostało nam trochę kasy, możemy więc kupić nową strunę albo wydać ją na chlanie”, na co odparłem coś w guście „pierdolić struny, tej i tak nie używałem, idziemy się najebać”. Silvio zaproponował: „A może zdjąłbyś też górną strunę E i grał tylko na czterech?”. Odparłem: „Czemu nie?”. I w ten oto mocno rockandrollowy sposób, Max zaczął grać na czterech strunach...

Choć cała książka napisana jest w tym stylu, bynajmniej nie oznacza to, że mamy do czynienia z lekką opowiastką w sam raz na wczesnowiosenny wieczór. Pod warstwami humoru czai się refleksja, a obok zabawnych historyjek autor opisuje też życiowe tragedie... Sielanka w życiu rodziny Cavalera trwała tylko pierwsze 10 lat życia młodego Maxa, kiedy to wszyscy żyli, jak pod kloszem, w rządzonej twardą ręką przez juntę Brazylii. Przerwała ją śmierć ojca, włoskiego dyplomaty który zmarł gdy chłopak miał zaledwie 10 lat. To wydarzenie było punktem zwrotnym w życiu całej rodziny, a szczególnie dla Maxa który był bardzo zżyty ze swoim tatą. Zaczął się buntować przeciw całemu światu i negować wszelkie autorytety, na szczęście, co podkreśla w książce, ujściem dla nastoletniej agresji stało się granie na gitarze... Wiele lat później muzyk bardzo przeżył śmierć swojego pasierba, Dany Wellsa który zginął w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach w 1996 roku. Wreszcie, żeby tego było mało, kilka lat temu zmarł wnuk Maxa. Na szczęście Cavalera oparcie znajdował w rodzinie, wierze i oczywiście w muzyce. Muzyce, która jak podkreśla, jest największym narkotykiem w życiu.

Tu dochodzimy do tematu uzależnień – i to kolejny mocny temat w autobiografii Maxa. Cavalera nie ukrywa, że w jego życiu bardzo istotną rolę odgrywały używki, przede wszystkim alkohol – szczery do bólu fragment o uzależnieniach jest chyba najmocniejszym w całej książce. Autor podkreśla że będąc „pod wpływem” zrobił w życiu mnóstwo głupot i naraził się wielu osobom, choćby swojemu idolowi Lemmy'emu. Uzależnienie od alkoholu trwało bardzo długo, w końcu muzyk zdecydował się na pobyt w klinice odwykowej i dziś jest już czysty.

A co ze wspomnianym przeze mnie na początku tekstu konfliktem? Czytając książkę można odnieść wrażenie, że Max stara się wyciągnąć do byłych kompanów z Sepultury rękę. Co prawda Andreas Kisser w jednym z niedawno udzielonych wywiadów powiedział, że to co znalazło się w „Moich Krwawych Korzeniach” to science fiction, niemniej jednak Max wypowiada się na jego temat pozytywnie i podkreśla, jak dużo wniosło do zespołu jego przyjęcie, jak dobrze się z nim komponowało oraz pisało teksty. Trochę obrywa się drugiemu z dawnych kompanów Cavalery, ale też autor dodaje, że choć Paolo Jr. nie umiał przez pierwszych kilka lat istnienia zespołu zbyt dobrze grać na basie (na płytach jego partie rejestrowali gitarzyści, a na koncercie bas był strojony tak nisko, aby nie było go a dobrze słychać), grupa go nie wyrzuciła, bowiem basista był ich przyjacielem, a jego rodzina była bliska pozostałym muzykom (Paolo ostatecznie nauczył się grać na swoim instrumencie dopiero przy okazji rejestrowania „Chaos AD”, na wyraźne żądanie producenta albumu).

Gdy w książce dochodzi do opisu sytuacji, do której doszło między innymi przez zachowanie się żony Kissera, cytowana wypowiedź Glorii (żony Maxa) zawiera sformułowanie „żona jednego z muzyków Sepultury”, nie ma informacji, którego. A o co poszło? Gdy Cavalerovie dowiedzieli się o śmierci Dany, postanowili czym prędzej polecieć do Stanów (zespół grał wtedy w Europie). Żona Andreasa, nic nie mówiąc Glorii i Maxowi postanowiła z pomocą koleżanki przyspieszyć pogrzeb, tak by lider Sepultury jak najszybciej wrócił do zespołu i grał dalej trasę. Reakcja Cavalerów była łatwa do przewidzenia. Max: „w życiu nie miałem do czynienia z czymś bardziej absurdalnym. Powtarzaliśmy do siebie: „jak ktoś kurwa mógł zdobyć się na coś tak nikczemnego””. Na domiar złego dzień po pogrzebie syna Glorii pozostała trójka muzyków zadzwoniła do Maxa i zapytała, kiedy wraca na tournee... Trasa została ostatecznie dokończona, ale nie oznaczało to końca problemów, które eksplodowały gdy Andreas, Paolo Jr. i Iggor postanowili podziękować Glorii za współpracę, zarzucając jej między innymi nadmierne faworyzowanie męża. Max w tym momencie stanął za żoną i postanowił opuścić zespół razem z nią. Cała ta sytuacja była dla niego ogromną traumą – najpierw strata pasierba, a potem Sepultury. Nawet po tylu latach Cavalera podkreśla wielki żal i tęsknotę za „starym” zespołem...

Między muzykami musiało rzeczywiście pójść na noże, skoro Max pokłócił się nawet ze swoim bratem, z którym nawiązał kontakt dopiero 10 lat później, gdy Iggor nie grał już w Sepulturze. Do rozmowy z Kisserem doszło dopiero w 2010 roku, ponoć była okazja do zagrania kilku koncertów, jednak nic z tego nie wyszło. Czy zobaczymy jeszcze Sepulturę z braćmi Cavalera w składzie? Czas pokaże. A jeśli nie czas, być może wymuszą to, jak to często bywa w tym biznesie, topniejące konta muzyków...

„Moje krwawe korzenie” to cenna pozycja na rynku muzycznych wydawnictw, jednak po jej przeczytaniu pozostaje pewien niedosyt. Trochę brakuje „twardych faktów”, zatem miejmy nadzieję że dobrym uzupełnieniem autobiografii Maxa Cavalery będzie powstająca książka o Sepulturze, zatytułowana „Relentless – The Book Of Sepultura” Jasona Korolenko, która światło dzienne ujrzeć ma w tym roku.

oceń
3
1
Podziel się
  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!