A
A
A
Siedem lat temu na festiwalu w Opolu, w koncercie premiery zaśpiewałem numer ze swojej solowej płyty „Skiba dla dorosłych". Wykonywana piosenka nazywała się „Każdy coś ma" i do dzisiaj można znaleźć zrobiony do niej zabawny teledysk na You Tube.
Teledysk nakręcony siłami starej ekipy programu „Lalamido" opowiada historię pracownika stacji benzynowej, który ma wyjątkowo fatalny dzień. A to gburowaty poseł „Samoobrony" (grany przez Jarka Janiszewskiego) nie płaci mu za benzynę, a to gangsterom (w tej roli znani strongmeni Jacek i Jarek Dymek) wypada z bagażnika młoda kobieta, która prosi go o pomoc, a to bezlitośnie beszta go szef (tu ujawnił swe talenty Końjo), a to trafia mu się rozkapryszona modelka (Renata Garbryelska). Do tego na stacji pojawiają się pijani sanitariusze, policja, harleyowcy i grupa meneli. Refren piosenki, który brzmi „Jeden ma za dużo, drugi ma za mało, nie wszystkim od natury to samo się dostało" niby tłumaczy zwariowany dzień pracownika stacji.
Mimo sugestywnej akcji teledysku, gdzie dużo się dzieje, wielu domyśliło się drugiego, sprośnego dna piosenki. Dziś po latach mogę ujawnić, że w piosence chodziło m.in. oczywiście o wielkość męskiego przyrodzenia. W samym tekście nie ma żadnych sprośnych skojarzeń, właściwie tylko refren może taką tematykę sugerować. Że może chodzić o męskiego członka podpowiada jedynie fragment refrenu „nie wszystkim od natury to samo się dostało". Chcąc aby piosenka pojawiła się w Opolu musiałem zataić jej prawdziwe znaczenie.
Przypomniałem sobie o tym gdy przeczytałem, że Kaith Richards gitarzysta The Rolling Stones ujawnił - jak pisano - „wstydliwy sekret" Micka Jaggera. Otóż kumpel Micka nie owijając w bawełnę ogłosił, że legenda rocka Mick Jagger „ma małego członka". Nie ma dla faceta większej obrazy jak aluzje do jego przyrodzenia. Tak więc między starymi kumplami nie jest chyba za wesoło. Podobno Richards już dawno temu czynił tego rodzaju aluzje, ale teraz powiedział to wprost. Złośliwi twierdzą, że tylko po to aby podgrzać atmosferę przed wydaniem własnej biografii, która lada moment ma się ukazać. Robienie sobie reklamy kosztem fiutka kolegi nie wydaje się zbyt eleganckie.
Gwiazdy rocka od zawsze miały obsesje na punkcie długich członków. Te wszystkie obcisłe, skórzane gacie w których chodził i wyginał się na scenie Jim Morrison miały wyolbrzymić jego seksualność. Podobno zdarzało się, że dla większego efektu Jim wkładał do majtek skarpetkę. Słowem gwiazda z małym członkiem to nie gwiazda tylko pół gwiazdy. Wiadomo jakie rozmiary przyrodzenia miał Jimi Hendrix, bo pewna studentka szkoły plastycznej zrobiła jego odlew. Tu nie ma żartów, pyton Hendrixa mógłby wprawić w zakłopotanie i kompleksy nie jednego mężczyznę. Znany jest przypadek gwiazdy, która rozpaczliwie usiłowała powiększyć sobie członka przy pomocy operacji plastycznej. Niestety efekt końcowy nie okazał się sukcesem.
W Polsce tego typu historie są tematem tabu. Choć już chyba nie tak bardzo jak kiedyś. Głośna była sprawa z połowy lat 90-tych, kiedy to Marzena Domaros udająca dziennikarkę agentka służb specjalnych, która przespała się z połową parlamentu, w tym z kilkoma prominentnymi politykami lewicy, dosyć dosadnie opisała męskość kilku z nich. Działaczka Samoobrony molestowana przez Andrzeja Leppera i posła Łyżwińskiego oszczędziła opinii publicznej dokładnych opisów w tej sprawie.
Całkiem niedawno na spotkaniu w ramach cyklu Akademia Polskiego Rocka, który odbywa się w gdańskim klubie Rock Cafe mój kolega Paweł „Końjo" Konnak poinformował, że ma on członka do którego potrzebne jest szkło powiększające. Tymczasem gość spotkania Muniek Staszczyk lider i wokalista grupy T.Love słynie w branży z pokaźnych rozmiarów przyrodzenia. Muniek taktownie nie rozwijał tematu, ale też nie zaprzeczył. Poważna lustracja w tej kwestii jeszcze przed nami.