A
A
A
W sobotę wieczorem nie zdążyłem wpaść na koncert kwintetu Wojtka Mazolewskiego w gdańskim Żaku, promującego drugi album grupy pt. "Smells Like Tape Spirit".
Godzinę przed rozpoczęciem rzeczonego koncertu zasiadłem w wygodnym fotelu Teatru Miejskiego w Gdyni i zająłem się konsumpcją (nawiasem mówiąc, bardzo udanej) premiery "Kolacji dla głupca" Francisa Vebera w reżyserii Tomasza Mana – sztuki, do której popełniłem wyjątkowo jazzową muzykę. Gdy wreszcie wpadłem do Żaka, Wojtek wraz z jego nowym zespołem fetowali muzyczny triumf... Wypiłem z nimi kilka drinków i postanowiłem posłuchać ich w niedzielę w auli Polskiego Radia Gdańsk.
Niedzielny koncert był bardzo dobry: krótki, zwięzły, świetnie brzmiący i precyzyjnie wykonany. Nowe combo Wojtka odważnie kroczy po gruncie, którego granice wytyczali wybitni pionierzy lat 60-tych – John Coltrane, Charles Mingus, Miles Davis, Wayne Shorter. Kompozycje brzmią prosto i świeżo, choć tu i ówdzie zapodzieje się nieparzyste metrum czy bardziej skomplikowany aranż. Trębacz Oskar Torok i Marek Pospieszalski znakomicie stroją, grając ciepłym, przyjemnym dla ucha timbrem. Toros operuje bardziej klasyczną, „okrągłą“, jazzową frazą; z kolei Pospieszalskiego rozpiera czysta muzykalność, która swobodnie przechodzi od prostych, emocjonalnie stonowanych melodii do free jazzowego ekspresjonizmu. Joanna Duda nie próbuje epatować zbędną wirtuozerią; zamiast pianistycznej woltyżerki, w jej solach pobrzmiewają tłuste klastery i bogata polirytmia. Sekcja Mazolewski-Rogiewicz gra czujnie i uważnie, miast old schoolowego swingu oferując frapującą minimalistykę na przemian ze świetnie osadzonymi groove‘ami i ostinatami.
Siłę muzyki nowego składu Wojtka stanowi kombinacja dobrych, wpadających w ucho melodii tematów, oszczędnej i zwięzłej w wyrazie instrumentalistyki oraz wyjątkowej dbałości o kolektywne brzmienie. W ostatnich kilkunastu latach na polskiej scenie jazzowej pojawiło się kilka odkrywczych zespołów, które w niebanalny sposób połączyły sentyment do jazzowej improwizacji z nowym, „alternatywnym“ podejściem: Miłość, Robot Obibok, Contemporary Noise Quintet, Sing Sing Penelope. Kwintet Wojtka Mazolewskiego w znakomity sposób kontynuuje tę interesującą tradycję.