szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy
banner
banner
banner
banner

Steel Panther

fot. Universal Republic

Steel Panther

  • Ocena ogólna:

    5/5
    [25 głosów]

    Oceń:


  • Liczba odwiedzin: 3602

    Ostatnio odwiedzany: 2018-12-14

Steel Panther to amerykańska formacja (funkcjonująca wcześniej pod nazwami Danger Kitty, Metal Shop i Metal Skool) wykonująca muzykę z pogranicza glam rocka i glam metalu, znana z parodiowania gwiazd tych gatunków z lat 80. Do 2012 roku kapela zrealizowała trzy albumy studyjne: "Hole Patrol", "Feel the Steel" oraz "Balls Out".


W niektórych notkach biograficznych można natknąć się na informację, że Steel Panther jest zespołem glam metalowym, któremu nie udało się przebić na szerszą skalę w latach 80. I rzeczywiście, kiedy przyjrzy się wizerunkowi jej członków - długie, nasprayowane włosy, kiczowate stroje - wszystko się zgadza. Szukamy dalej. - Steel Panther było prawdziwie przełomową kapelą - opowiadał gitarzysta Jane's Addiction, Dave Navarro. - Ci kolesie to prawdziwe ucieleśnienie rock'n'rolla, wylali fundamenty pod to, co wszyscy dzisiaj robimy - zachwycał się Steel Panther Jack Russell, muzyk formacji Great White. Czyżby szwindel w rodzaju Spinal Tap? Nie, panowie grają naprawdę. Ale zadebiutowali dopiero w 2003 roku. Czyli po prostu grupa jajcarzy? Nie do końca. Pomysł był prosty - odświeżyć ducha trochę już zapomnianych czasów, kiedy na listach przebojów królowały formacje pokroju White Lion, Whitesnake, Def Leppard czy Poison i podlać go trochę komediowym sosem (obśmiewanie wszystkiego co można połączyć z hasłem "sex, drugs & rock'n'roll"). - Jestem totalnie zakręcony na punkcie muzyki tamtych lat, kocham ją, ale powoli zaczyna to być jak jakieś odległe wspomnienie - tłumaczył frontman Michael Starr (naprawdę nazywający się Ralph Saenz) w rozmowie z serwisem pop-break.com. - Teraz jest mnóstwo dzieciaków, które słuchają nas i mówią "To jest zabójcze!". Ale one nie wiedzą czemu, po prostu uważają to za coś ciekawego. Starsi fani mogą to odnieść i powiedzieć, "lubię to, bo to przypomina mi dawne czasy, które były dla mnie istotne". Poza tym w dzisiejszych czasach muzyka mocno się zmieniła - nie ma np. praktycznie w ogóle solówek gitarowych. Dzięki nam, ludzie, którzy nie żyli w tamtej dekadzie, mogą na nowo się tym ekscytować.

Wszystko zaczęło się na początku obecnego stulecia, na Sunset Strip. To tam właśnie poznali się Starr i gitarzysta Russ Parrish (wkrótce przyjął pseudonim Satchel). - Pamiętam, że zapytałem go czy przypadkiem nie gra na gitarze, a on na to "A ty nie jesteś może wokalistą? Bo właśnie potrzebuje" - wspominał wokalista dziennikarzowi Theaquarian.com. - Powiedziałem mu: "Zajebiście, bo ja właśnie szukam gitarzysty". To nie żart. Tak to się wszystko zaczęło. Następnie panowie zaczęli rozglądać się za basistą, - kryteria poszukiwań, podobnie jak sam zespół, oczywiście były mocno niestandardowe. - Potrzebowaliśmy kogoś kto będzie wyglądał naprawdę dobrze - wspominał Starr. - Bobby Dahl z Poison nie był zbyt przystojny i to było to, czego zawsze brakowało tej kapeli. Angaż dostał Travis Haley, który, jak zapewniają artyści, wcale nie był urodzonym basistą (Satchel musiał go jeszcze później sporo nauczyć) - wyglądał jednak jak profesjonalny stylista. Podobnie jak dwaj założyciele, Haley na potrzeby zespołu przyjął ksywkę. Od tamtej pory znany był jako Lexxi Foxxx, której rodowód idealnie obrazuje zespołowe poczucie humoru. - Uwielbiam mój pseudonim, ponieważ Lexxi rymuje się z Sexxi - opowiadał. - A słowo Foxx rymuje się z box, co jest z kolei innym określeniem waginy. A one są naprawdę cudowne, razem z chłopakami wsadzamy w nie swoje penisy bez przerwy. Jako ostatni, zasilił zespół perkusista Stix Zadinia (w rzeczywistości Darren Leader). Zarówno Satchel, jak i Starr mieli już za sobą doświadczenie i to całkiem niezłe. Pierwszy z panów, udzielał się wcześniej przez pewien czas w heavymetalowej formacji Fight, dowodzonej przez wokalistę Roba Halforda (frontmana Judas Priest). Drugi, miał natomiast okazję przez dwa lata stać na czele L.A. Guns. - Ja starałem się kiedyś o posadę pałkera Bon Jovi, nie dostałem jednak roboty, ponieważ nie spełniłem wymogów wagowych - żartował Stix.

Karierę kapela zaczynała od grania co poniedziałek w klubie Viper Room, gdzie prezentowała przeróbki glam metalowych hitów z lat 80. Pierwotnie, zespół nosił nazwę Danger Kitty, i pod nią w 2002 roku zrealizował singel "Love Rocket". W 2003 roku, grupa zdecydowała się na zmianę szyldu na Metal Shop - wtedy też światło dzienne ujrzał debiutancki longplay, zatytułowany "Hole Patrol". Wydany własnym sumptem album, spotkał się z małym zainteresowaniem (co po części wynikało też z jego ograniczonej promocji i dystrybucji), nie można było jednak mówić też o totalnej porażce, bo z miesiąca na miesiąc o Kalifornijczykach zaczęło się robić głośniej. W tym samym roku utwór "Death to All But Metal" został wykorzystany na kompilacji "Hey, That's What I Call Sludge! Vol. 1" zrealizowanej przez serwis Metal Sludge. Z kolei przeróbka "Fantasy" (autorem oryginału był Aldo Nova) została wykorzystana przez MTV w czołówce jednego z programów.

W 2008 roku doszło do kolejnego przemeblowania - od tamtej pory, zespół nosił nazwę Steel Panther. Po raz pierwszy kapela zagrała pod tym szyldem w kwietniu w The Rockin' Saddle Club, w kalifornijskiej miejscowości Redlands. Niewiele później udało im się także podpisać nowy kontrakt, z wytwórnią Universal. Jak tłumaczyli później artyści, ciągłe zmiany nazwy, wynikały z tego, że przez ostatnie kilka lat zespołem zajmowało się parę różnych firm menedżerskich. - Zarówno Danger Kitty, Metal Shop podobały nam się, ale wszyscy, którzy angażowali się przez te wszystkie lata w działalność grupy, chcieli mieć dla siebie jej kawałek, kiedy więc podpisaliśmy nową umowę, chcieliśmy się mieć wyłącznie dla siebie - opowiadał w rozmowie z Metalasfuck.net. Czemu akurat Steel Panther? Chcieliśmy przywrócić ludziom stary, dobry heavy metal. Pomyśleliśmy więc, że musimy mieć w nazwie jakiś człon, który będzie się z tym kojarzył - jaki jest najbardziej czaderski metal - stal. Kapele jak White Lion, Whitesnake czy Def Leppard nawiązywały też do zwierząt. Zaczęliśmy więc zastanawiać się nad jakimś czaderskim zwierzęciem, padło na panterę. I tak stanęło na Steel Panther.

W 2008 roku kapela rozpoczęła prace nad drugim krążkiem. Kilka lat przygotowań zaowocowało sporymi znajomościami w światku muzycznym, dzięki czemu do nagrań udało się pozyskać takie postacie jak Corey Taylor (Slipknot, Stone Sour) czy Justin Hawkins (The Darkness). Gotowe dzieło otrzymało tytuł "Feel the Steel" i trafiło do sprzedaży w 2009 roku. - Zapomnijcie o Spinal Tap, pożegnajcie się z Tenacious D, to jest prawdziwie jajcarska kapela, którą warto sobie zawracać głowę - zachwycał się dziennikarz BBC, Sophie Bruce. - "Feel The Steel" to jeden z najlepszych albumów jakie widział hard rock, hair metal, glam - nazwijcie to jak chcecie - od dekady - pisał recenzent serwisu Grande-rock.com. Pojawiały się jednak także recenzje i bardzo negatywne. - Tylko ci z żenującym poczuciem humoru będą bawili się siedząc w domu i słuchając tej pięcioligowej parodii glam metalu, z piosenkami o tytułach jak "Asian Hooker" czy "Stripper Girl" ("New Musical Express").

Choć longplay nie zawojował list przebojów (w Stanach Zjednoczonych 98. pozycja), na koncerty kapeli przychodziło coraz więcej ludzi. A na tych, nierzadko pojawiały się gościnnie wyjątkowi gości - wymieniając tylko Toma Morello (Rage Against The Machine, Audioslave), Evana Seinfelda (Biohazard) czy Phila Anselmo (Down, Pantera). Kapela zdobyła także w Kalifornii tytuł "Best Tribute Band in the Universe". Sukces więc był, niemniej muzycy, nie mierzyli go jedynie sprzedanymi płytami lub też frekwencją na koncertach. - Powiem tak, kiedyś gdy szedłem na dupy, stawiałem sobie bardzo nisko poprzeczkę - opowiadał Stixx. - Najgorszej z jaką teraz poszedłbym do łóżka dałbym 3 gwiazdki, kiedyś były to same 1. Więc od momentu kiedy wydaliśmy longplay, zdecydowanie udaje mi się pieprzyć ładniejsze dziewczyny. Nie musze zadowalać się więc byle czym.

W październiku 2011 roku na rynku pojawił się drugi album grupy, "Balls Out". Tak jak w przypadku poprzedniego, nagrany został przy pomocy kilku zaprzyjaźnionych artystów - usłyszeć można m.in. komika Dane'a Cooka czy Chad Kroeger z Nickelback. Płyta poradziła sobie znacznie lepiej od poprzedniczki - dotarła do 12. pozycji na liście US Rock tygodnika "Billboard". Na zestawieniu UK iTunes Rock udało się jej z kolei przedostać na szczyt i pokonać takie longplaye jak "TH1RT3EN" Megadeth czy na nagrany przez Lou Reeda i Metallikę "Lulu". Niezłe osiągnięcie, biorąc pod uwagę kapelę z przymrużeniem oka. Co przyniesie przyszłość? - Zamierzamy być największą kapelą na tej pieprzonej planecie, aby to zrobić trzeba będzie więc się trochę przyłożyć, pewnie będę zmuszony rzucić pracę w sklepie i ruszyć w trasę z chłopakami - żartował Satchel podczas wywiadu dla Premierguitar.com. - Koledzy sprzedają narkotyki, więc pewnie dalej będą to robić. To zawsze dobry, łatwy zarobek i można to robić wszędzie.

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: +3 [3]
~abc [2013-10-15 19:43]

genialni są ;)

odpowiedz