A
A
A
Pamiętać coś po wszech czasy, to znaczy tyle, co pamiętać coś nawet nie do końca życia, ale do końca świata. Świat jak wiadomo skończy się za ok. 300 tysięcy lat (jak obliczono kula ziemska zbliży się wówczas do słońca tak blisko, że planeta nasza, sympatyczna ulegnie całkowitemu unicestwieniu).
Zostało nam więc jakieś 300 tysięcy lat na partolenie sobie życia. Z jednej strony, jest to bardzo dobra informacja, bo te trzysta patyków to przyznajmy, jest jakaś perspektywa. Kalendarz Majów przywidywał finał na 2012. Prawdopodobnie jest to związane z tym, że w 2012 Polska ma zorganizować mistrzostwa piłkarskie Europy. To według fachowców rzeczywiście może oznaczać koniec świata. Z drugiej strony, to oczywiście smutne, że po naszej cywilizacji nie zostanie nic oprócz kupki kosmicznego miazmatu.
Skoro ustaliliśmy już, że określenie po wszech czasy to przynajmniej trzysta tysięcy lat do przodu, to teraz zastanówmy się ile to może być lat do tytułu? Wszech czasy jest określeniem obejmującym także przeszłość. Do tej pory sądzono, że gatunek homo sapiens ukształtował się ok. dwieście tysięcy lat temu w północno wschodniej Afryce. Pierwszy człowiek na ziemi był prawdopodobnie Murzynem i wszyscy wiemy dlaczego (pierwszy zawsze ma najgorzej). Murzyn powędrował następnie do Azji i Europy, a stamtąd na cały świat także do Australii i Grenlandii. Żeby z Murzyna zrobić Eskimosa ewolucja potrzebowała dwieście tysięcy lat. Żeby z Jarosława Kaczyńskiego zrobić uśmiechniętego i przyjaznego ludziom polityka, trzeba niestety trochę więcej czasu.
W Izraelu odkryto niedawno szczękę homo sapiens, która liczy sobie ok. 400 tysięcy lat. Odkrycie to burzy dotychczasowe podstawy naszej wiedzy. Okazuje się, że nasz gatunek jest starszy o dwieście tysięcy lat, a na dodatek pierwszy człowiek na ziemi, to nie był Murzyn tylko Żyd. Skoro pierwszy człowiekiem na ziemi był Izraelita to my wszyscy też jesteśmy…? No właśnie! Spełniło się marzenie wielu narodowców, którzy wyzywają każdego od Żyda. Dziś mają do tego absolutne prawo. Kobita, która czterysta tysięcy lat temu zgubiła w Izraelu szczękę jest naszą prababcią. Teraz jak Giertych, czy Pospieszalski będą pytać o to, kto był naszym przodkiem, to każdy od Kukiza po Korwina Mikke może wskazać na staruszkę z Izraela sprzed 400 tys. lat.
Nie słucham radiowej Trójki od czasu gdy stała się PiS-sowskim megafonem, ale tak czy owak trudno nie potknąć się o ślady żłobione falami trójkowego eteru. Mój syn dostał od kogoś pod choinkę składankę „Polski top wszech czasów” firmowaną przez III program PR. Z przyjemnością zabrałem się do studiowania listy topu umieszczonej na płycie (jest to zbiór składający się z czterech CD), bo skoro jest to składanka „wszech czasów” to znaczy, że obejmuje nie tylko czterysta tysięcy lat do tyłu, ale także mające nastąpić, co najmniej trzysta tysięcy lat do przodu.
Żarty, żartami, bo przecież czterysta tysięcy lat temu nie było ani rocka, ani popu, ani bluesa ani jazzu, jeśli jednak, ktoś używa nazwy ”Polski top wszech czasów” to taki slogan zobowiązuje do pewnej rzetelności i uczciwości. Zbiór Trójki niestety nie jest ani uczciwy, ani rzetelny. Jest totalnym bublem. Na składance „wszech czasów” według Trójki nie ma wykonawców takich jak Niemen, Breakout, Tadeusz Nalepa, Wilki, Oddział Zamknięty, De Mono. Trudno zarzucić tym wykonawcom, że nie mieli przebojów. Pożal się boże redaktorzy tej stacji, nie znaleźli też miejsca dla choćby jednej piosenki Maryli Rodowicz czy Marka Grechuty. Topem są za to dla nich Muchy, Tworzywo, De Su czy Lenny Valentino. Jak można na takiej składance („polski top”) nie dać Czesława Niemena, a umieścić Hatifnats?
Wszystko byłoby uczciwe gdyby płytę firmowano hasłem „ulubione piosenki redaktorów Trójki”. Tymczasem hasło reklamowe „Polski top wszech czasów” jest zwykłym nadużyciem. Pod tą kupą muzyczną podpisali się redaktorzy, których z przyjemnością wymienię: Metz, Stelmach i Baron. Trójka reklamuje się jako stacja muzyczna ludzi myślących. No cóż… należy mieć, co do tego poważne wątpliwości.