A
A
A
W najnowszej „Polityce" (nr 41 z 9 października 2010) czytam wywiad z Mamadou Dioufem (na zdjęciu), muzykiem z Senegalu, który od blisko trzydziestu lat mieszka w Polsce. Wywiad jest o rasizmie Polaków i o tym jak muzyk radzi sobie z tym problemem.
Mamadou opowiada o ulicznych zaczepkach, wytykaniu palcami, o obraźliwych określeniach typu „czarnuch" czy „asfalt". Są opowieści o bójkach z chuliganami rasistami i o mentalności Polaków, którzy nawet gdy wydają się być sympatyczni potrafią obrażać.
Jest w wywiadzie pretensja do dziennikarzy sportowych, którzy podczas relacji meczów piłkarskich podkreślają kolor skóry zawodnika na boisku. Mamadou celnie zauważa, że nie stosuje się przecież określeń typu „białoskóry bramkarz Holandii" czy „żółtoskóry napastnik drużyny Japonii". Jest też pretensja do Juliana Tuwima za wierszyk „Murzynek Bambo", który znają wszyscy Polacy i który jest dla mieszkańców Afryki obraźliwy. Tuwim nie miał z pewnością intencji, aby kogokolwiek obrażać. W powszechnym odczuciu Polaków ten wierszyk nie mówi przecież o niczym złym, tym bardziej, że jak pamiętamy kończy się słowami „szkoda, że Bambo czarny, wesoły, nie chodzi razem z nami do szkoły". Natomiast z punktu widzenia czarnoskórych jest on klasycznym wierszykiem rasistowskim.
Cóż...kiedy Tuwim pisał rymowanki o Bambo, istniały w Europie nieco inne standardy poprawności. Te wszystkie niby śmieszne aluzje do koloru skóry i do tego, że Bambo ma iść do kąpieli, ale boi, że się wybieli, trudno uznać za miłe i sympatyczne. Nic więc dziwnego, że są odbierane jako śmiertelna obraza. To właśnie wierszyk Tuwima był podglebiem dla cienkich żartów szefa Radia Maryja Tadeusza Rydzyka, który na Jasnej Górze podczas licznego zgromadzenia pielgrzymów, czarnoskórego księdza wyśmiał jako kogoś kto „się nie umył".
Paradoksalnie w twórczości Tuwima znajdziemy także, co prawda nieliczne, ale jednak ślady i kleksy... antyżydowskie. Jest to o tyle zaskakujące, że sam Tuwim był pochodzenia żydowskiego. Całkiem niedawno ktoś odkrył, że autor „Kwiatów polskich" nieco lekceważąco wypowiadał się piórem o konserwatywnych Żydach odzianych w tradycyjne chałaty. Ironicznie można powiedzieć, że Tuwim tak bardzo się spolonizował, iż zdarzało mu się gardzić „żydkami" i „murzynami". Tuwim wielkim poetą jest i te kilka marnych grzeszków mu wybaczamy. Wierszyk o Bambo chyba już dawno wyleciał z lektur szkolnych. Jest w nim coś, co dla nas jest prawie niezauważalne, a dla czarnoskórych, aż nadto widoczne. To rodzaj takiego pobłażliwego traktowania mieszkańców Afryki połączony z własnym wywyższaniem.
Mamadou uważa, że rasizm chodzi często w parze z ignorancją i brakiem wiedzy. To prawda. Jednak pewien brak wiedzy można i jemu zarzucić, gdy mówi o piosence Big Cyca „Makumba". Otóż Mamadou uważa piosenkę za obraźliwą dla Afrykańczyków. To duże zaskoczenie dla mnie jako autora tejże, bo tekst piosenki na to nie wskazuje. Przypomnijmy zatem. Piosenka opowiada historie mieszkańca Czarnego Lądu, który przybył na studia do Polski. Ma tu kłopoty ze skinheadami, uskarża się na ciężki los czarnych w Polsce, ale twardo studiuje i uczy się po nocach. Poznaje piękną dziewczynę, która ma długie nogi i postanawia zostać z nią w Polsce. Zakłada rodzinę, dorabia się, ma pięcioro dzieci i bulteriera, a na koniec chce się zapisać do KPN-u. W piosence w krzywym zwierciadle pokazani zostali raczej Polacy niż czarni („Polacy rasiści, każdy to powie i nikt tu nie lubi czarny człowiek"). Ogólna wymowa utworu jest antyrasistowska i jak to napisał jeden z dziennikarzy „czyni problematykę walki z rasizmem bardziej sympatyczną". Docenili to zresztą sami Afrykańczycy wręczając nam nagrodę za szerzenie tolerancji (nagrodę wręczali ambasador Nigerii i przedstawiciele Stowarzyszenia Kultury Afrykańskiej w 1997) a także Stowarzyszenie „Nigdy Więcej", które kilka lat później doceniło naszą zdecydowaną postawę w walce z ksenofobią przyznając tytuł Antyfaszysty Roku.
Rozumiem co może drażnić Mamadou. Interpretacja piosenki czyli śpiewanie jej językiem stylizowanym na „murzyńsko-polski". Skoro jednak miała być to opowieść czarnoskórego studenta, to aby uzyskać efekt wiarygodności (przyznajmy od razu uczciwie ,także - efekt komiczny) zastosowaliśmy tu taki właśnie chwyt interpretacyjny. Satyra często bawi się gwarą ludową, slangiem młodzieżowym, językiem propagandy, wyśmiewa błędy językowe, żargon urzędniczy, prawniczy, robotniczy. To jak mówimy często nas określa i często jest powodem do żartów. Nie widzę powodów aby z zabawnych byków oraz akcentu obcokrajowców nie żartować. Skoro naśmiewam się z języka polskiego biurokraty, sportowca, kopacza rowów czy sołtysa, to mam prawo żartować także z lapsusów słownych mieszkańca Senegalu.
Na temat piosenki Makumba rozmawiałem z wieloma Afrykańczykami w Polsce. Ci, którzy mieli poczucie humoru przyjmowali ją bez złych emocji, ale byli i tacy, którzy podzielali opinię Mamadou. Tak więc Drogi Mamadou! Jeżeli jesteś piosenką Big Cyca sprzed czternastu lat urażony to ja Cie serdecznie i szczerze przepraszam! Źle bowiem się czuję jako autor utworu, który rani uczucia innych. Polecam jednak w wolnej chwili dokładne przeanalizowanie zwrotek. Życie inaczej niż fotografia u dołu, rzadko bywa czarno białe.