szukaj w serwisie

Gorące tematy

więcej o...

Zobacz więcej w serwisach WP

Studio

Wikipedia WP

WP.TV

To Się Wytnie

Ale seriale

Film

Zakupy

Sałatki, zapieksy i ordynarna świeżona

2010-03-15

Tymon Tymański / fot. Jupier Images

  A A A
 

Wczorajszą niedzielę spędziłem niczym pustelnik. Wróciłem do pustego domu z trasy z mym nowym zespołem jazzowym. Czuć było wiosnę w powietrzu; słoneczne światło skąpało całe mieszkanie, subtelnie zapowiadając beztroskie dni kanikuły.

Rano zjadłem płatki na miodzie, na obiad zrobiłem sobie sałatkę z awokado i tofu. Jestem fanem sałatek, mógłbym jeść je codziennie. I de facto jem je codziennie, jeśli tylko warunki po temu sprzyjają. Zgodnie z dawnym postanowieniem umyłem i odkurzyłem podłogi, wyszorowałem kibel. Przez cały dzień ćwiczyłem Qi Gong, bo coś ostatnio za dużo czasu spędzam za kierownicą i w pociągach - zaczęły mi nieco puchnąć moje baniaste łydy. Grałem sporo na gitarze i na klawiszach (moja nowa obsesja – opanować klawisze choćby w ramach przyzwoitego akompaniamentu). No tak, obejrzałem jeszcze trzy mecze na Canal + - zwykły pustelnik nie ma takich możliwości. Ot - cichy, spokojny dzień względnego nieróbstwa.

Ostatnio czułem, że trasy koncertowe przeczołgiwują mnie przez swoje siarczyste piekiełka. Nie mówię nawet o piciu, bo to śpiewka na osobny wpis. Cały dzień podporządkowany jest podróży. Jeśli zimą jedziesz do Krakowa, musisz wyjechać o siódmej rano. Wszystko odbywa się w ruchu, w nieustannym pędzie – dzwonią telefony, wszyscy w busie gadają jak najęci, wydarza się tysiąc spraw. Na chwilę zatrzymujesz się w przyzwoicie wyglądającym barze. Ach, ile byś dał za porządny zestaw sałatek – takich, jakie sprzedają w Warszawie, Wrocławiu czy Krakowie, miastach cywilizowanych i odwykłych od gastronomicznego faszyzmu...

Niestety, bywają miejsca – i to na głównych trasach – gdzie poczciwe sprzedawczynie dziwują się, że prosisz o zieloną herbatę albo odmawiasz schabowego. Dominują bary, w których rano możesz zjeść tylko kiełbasę, bigos albo świeżonkę. Polskie jadło, jak to się mówi. Kiedy byłem wegetarianinem – a byłem nim jakoś pomiędzy 1986 a 1991 – moje menu składało się głównie z kanapek z serem, kiszonej kapusty i ogórków oraz pamiętnego, konserwowego bobu rodem z Tolkmicka. I też się jakoś żyło. Ale teraz człowiek zrobił się zepsuty i wygodny - bo wie, że Polacy potrafią odpierdolić kosmiczne sałatki: z ryżem i tuńczykiem, z makaronem i seafoodem, wreszcie ze wszystkimi warzywami świata, wszystko podlane cudownymi i wonnymi sosami... A tu na stacji pod Bydgoszczą czy za Łodzią musisz zastanawiać się, czy wziąć zwykłą „zapieksę“, czy też jednak skusić się na de volaille’a z ziemniakami... Bo przecież w trasie długo nie ujedzie na kartofelkach i surówce. No cóż, nie ma łatwo.
oceń
0
0
Podziel się

NJUSY

Dagadana na Walentynki

Dagadana na Walentynki

Polsko-ukraińskie trio Dagadana od dnia premiery nowego albumu nieustannie podróżuje. Podczas ostatniej trasy odwiedzili 16 polskich miast, trafili też ze swoją muzyką do Paryża, Singapuru, Dżakarty i Kuala Lumpur.

więcej »

PLOTKI

Ale wpadka! Brodka na salonach w... piżamie

Ale wpadka! Brodka na salonach w... piżamie

Co się stało? Podczas ostatniego koncertu Monika Brodka (24 l.) wyglądała, jakby dopiero wyszła z łóżka i nie zdążyła się przebrać...

więcej »

NASZE FELIETONY

Awanturka

2011-03-04

Nic tak nie podnosi temperatury spotkań na wizji jak mała awanturka. Ostatnio zdarzyło mi się ściąć z Wojtkiem Jagielskim na planie programu „Tomasz Lis na żywo”. Mieliśmy dyskutować o tym, czy nowe konkursy telewizyjne, których ma być teraz zatrzęsienie w telewizji wyłonią wreszcie jakieś gwiazdy.

więcej »

Opinie (1)

Ocena: 0 [0]
~Słyń [2010-03-19 20:46]

...
WTF?!

odpowiedz

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska