szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy
banner
banner
banner
banner

Aaron Lewis

fot. Stroudavarious Records

Aaron Lewis

  • Ocena ogólna:

    5/5
    [2 głosów]

    Oceń:


  • Liczba odwiedzin: 4686

    Ostatnio odwiedzany: 2020-02-25

Prawie został złotnikiem. Przez przypadkowe spotkanie związał swe życie z muzyką, stając na czele formacji Staind, z którą sprzedał piętnaście milionów płyt. Choć z zespołem grał muzykę z pogranicza nu metalu i hard ocka, nigdy nie skrywał zainteresowania spokojniejszymi i delikatniejszymi dźwiękami.


Aaron Lewis urodził się 13 kwietnia 1972 roku w Rutland w stanie Vermont. Lewisowie mieszkali w chacie w górach. - Zimą rodzice ciągnęli mnie na sankach pod górę - opowiadał.

Mama, Sondra, Żydówka o polsko-niemieckich korzeniach i tata, Ted, wywodzący się z katolickich rodzin włoskich i walijskich, byli hipisami. Muzyka zawsze była w ich domu obecna, co przełożyło się na zainteresowanie Aarona. I choć podobno muzyka łagodzi obyczaje, rodzice przyszłego wokalisty niezbyt się dogadywali. A raczej regularnie przestawali się dogadywać, ich małżeństwo było bowiem pasmem rozstań i powrotów, aż do rozwodu, na który zdecydowali się, gdy Aaron miał 13 lat. Aaron został pod opieką ojca. - Było jasne, że im się nie układa - przyznawał później artysta. - Pewnie nigdy nie powinni być razem. Tata jest taki jak ja - wycofany, bierny, tymczasem mama to zupełne przeciwieństwo.

Dzieciństwo zdecydowanie nie należało do sielankowych, szczególnie, że do nieciekawej sytuacji rodzinnej, dochodziły problemy z rówieśnikami. Najprościej mówiąc, kilku kolegów miało w zwyczaju znęcać się nad Aaronem. - Nie tylko mnie bili - wyjaśniał z kolei na łamach "Rolling Stone'a". - To było coś więcej - dodawał, nie chcąc zdradzać szczegółów.

- Byłem dzieckiem, które jeśli było zaczepiane biegło z płaczem do domu - kontynuował muzyk. - Nawet moi przyjaciele - byłem przedmiotem ich żartów. Ludzie lubili to, w jaki sposób reagowałem na ich zaczepki. A ja zawsze na nie reagowałem (...) Nie mam zbyt wiele szacunku do siebie i nie jestem zbyt pewny siebie.

Chłopak znalazł jednak sposób, by jakoś - przynajmniej częściowo - sobie z tym poradzić - zaczął brać udział w konkursach talentów i występować z różnymi zespołami. - Tylko wtedy dziewczyny się mną interesowały - wyjaśniał. Tak zaczęła się jego przygoda z muzyką. Z czasem zaczął, wzorem ojca, grać akustyczne koncerty w lokalnych klubach (mieszkał wówczas w Springfield).

Kontynuując inną tradycję rodzinną, Aaron miał zostać złotnikiem. - Miałem chodzić do szkoły i uczyć się złotnictwa, by wrócić i pracować w rodzinnym sklepie jubilerskim - wyjaśnił w jednym z wywiadów. - Nie udało się jednak. Lepiej radziłem sobie z tworzeniem biżuterii niż z jej naprawianiem. Gdy wróciłem, by pracować w sklepie miałem naprawiać rzeczy. A nie byłem w tym najlepszy. Rodzinny sklep jubilerski miał dobrą reputację, a ja przecież nie mogłem niszczyć biżuterii, którą przynosili do naprawy. Więc tak naprawdę, nie pracowałem.

Przypadkowe spotkanie na imprezie sprawiło, że Lewis poznał Mike'a Mushoka, który kompletował zespół. - Przedstawiono mi go jako wokalistę - wspominał gitarzysta. - Zadzwonił do mnie parę dni później, a potem zniknął na dziesięć miesięcy. Na szczęście panowie się odnaleźli i w połowie lat 90. powstało Staind. Kapela zadebiutowała w 1996 roku płytą "Tormented" mieszczącą się w popularnym wówczas nu-metalowym worku. Sukces przyszedł jednak dopiero z trzecim longplayem "Break The Cycle" z 2002 roku. Materiał był prostszy, w zestawie pojawiły się ballady (przebojowe "Outside" i "It's Been Awhile"), a w efekcie krążek dotarł na szczyt notowania Billboardu i w Stanach Zjednoczonych pokrył się ostatecznie sześciokrotną platyną.

Choć grupa radziła sobie dobrze, Lewis nie był szczęśliwy. - Podczas nagrywania "Tormented" miałem bardzo ciężkie chwile. Dno mego życia osiągnąłem przy "Dysfunction" - opowiadał. - Miałem pistolet w ustach. Płakałem i chciałem to zrobić, ale nie mogłem z powodu myśli o tym, co moje samobójstwo uczyniłoby ludziom, których zostawiłbym za sobą. Znacznie więcej odwagi wymagało nie pociągnięcie za spust niż zrobienie tego.

Sprawy naprawdę zmieniły się podczas sesji do czwartego longplaya, "14 Shades Of Grey". Lewis ożenił się ze swą dziewczyną Vanessą i doczekał pierwszej córki - Zoe Jane. Miało to wpływ na nagrania Staind, a dokładniej słowa utworów, które stały się bardziej pogodne. - Każdy cieszy się, gdy zostanie rodzicem - wyjaśniał gitarzysta bandu, Mike Mushok podczas wywiadu dla "Teraz Tocka". - Zaczyna wtedy postrzegać świat w innych barwach... Myślę, że miało to wpływ na nowy wyraz tekstów.

Świeżo upieczony tatuś zatytułował imieniem dziecka jeden z numerów na albumie.

Żadna z kolejnych płyt kapeli nie powtórzyła sukcesu "Break the Cycle", acz krążki "14 Shades of Grey" (2003) i "Chapter V" (2005) znalazły w USA po milion nabywców każda. Rozczarowaniem był natomiast longplay "The Illusion of Progress" z 2008 roku, który nie sprzedał się nawet w czterystu tysiącach sztuk. Niemniej, przez piętnaście lat działalności, grupa Staind sprzedała 15 milionów płyt na całym świecie.

Przed Staind, Aaron Lewis próbował sił w kapeli J.C.A.T., którą tworzył późniejszy perkusista Staind Jon Wysocki oraz Chris Ballini oraz Tori Sands. Kapela prezentowała muzyką, podobną do późniejszych akustycznych numerów Staind. - Z dużą łatwością przychodzi mi pisanie piosenek na gitarę akustyczną - wyjaśniał Lewis. - Mam sporo kompozycji, które gdzieś zostały i nie sądzę, abym miał problemy z przygotowaniem kilku kolejnych.

Zamiłowanie do akustycznych dźwięków, a także muzyki country skłoniły artystę do wydania w końcu solowego dzieła.

- Country naprawdę odkryłem dzięki Kid Rockowi, kiedy byliśmy z nim w trasie - wspominał na łamach Artistdirect.com. - Było to pierwsze tournée Staind.

Choć od połowy lat 90. występował z setami bez prądu, dopiero w marcu 2011 roku postanowił opublikować pierwszy samodzielny krążek.

- Miałem od jakiegoś czasu sporo własnego materiału, ale nie od razu wiedziałem, że będą nagrane na modłę country - wyjaśniał na łamach Artistdirect.com. - Przez lata mówiłem o wydaniu solowego albumu, acz myślałem zawsze o stworzeniu męskiego odpowiednika Portishead. Nadal zamierzam to zrobić, może na kolejnej płycie będzie coś w wersji country, coś w wersji męskiego Portishead i coś w stylu Ministry - zaprogramowane, przybrudzone.

Póki co muzyk zdecydował się jednak na country. Była to EP-ka "Town Line" pilotowana przez singel o wszystko wyjaśniającym tytule "Country Boy". W nagraniu piosenek wspomogli Lewisa George Jones, Charlie Daniels oraz Chris Young. Na krążek trafiły aż trzy wersje nagrania - poza podstawową także radiowa i akustyczna.

Pochodzący z płyty numer "Tangled Up in You" stanowi zmienioną wersję piosenki Staind z albumu "The Illusion of Progress".

Dzieło pomimo krytycznych ocen, znalazło ponad 170 tysięcy nabywców w Stanach Zjednoczonych. Longplay dodarł do 7. pozycji Billboard 200 oraz na szczyt notowania Billboard Top Country Albums.

Jednym z ulubionych artystów Lewisa był Layne Staley i cała grupa Alice In Chains. Po śmierci wokalisty, Aaron razem z kolegami z grupy postanowił złożyć mu hołd, nagrywając piosenkę "Layne", która trafiła na longplay "14 Shades of Grey". Wśród inspiracji często wymienia również zespół Tool, który Staind chętnie coveruje. - Byłem wielkim fanem Toola odkąd usłyszałem "Sober" - przyznał Lewis w rozmowie z dziennikarzem serwisu Artistdirect.com.

Prywatnie od 1998 roku jest żonaty i ma trzy córki o imionach Zoe Jane, Nyla Rae i Indie Shay.

W swojej kolekcji ma ponad 60 gitar - większość Gibsonsów. - Pierwszego kupiłem, gdy miałem 13 lat - był to model 1957 LGO - opowiadał producentowi marki.

W 2010 roku, gdy zamknięto szkołę podstawową w Worhtington, Aaron zaczął dawać charytatywne występy, by zebrać pieniądze na jej ponowne otwarcie.

Jest zdeklarowanym republikaninem, przeciwnikiem wysokich podatków - o czym śpiewa w "Country Boy", a także zapalonym myśliwym. Po raz pierwszy ojciec i dziadek zabrali go na polowanie w Vermont, gdy Aaron miał siedem lat.

- Gdyby nie sezon łowny, jeleni byłoby za dużo i poumierałyby z głodu - wyjaśnia. - Zniszczyłoby to cały ekosystem. - Jak mawia Ted Nugent - "jeśli coś zabijasz, szykuj grill".

Z racji swej pasji, ma nie tylko imponującą kolekcję gitar, lecz także strzelb. Jest też członkiem National Rifle Association. - Nie uważam, że zakaz posiadania broni pomoże w rozwiązaniu problemu przemocy na ulicach - upiera się artysta. - Przestępcy zawsze znajdą sposób, by zdobyć spluwę. To prawowici obywatele mają z tym trudności.

Lewis pojawił się gościnnie w piosenkach "No Sex" Limp Bizkit i remiksie "Crawling" Linkin Park. Udzielił się także wokalnie w nagraniach Sevendust czy Cold.

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!