A
A
A
Wczoraj mój jedenastoletni syn Kosma złamał rękę, grając w piłkę na podwórku. Strasznie mi go żal. To dopiero połowa wakacji; Kosma, jak każdy dorastający chłopak, uwielbia grać w nogę, pływać, tarmosić się i szaleć.
Rok temu też miał łapkę w gipsie - upadł, jadąc na hulajnodze. Co gorsza, tegoroczne złamanie to moja wina. Nie zauważyłem, że przeciwna drużyna postawiła Kosmę na bramce i bardzo mocno strzeliłem z lewego kąta. Kosma instynktownie obronił słabszą ręką i... Teraz dręczą mnie paskudne wyrzuty sumienia. Dziecięcy kościołam to, co prawda, trochę niższa klasa zła niżeli dzieciożerca Kronos, ale... Zło pozostanie złem, choć w gruncie rzeczy człowiek chce i próbuje czynić dobrze.
Co roku przyjeżdża do nas na wakacje starszy brat Kosmy, Lukas, który na stałe mieszka w Dusseldorfie. Lukas jest perkusistą gitarowego tria The Power Outlet, w którym grają jeszcze niemiecki gitarzysta Marvin i meksykański basista Octavio. Chłopcy mają absolutnego świra na punkcie muzyki lat 50-tych: Elvisa, Raya Charlesa, Chucka Berry'ego, Eddy'ego Cochrane'a, Smokey'a Robinsona itd... Wykonują głównie cowery wczesnych standardów czarnego popu i wychodzi im to naprawdę nieźle; upodobanie całkiem zjawiskowe. To fajne, że młodzi ludzie mają takie odpały. Niewiele wynika ze studiowania teraźniejszości, bo teraźniejszość nie trwa, podlegając nieustannej przemianie. To tak, jakby próbować racjonalizować doświadczenie, wynikające z pamięci krótkotrwałej. Studiowanie przeszłości - historii klasycznej, historii literatury, filozofii czy muzyki - to jest naprawdę coś.
Myślałem o jakimś naturalnym zakończeniu tego mini-felietonu i oto takowy objawił się sam. Chłopcy zawołali mnie przed telewizor: stary, osiemdziesięcioletni Johnny Cash śpiewał piosenkę „Hurt". Coś niesamowitego jest w tym wideoklipie, w którym facet - na progu śmierci - rozlicza się ze swego życia, śpiewając o swej wierze i rozczarowaniu. Jeszcze bardziej niezwykłe jest to, że ten facet to mój dziadek (i pradziadek moich muzykalnych chłopaków). Jestem dumny z naszych przodków - oj, mieli kolesie jaja jak kule armatnie. Woody Guthrie, Johnny Cash, Bob Dylan, Leonard Cohen: cała plejada szlachetnych nestorów wielkiej rodziny wolnomyślicielskiej współczesności.