szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy
banner
banner
banner
banner

Rodrigo y Gabriela

fot. rodgab.com

Rodrigo y Gabriela

  • Ocena ogólna:

    5/5
    [2 głosów]

    Oceń:


  • Liczba odwiedzin: 4350

    Ostatnio odwiedzany: 2020-01-24

Rodrigo y Gabriela to meksykański duet grający na klasycznych gitarach akustycznych. Instrumentalne umiejętności kształcili w thrashmetalowych grupach i nigdy nie przestali sięgać po utwory z młodości. W repertuarze maja jednak także klasyki Johna McLaughina czy Paco De Lucii oraz własne kompozycje.


Światowy sukces odnieśli, prezentując wirtuozerskie gitarowe przeróbki "One", "Orion" i "Master Of Puppets" Metalliki, "Seven Nation Army" The White Stripes czy "Stairway To Heaven" Led Zeppelin w stylu z pogranicza jazzu i flamenco. We współpracy z Hansem Zimmerem przygotowali muzykę do filmu "Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach". W ciągu 15-letniej kariery sprzedali ponad milion płyt.

- Nie gramy flamenco i nie jesteśmy rodzeństwem - wyjaśnia Rodrigo. - Jesteśmy muzykami, którzy podróżują i występują. Tak się postrzegamy.

Rodrigo y Gabriela znani są także jako El Rodri y La Gabi. Rodrigo Sánchez jest gitarzystą prowadzącym, a Gabriela Quintero gra na gitarze rytmicznej i instrumentach perkusyjnych.

- Duet Rodrigo y Gabriela można uznać za największy fenomen interpretatorów rockowej klasyki obok słynnego smyczkowego ansamblu Apocalyptica - opisał grupę wydawca. - Meksykański duet ma jednak tę przewagę nad Skandynawami, że o ile klasyczne, wiolonczelowe interpretacje utworów Metalliki można sobie bez trudu wyobrazić, o tyle przeniesienie ich na język flamenco już bardzo trudno.

Gabriela chwyciła za gitarę zainspirowana kolekcją płyty swej ciotki. - Miałam 12-13 lat, a moja ciotka miała mnóstwo rockowych płyt - opowiadała na łamach "Guitar World". - Lubiłam Erica Claptona, The Beatles. To było w latach 60. Chętnie też słuchałam Jimiego Hendriksa, Black Sabbath i chciałam tak grać. Nie wiedziałam jednak jak, nie miałam też gitary. W końcu wyprosiłam lekcje gitary i nauczyłam się podstawowych akordów. Byłam niesamowicie podekscytowana. Potem poznałam Rodrigo, który miał swój zespół i po prostu dołączyłam do niego.

Rodrigo pasją do muzyki zaraził starszy brat. - Słuchałem wszystkiego, czego on słuchał - opowiadał w rozmowie z dziennikarzem Musicomh.com. - Na początku to był glam rock - rzeczy typu Mötley Crüe, Skid Row, a później odkrył Metallicę. Kiedy przyniósł do domu "Kill 'Em All", wszystko się zmieniło. Jestem wdzięczny, ze tak mną pokierował. Nadal większość płyt na moich półkach to metalowe wydawnictwa. Naprawdę kocham tę muzykę.

Od słuchania, bracia dość płynnie przeszli do grania na gitarach. Z czasem dołączył do nich perkusista i tak powstała kapela Tierra Acida, która w 1991 roku wydał płytę.

Rodrigo i Gabriella poznali się jako nastolatkowie w lokalnym Domu Kultury. W 1994 roku Quintero dołączyła do zespołu Tierra Acida, zastępując jednego z gitarzystów. - Podobnie jak wielu meksykańskich nastolatków, byliśmy pod silnym wpływem amerykańskich kapel metalowych - Metalliki, Megadeth, Pantery, poza tym również Sepultury - opowiadała Gabierala. - To był zespół z pełnym składem, bardzo głośny, a jeśli chodzi o wokal, Rodrigo po prostu wrzeszczał.

Kapela choć zdobyła pewną popularność na metalowej scenie w Meksyku, nie odnosiła sukcesu na większą skalę. Sfrustrowani artyści postanowili spróbować czegoś innego. Gabriela i Rodrigo nie przestali jednak razem grać, z tym, że teraz robili to na ulicach, w restauracjach. Oczywiście nie grali metalu, a na przykład bossa novę.

W końcu przenieśli się nad Pacyfik, do spokojnego miasta Ixtapa, gdzie wpadli na pomysł stworzenia duetu. - Oboje potrzebowaliśmy zmiany - tłumaczył później Rodrigo. - Po siedmiu latach grania w Meksyku i okolicach mieliśmy za sobą doświadczenia zespołowe, metalowe, a nawet przygody w stylu Spinal Tap. - Chcieliśmy grać inną muzykę, coś, co byłoby nasze.

Postanowili więc opuścić Meksyk. - Pojechaliśmy do Szwecji, potem do Danii, a dalej do Hiszpanii, aż skończyliśmy w Dublinie - wspominała Gabriela. - We wszystkich tych miejscach graliśmy, ale Dublin po prostu wydawał się dla nas odpowiedni.

- Kiedy zdecydowaliśmy się przeprowadzić do Europy, aby było nam łatwiej się przemieszczać, postanowiliśmy sprzedać nasz elektryczny sprzęt i kupić gitary akustyczne - dodawał na łamach PremierGuitar.com Sánchez.

Tak narodził się styl duetu. - Struktura była oparta na podstawowym rockowych schemacie - wyjaśniał Rodrigo. - Standardowa opcja wstęp, mostek, melodia, tak naprawdę niewiele zmieniliśmy w stosunku do tego, co graliśmy w naszej metalowej kapeli. (...) Gabriela przy okazji wypracowała swój rytm. Nigdy nie brała lekcji flamenco, ani nie pracowała z kimś z Ameryki Południowej. Nie uczęszczaliśmy do żadnej szkoły muzycznej, więc sami wymyśliliśmy swój styl. (...) To wyszło naturalnie. Nie było to wyrachowane. Nie było tak, że nagle postanowiliśmy wziąć metalowe kawałki i przerobić je na celtyckie klimaty czy coś w tym stylu. Wynikało to z tego, że taką muzykę lubiliśmy i chcieliśmy grać. Tak naprawdę wyszło to przypadkowo.

Ponieważ grali na gitarach akustycznych, często mylono ich grę z flamenco czy tradycyjną muzyką meksykańska. - Daleko nam do tego - tłumaczył Rodrigo. - Rozumiemy, czemu tak nas postrzegają, ale to trzeba wyjaśnić, żeby ludzie idąc na nasz koncert nie spodziewali się usłyszeć flamenco czy mariachi.

Początkowo muzycy grali na ulicach, regularnie pojawiając się w dzielnicy Temple Bar i na Grafton Street. W tym czasie zaczęli pisać własne kompozycje. - Na początku graliśmy głównie covery - wyjaśniali. - Dopiero później budowaliśmy własny repertuar.

Przełom nastąpił, gdy Damien Rice zaproponował, by zagrali jako jego support na festiwalu Oxegen. W 2005 roku byli już regularnymi gośćmi festiwali na Wyspach Brytyjskich, grali też często samodzielne koncerty.

Pierwszym dziełem formacji było "Foc". - Nagrywaliśmy w domu, bez mikrofonów - opowiadał Sánchez. Płyta rozprowadzana była jednak wyłącznie niezależnie, podczas występów grupy.

Z czasem zespołem zainteresowała się jednak niewielka wytwórnia Rubyworks, dla której zrealizowali pierwszy dostępny powszechnie longplay, "re-Foc", który ukazał się w 2003 roku.

Dzieło zawierało część materiału znanego już z płyty "Foc", jak również nowe utwory napisane specjalnie na tę płytę. Otwierający zestaw numer "Diem" dedykowany został Dave'owi Mustaine'owi, liderowi zespołu Megadeth.

W 2004 roku ukazała się koncertowa płyta "Live: Manchester and Dublin", na którą trafiły nagrania zarejestrowane w Manchester Academy oraz dublińskiej katedrze. We własne kompozycje muzycy wpletli fragmenty utworów Metalliki (m.in. "Master of Puppets", "Fight Fire with Fire") czy "Seven Nation Army" z repertuaru The White Stripes. Było to pierwsze instrumentalne wydawnictwo, które przebiło się do top 10. irlandzkiego zestawienia bestsellerów.

W 2006 roku pierwotnie w Irlandii, która stała się adoptowanym domem Meksykanów, ukazał się ich drugi oficjalny a zarazem, jak się miało okazać później, przełomowy, longplay zatytułowany po prostu "Rodrigo y Gabierala". Dzieło dotarło na 1. miejsce Irish Albums Chart, a ostatecznie pokryło się na tamtym rynku platyną. Na płytę poza autorskimi kompozycjami duetu, trafiły covery "Stairway to Heaven" Led Zeppelin i "Orion" Metalliki, które przyniosły formacji rozgłos.

Za brzmienie albumu odpowiadali muzycy oraz John Leckie, mający na koncie nagrania przy "All Things Must Pass" George'a Harrisona, "The Bends" Radiohead, "Showbiz" Muse czy debiucie The Stone Roses. Płyta promowana był podczas koncertów w Stanach Zjednoczonych, Europie, Australii i Japonii. Muzycy zapraszali byli także do popularnych amerykańskich programów telewizyjnych, jak "The Tonight Show with Jay Leno", "The Late Show with David Letterman" czy "Today Show".

W 2008 roku duet wydał drugi koncertowy zestaw "Live in Japan". Jak wskazywał tytuł, materiał zarejestrowano w Japonii, dokładnie w tokijskim klubie Duo w marcu 2008 roku.

Po zakończonej trasie, muzycy zaczęli prace nad kolejnym studyjnym krążkiem. - Tym razem mieliśmy zupełnie inne podejście - opowiadał Sánchez. - Byliśmy niesamowicie podekscytowani tym, że będziemy pracować z Johnem Leckiem. Kiedy pojawił się w studiu, przygotowaliśmy kilka demówek i okazało się, że brzmiały identycznie jak poprzedni album, a tego nie chcieliśmy. Wiedzieliśmy, że Colin Richardson będzie miksował, ale chcieliśmy to zrobić po swojemu. Nagrać tę płytę, tak jak metalowe albumy z lat 90., wykorzystując tamte techniki.

Na płycie gościnnie zagrał Alex Skolnic z grupy Testament. Muzyk pojawił się w utworze "Atman", dedykowanym Dimebagowi Darrellowi z Pantery.

- Jeśli miałbym wymienić jeden album, który w młodości wywarł na mnie największe wrażenie to byłby to "The New Order" Testamentu - opowiadał Rodrigo. - W ten sposób zostałem wielkim fanem Aleksa Skolnicka. Fascynowały mnie te imponujące, misternie dopracowane muzyczne fragmenty, które poprzedzały ciężkie partie. Wydawały się tajemnicze i genialnie wykonane.

Każdy z utworów dedykowany był artyście, który miał na muzyków duży wpływ. - Niektóre piosenki powstawały już z myślą o konkretnych wykonawcach, innych dopasowaliśmy po czasie - tłumaczył Rodrigo. - (...) Dobrym przykładem jest "11:11". Od początku wiedzieliśmy, że to będzie kompozycja dla Pink Floyd. Wiedzieliśmy więc, że musi być bardziej przestrzenna, otwarta. Mieć pewien klimat Floydów. Z drugiej strony taki numer jak "Triveni" nie miał nic wspólnego z artystą, któremu był dedykowany, czyli Le Trio Joubran z Palestyny. To bardzo latynoski numer. Natomiast Le Trio Joubran wpłynęli na bliskowschodnie elementy, które przewijają się przez całą płytę.

Miksem zajął się Colin Richardson znany ze współpracy z kapelami Slipknot czy Trivium.

- Choć muzyka nadal opiera się na prowadzącej grze Rodrigo i uzupełniającą go na gitarze rytmicznej Gabrielą, brzmienie wzbogacono o rozmaite instrumenty perkusyjne, sporadycznie pojawiające się pianino czy świeżo brzmiące aranżacje smyczkowe - można przeczytać na Facebooku grupy.

W 2010 roku artyści dostąpili wielkiego zaszczytu i zostali zaproszeni na scenę przez Beyoncé do wspólnego występu podczas oficjalnej kolacji w Białym Domu.

W kolejnym roku, z pomocą laureata Oscara, Hansa Zimmera, grupa przygotowała muzykę do najnowszej odsłony przygód Jacka Sparrowa - "Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach".

- Nasze sesje wyglądały tak, że ja grałem jakieś przeciętne pasaże na klawiszach, a oni wyczyniali cuda na gitarach - opowiada Zimmer. - Jest siła i pewna dzikość w ich brzmieniu.

W 2011 roku ukazał się trzeci koncertowy zestaw Meksykanów - "Live In France" - zapis koncertów z trasy promującej ostatni album studyjny "11:11". - Ich nagrania koncertowe nie mają nic wspólnego z wiernym odgrywaniem studyjnego materiału na żywo - można było przeczytać w notce prasowej. - Pasja, radość i entuzjazm muzyków udzielają się publiczności i te nagrania pozwalają to odczuć na własnej skórze.

Jednocześnie muzycy szykowali materiał na nowy longplay. Album wypełniają znane już kompozycje Rodrigo y Gabriela w nowych formach i aranżacjach. Pomysły na nowe wersje narodziły się podczas pracy duetu ze szwajcarskim pianistą Alexem Wilsonem.

Do współpracy tym razem formacja zaprosiła 13-osobową orkiestrę z Kuby. Tytuł nawiązuje do strefy 51 (Area 51), amerykańskiej bazy wojskowej, skąd podobno kierowano rozmaitymi tajnymi operacjami i gdzie przeprowadzono eksperymentalne testy. - Czuliśmy się jak Mulder i Scully, pracując nad tym projektem - wyjaśniają. - To był szalony pomysł, by kubański big band grał naszą muzykę. To było wejście do mrocznej strefy. Każdy słyszał o strefie 51, my postanowiliśmy pójść krok dalej.

Oboje Rodrigo i Gaberiela są weganami i walczą o prawa zwierząt.

- Czasem brakuje mi grania na gitarach elektrycznych, ale Rodrigo tęskni za tym bardziej - przyznała artystka w rozmowie z dziennikarzem "Guitar World". - On po prostu uwielbia jammować z Aleksem Skolnickiem z Testamentu i Johnem Tempestą z White Zombie. Ja oczywiście lubię metalową muzykę, ale tak naprawdę lubię "tłumaczyć" metalowe riffy na gitarę akustyczną.

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!