A
A
A
Fajnie było awansować do mistrzostw świata dwa razy z rzędu, ale tym razem nie powinno się udać. Co prawda nadzieja umiera ostatnia, ale...
Jutro Polacy grają w Mariborze ze Słowenia i bezwzględnie muszą ten mecz wygrać, mało tego - muszą wygrać z Czechami na wyjeździe i u siebie ze Słowacją.
Wiem, że to nie fair - kopać leżącego. Uważam, że Leo zrobił swoje, awansując z Polakami do mistrzostw Europy. Natomiast to, jak katastrofalnie zagrali Polacy w samym turnieju, to już inna sprawa. Beenhaakker to facet, który potrafi podjąć się trudnego zadania, ale brakuje mu umiejętności czysto trenerskich. Owszem, motywacja robi swoje. Polscy siatkarze przez lata nie potrafili ustrzelić żadnego trofeum, aż wreszcie zmotywował ich Lozano. Teraz nad ich psyche czuwa świetny Castellani, który potrafi nie tylko odnowić kadrę - zostawiając paru starych i sprawdzając w ogniu walki młodych graczy - ale także przyznawać się do błędów. Leo Guusem Hiddinkiem nie jest; udowodnił to po raz kolejny w meczu z Irlandią, który od początku był źle zaplanowany. Po co zmieniać dobrych Obraniaka i Murawskiego? A nie lepiej było dać od początku Smolarka, żeby poszarpał, a w przerwie zmienić go na świeżego Obraniaka? Czyżby amatorzy futbolu wiedzieli lepiej, jaki jest potencjał naszej reprezentacji i jakie zmiany należałoby robić w arcyważnym eliminacyjnym meczu? Niestety, na to wygląda.
Potencjał tej drużyny nie reprezentuje się tak źle, jak uważają niektórzy wieczni malkontenci ze Zbigniewem Bońkiem i Rafałem Stecem na czele. Owszem, brakuje kilku dobrych graczy na kluczowych pozycjach - choćby na lewej obronie - ale czy naprawdę nie znajdzie się żaden Gancarczyk z ligi, który doszlusuje do poziomu reprezentacji? Pomysł z Krzynówkiem jest zły i działa coraz gorzej. Owszem, brakuje nam piłkarzy na ławce. Natomiast pomoc z Lewandowskim, Obraniakiem, Rogerem. Błaszczykowskim i Murawskim to nie najgorszy zestaw graczy: na pewno potencjalnie lepszy niż te irlandzkie, słowackie czy słoweńskie. Trzeba go tylko odpowiednio uruchomić. Myślę, że Smuda by to potrafił; ten facet ma wygrywanie we krwi. To, że Lech wywalił go po zaledwie trzech latach pracy, czyni z polskiej piłki coś na kształt wielkiego McDonalda: przyjmij trenera na parę meczy, po czym wywal go na zbity pysk. Jednak tak się dzieje w większości klubów; tylko nieliczni i bogaci mogą pozwolić sobie na socjalny kapitalizm, w którym jest miejsce na dalekosiężne budowanie.
Oczywiście do końca będę kibicował Polsce, ale... Bądźmy realistami. Lepiej pomyślmy o Euro 2012. I o pierdolonych drogach, których w ciągu dwóch lat obiecano wybudować jeszcze 1000 kilometrów... He-he, już słyszę ten lament polityków, że nie dało rady, że w tak krótkim czasie nie można... A z wypchanych kieszeni da się słyszeć złowieszczy brzęk niecnie przytulonej, europejskiej kasiorki.