A
A
A
W zeszłym tygodniu wraz z mą nową grupą JAZZ OUT nagraliśmy płytę z numerami Theloniousa Monka. Przez parę dni w moim krwiobiegu płynął Monk w najczystszej postaci – dziwacznej, radykalnej i szalonej.
Teloniusz Sfera Mnich – bo tak, tłumacząc na polski, nazywał się ekscentryczny, czarnoskóry pan w dziwnej czapce i z charakterystyczną bródką – to obok Duke’a Ellingtona, Charlesa Mingusa i Wayne’a Shortera, jeden z najwybitniejszych kompozytorów pionierskiego jazzu XX wieku. Jego kompozycje stanowią zagadkową kolekcję schizofreniczno-aforystycznych haiku, w których panuje senna logika... Logika wyższego rzędu. Pokrętna harmonika Teloniusza Sfery Mnicha oznajmia, że A równa się Ą, a B to Betelgeuza. I wszystko się zgadza! Co prawda pojawił się jakiś profesor palant rodem z Berkeley School of Music i objaśniając, iż numery Monka są pełne błędów, jął owe „felery“ prostować i poprawiać. Ale skoro akademicy naprawiają Monka, muszą niezwłocznie zabrać się za reperowanie Schoeberga i Berga, Beatlesów, Dolphy’ego i późnego Coltrane’a, Kafki, Joyce’a i Gombrowicza, wreszcie Kandinsky’go, Kokoschki i Miro! Cały tłum bożych popaprańców czeka na pierdolone, akademickie ulepszenie...
W składzie naszego kwintetu znaleźli się muzycy znani, uznani i otwartogłowi, funkcjonujący na pograniczu światów muzyki improwizowanej, popu i offu: trębacz Tomek Ziętek (Loco Star, ex-Pink Freud), saksofoniści Irek Wojtczak (Outlook, Polish Brass Ensemble) i Marcin Ślusarczyk ( ) oraz perkusista Kuba Staruszkiewicz (Polish Brass Ensemble, Maria Peszek, ex-Pink Freud). Zabraliśmy się między innymi za osławione „Trinkle Tinkle“, „Evidence“, „Epistrophy“ i „Brilliant Corners“ – cudaczne numery Monka, których nigdy nie słyszałem na jazzowych dżemach. Niektóre z nich zagraliśmy po bożemu, na swingowo. Inne, stanowiące swoiste węzły gordyjskie, przyszło nam przeciąć mieczem w barbarzyńskim stylu Aleksandra Wielkiego... Jestem pewien, że Monk by się pogniewał. Twórcza interpretacja utworu jest przecież w istocie rzeczy wyrazem szacunku, szczególnym hołdem dla charyzmy autora. Monk był i pozostanie wielkim kompozytorem, nauczycielem Johna Coltrane’a i Steve’a Lacy’ego.
Wyszukajcie kilku jego numerów na youtubie, a po prostu opadnie Wam szczęka... Geniusze rażą mózgi swoich fanów gromami oryginalności. Monk to jeden z nich – wspaniały dziwak jazzu, którego ogromny pomnik na improwizacyjnym firmamencie spedaleni krytycy i akademicy najchętniej schowaliby za najbliższą mgławicę!