szukaj w serwisie

Gorące tematy

więcej o...

Zobacz więcej w serwisach WP

Wikipedia WP

Studio

WP.TV

WP.TV

WP.TV

To Się Wytnie

Zakupy

Bigos Heart

2009-09-21

Tymon Tymański/ fot. AKPA

  A A A
 

Od kilkunastu dni razem z Marcinem Gałązką z Transistorsów siedzimy w studiu i kończymy nagrywać nową płytę, zatytułowaną „Bigos Heart". Tytuł zerżnąłem od londyńskiej audycji „The Bigos Planet"; moje „bigosowe serce" miało być czymś bardziej prywatnym, kameralnym.



Myślę, że chodzi zarówno o „polskie serce", jak i „sercowy galimatias"... Album miał wypełnić lukę pomiędzy „Don't Panic! We're From Poland" a czwartą płytką, będącą soundtrackiem do filmu „Polskie Gówno". Jak wiadomo, musical robi się bardzo powoli; w związku z tym nasz menago Jarek Maślanka (zwany przez nas pieszczotliwie Maślakiem) wymógł na nas wydanie nowej płyty na początku października. Miałem w zanadrzu parę utworów Trupów i Czanu, nagranych jeszcze w starym studiu Biodra z myślą o jakiejś alternatywnej realizacji. Wybrałem utwory, które mi się wyjątkowo podobały i które - moim zdaniem - nie zostały fortunnie wyprodukowane. W ostatnich miesiącach dodałem nowe numery, żeby płyta nie trąciła starociem. Koniec końców nowych utworów jest więcej - siedem na dwanaście. Muzyka jest wyjątkowo prosta - zero dżezu, zero avant-rocka. Po prostu rock'n'roll i dobre melodie - przynajmniej jak na moje schorowane ucho.



Od dwóch tygodni nagrywa z nami Lechu Możdżer, z którym od dawna planowałem produkcję płyty z piosenkami. Spiknęliśmy się niedawno w związku z ostatnim koncertem Miłości. Zapytałem Lecha, czy zagra na nowej płycie Transistorsów. Odpowiedział: „Rysiu, z Tobą wejdę nawet w gówno". Poruszające. Lechu to jest gość. Nie znam lepszego polskiego muzyka, który uczestnicząc w sesji, jest w stanie zagrać wszystko, czego sobie zażyczysz i więcej. Poza tym jest Lechu zajebistym kumplem; serdecznym, niezawistnym, szczodrym. Pianinka Lecha dodały płycie trochę słodkiego mięczactwa - i o to mi chodziło. Nie zawsze należy się prężyć, kołysać jajami i udawać stuprocentowego rokendrolowca. Nie zawadzi szczypta piękna, liryczności i słodyczy - jeśli się tylko, kurwa, nie wstydzicie. Ja się nie wstydzę.

Drugim specjalnym gościem na płycie jest Grzesiu Halama, musicalowy Czesław Skandal. Z Grzesiem mamy bardzo rozległe plany; chcemy skończyć nasz film i wspólnie nagrać muzykę. Potem planujemy utworzyć kontrowersyjny duet muzyczno-stendapowy... Grzegorz i Ryszard. Straszne, prawda? No cóż - nie ma wyjścia, tak musi być. Pozostali goście to: nasz amerykańsko-rosyjski przyjaciel Daniel Hertzov, który pomógł mi „apdejtować" moje angielskie teksty; znakomity perkusista Kuba Staruszkiewicz, z którym pracuję w przeróżnych projektach jazzowych i yassowych; wreszcie mój starszy syn Lukas, który zagrał stylową partię bębnów w piosence pt. „Pete Best Was Good Enough".

Do niedzieli musimy skończyć wokale. Mam lekką tremę, ponieważ piosenki są bardzo ładne i nie chcę ich schrzanić. Nagrywanie wokali to chyba najtrudniejsza część pracy muzyka. Uświadamiasz sobie wtedy, że po prostu nie umiesz śpiewać. Po pewnym czasie zapominasz o studyjnej męce i akceptujesz swoje partie; zanim jednak to nastąpi, będzie ci dane przeżyć wszelkie stadia muzycznej frustracji. W pewnym momencie zaczynasz nienawidzieć swojej płyty. Nie możesz jej słuchać przez najbliższy rok. Po jakimś czasie słyszysz ją w knajpie i mówisz sobie: „no, no... Całkiem niezłe...". I tak dalej, i tak dalej.

Wielki udział w nagraniu tej płyty ma Marcin. To Marcin wynajduje w sieci interesujące wtyczki do kupienia, szybkie dyski w obudowie, zabezpieczające upeesy, to Marcin godzinami podstawia mikrofony i ukręca odpowiednie brzmienie. Razem wymyślamy aranże post factum, dzielimy się partiami gitar, głosów czy przeróżnych sonorystycznych dodatków. Do niedzieli musimy skończyć nagrywanie; potem zacznie się męka miksowania, czyli studyjnego siedzenia i śmierdzenia. No cóż - taki urok bycia muzykiem. Niektórzy siedzą w stoczni i piaskują kadłuby, inni nagrywają hałaśliwe riffy i śpiewają głupie piosenki.
oceń
0
0
Podziel się

NASZE FELIETONY

Dokument o grupie Miłość

2011-03-04

Trzy lata pracy w publicznej telewizji były dla mnie doświadczeniem absolutnie genialnym. Wiadomo, kasa się zgadzała i była wypłacana regularnie niczym szwajcarskie tantiemy.

więcej »

Opinie (0)

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

Polecane: Pogoda | Wyznaczanie trasy | BMI | Tarot | Program tv | Plotki | Moje IP | Wiadomości | Sport | Top News
Copyright © 1995-2012 Wirtualna Polska