szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy
banner
banner
banner
banner

Yazoo

fot. Mute

Yazoo

  • Ocena ogólna:

    3.67/5
    [3 głosów]

    Oceń:


  • Liczba odwiedzin: 2018

    Ostatnio odwiedzany: 2019-01-20

Działali półtora roku. Tyle jednak wystarczyło, by Yazoo znalazło się wśród najważniejszych taneczno-popowych zespołów lat 80. Dorobili się zaledwie dwóch płyt, te jednak znalazły się w czołówce zestawień w Wielkiej Brytanii. Zabłysnęli już debiutanckim singlem, "Only You".


Otrzymali też Brit Award dla najlepszego nowego wykonawcy - paradoksalnie tego samego roku, którego rozwiązali zespół. Do inspiracji twórczością duetu otwarcie przyznają się muzycy LCD Soundsystem, Hercules and Love Affair czy La Roux.

- Lata 80. były dla nas - muzyków bardziej ekscytujące - przybliżała muzyczną scenę tamtej epoki na łamach "Polityki" żeńska połowa zespołu, Alison Moyet. - Kiedy wychodziła twoja nowa płyta, włączałeś z niepewnością radio i oczekiwałeś w napięciu, na którym miejscu listy przebojów wyląduje. Dzisiaj mówią ci to jeszcze przed jej emisją. Dawniej nie miałeś pojęcia kim są twoi słuchacze - aż do czasu, gdy stawałeś przed nimi na koncercie. Kiedyś nic nie było dane z góry. Gdy wyglądaliśmy źle na scenie, to była to tylko nasza wina. Dziś odpowiadają za to styliści. Muzyczne pomysły pochodziły zwykle od samych artystów, nie od speców od marketingu. Nie każdy był co prawda jakoś wybitnie utalentowany, ale każdy miał to coś, co odróżniało go od reszty. Teraz muzyczny firmament zmienia się w tak zawrotnym tempie, gwiazdy rodzą się i gasną z dnia na dzień, jest tak duża rotacja, że trudno nadążyć za tym, kto jest kim, kto na topie, a kto już nie.

Zespół powstał w 1981 roku w Basildon, w hrabstwie Essex. Duet stworzyli Vince Clarke, który wcześniej grał na klawiszach w grupie Depeche Mode oraz wokalistka Alison Moyet, która próbowała sił na rozkwitającej punkowej scenie i szukała muzyków do współpracy. - Dałam ogłoszenie w "Melody Makerze", zaznaczając, że szukam półprofesjonalnego zespołu - wspomina artystka. - Nie chodziło mi o kogoś, kto nagrał przebojowy album.

Owym albumem było "Speak & Spell" Depeche Mode, z którego pochodził hit "Just Can't Get Enough".

Clarke, który widział Moyet podczas rozmaitych lokalnych występów, był pod wrażeniem jej talentu oraz pokładów emocji, które wkładała w śpiew. Wokalistka była bardziej sceptyczna co do potencjalnej współpracy. - Moją ambicją było wówczas awansowanie z bycia drugim supportem w pubie do bycia gwiazdą w pubie - tłumaczyła. - (...) Vince osiągnął sukces z Depeche Mode, tymczasem dla mnie nie było niczego fajnego w występowaniu w "Top of the Pops". Kiedy jednak się do mnie zgłosił, byłam zaintrygowane tym, że chce zrobić coś, czego dotąd nikt nie próbował.

Za nazwę odpowiadała Alison, która zaczerpnęła ją od małej amerykańskiej bluesowej wytwórni muzycznej, Yazoo Records. W Stanach Zjednoczonych z powodów prawnych, formacja znana była jednak jako Yaz (muzycy zostali pozwani o bezprawne użycie istniejącej już w USA nazwy Yazoo - należała ona do niewielkiej rockowej kapeli).

- Nie mieliśmy żadnego planu - opowiadał o początkach działalności w jednym z wywiadów Clarke. - Po prostu zaniosłem demo do Daniela Millera w Mute. Demo zawierało utwór "Only You", który stał się pierwszym singlem duetu. Ukazał się wiosną 1982 roku, docierając do 2. miejsca UK Charts. Na stronę B trafił numer "Situation". W tym czasie muzycy pracowali nad kolejnymi piosenkami. - Nikt nie wiedział, co robimy - byliśmy całkowicie otwarci - tłumaczył Vince. - Nasze sesje przypominały wizytę w sklepie z zabawkami. Sprawdzaliśmy, co się stanie, jak naciśniemy taki, albo taki guzik. Podobnie przypominała to sobie Moyet. - Nie mieliśmy żadnych punktów odniesienia, sampli, wzorców - tłumaczyła artystka. - Wszystko pochodziło z inspiracji, które rodziły się podskórnie. Nie chcieliśmy się dopasować, tylko sprawdzić, jakie brzmienie możemy osiągnąć.

Drugim singlem był "Don't Go", wydany w lipcu 1982 roku. Numer dotarł do 3. pozycji w Wielkiej Brytanii, a za sprawą klipu zdobył popularność za oceanem. - Jednego dnia nagrywaliśmy demo na 4-śladowym magnetofonie, kolejnego występowaliśmy w "Top of the Pops" - relacjonowała Moyet. - Wszystko działo się bardzo szybko.

Po nim światło dzienne ujrzał wyprodukowany przez Erica Radcliffe'a (z którym Clarke później współtworzył efemeryczny projekt The Assembly) i Daniela Millera longplay "Upstairs at Eric's", który na Wyspach ostatecznie pokrył się platyną. Dzieło, które dotarło do 2. miejsca brytyjskich notowań, doceniono za pionierskie brzmienie łączące elementy amerykańskiego R&B z europejską elektroniką. Wyróżniały się również gorzkie, smutne teksty Alison. Na płycie pojawiły się ponadto eksperymentalne kawałki, acz dla samych twórców nie miały one większego znaczenia. - Ja lubię popowe piosenki - tłumaczył klawiszowiec w "Melody Makerze". - Te inne numery, powstały tak naprawdę dla zabawy.

Potwierdzeniem miał być drugi longplay, na którym zabrakło tego typu kompozycji. Pomimo sukcesu, albo właśnie z jego powodu prace nad następcą "Upstairs at Eric's" nie należały do najmilszych. - Przy "You and Me Both" ja robiłem swoją robotyczną muzykę, bo w końcu to moja domena, a Alison przychodziła wieczorami i dogrywała wokale - opowiadał Clarke w wywiadzie dla Side-line.com. - Na tym etapie nie było w zasadzie między nami żadnej relacji. Nigdy nie daliśmy sobie czasu, żeby się lepiej poznać, a chyba powinniśmy. Jeśli dodamy do tego nasze ego, okazało się, że znaleźliśmy się w sytuacji, gdzie staliśmy się tak wielcy, że straciliśmy nad tym kontrolę.

Tak samo wyglądało to z perspektywy Moyet. - Po wydaniu pierwszej płyty zaczęliśmy pisać piosenki na nową, ale napięcie między nami zaczęło wzrastać - wspominała wokalistka. - W sumie nawet ze sobą nie rozmawialiśmy. Nie miałam pojęcia, jak się komunikować. Wszystko wymknęło się spod kontroli.

- Zastanawiam się, jakby sprawy się potoczyły, gdybyśmy spróbowali nauczyć się ze sobą rozmawiać - dywagował po dwudziestu latach klawiszowiec.

Tymczasem nim longplay "You and Me Both" doczekał się premiery, zespół przestał istnieć. Paradoksalnie wydany w lipcu 1983 roku zestaw początkowo odniósł większy sukces niż debiut. Płyta poszybowała na szczyt U.K. Charts, a dziennikarze zachwycali się rozwojem, jakiego dokonali muzycy zarówno w kwestii kompozycji, jak produkcji. Ostatecznie sprzedaży uzbierało się tylko na srebrny status. Największym przebojem z wydawnictwa okazało się "Nobody's Diary". W Polsce sporym hitem stał się natomiast kawałek "Happy People", w którym - jako jedynym w dorobki Yazoo - śpiewał Vince.

- Już po pierwszym albumie zdecydowaliśmy, że po wydaniu drugiego się rozstaniemy - wyznał po latach Clarke na łamach "Melody Makera". - Jeszcze zanim zaczęliśmy nagrywać, wiedzieliśmy, że to ostatnia rzecz jaką robimy.

W tym samym roku, w którym się rozpadł, duet otrzymał nagrodę Brit dla najlepszego nowego wykonawcy (miał też nominację dla najlepszej grupy).

Po rozwiązaniu Yazoo, Clarke powołał do życia projekt The Assembly, który współtworzył z Radcliffe'em. Do współpracy panowie zaangażowali Feargala Sharkeya znanego z Undertones. Ich jedynym dokonaniem był singel "Never Never" (1983). Kolejny sukces Vince odniósł dopiero później z duetem Erasure, który uzupełniał wokalista Andy Bell. - Kiedy Vince zakładał Erasure, byłam zazdrosna, że ktoś inny potrafi się z nim lepiej dogadywać niż ja - wyjaśniała w rozmowie z dziennikarką "Polityki". Zresztą, wtedy mieliśmy dużo mniej lat, on był ucieleśnieniem angielskiej zachowawczości, a ja to emocjonalność i ekspresja... Ale kiedy osobiście poznałam Andy'ego - polubiłam go, więc nie ma we mnie już teraz żalu. To jednak nie zmienia faktu, że ja i Erasure to dwa zupełnie różne muzyczne światy - Erasure to nie jest moja stylistyka. Co prawda Yazoo wpisywał się kiedyś w popowy mainstream, ale ja byłam tą jego ciemniejszą, bardziej mroczną stroną, a te jasne, "popularne" elementy pochodziły od Vince'a. Andy Bell był więc tym, który miał tę samą wrażliwość popową. Powstały świetne piosenki, ale ja ich odbiorcą na pewno nie jestem.

Po rozwiązaniu Yazoo, Alison rozpoczęła karierę solową, debiutując już w 1984 roku płytą "Alf". Dwukrotnie gościła też w Polsce - z krótkim recitalem podczas festiwalu w Sopocie w 1991 roku oraz 16 lipca 2009 w Olsztynie.

W 1990 roku wytwórnia Mute wydała na singlu zremiksowaną wersję kawałka "Situation" Yazoo. Pod koniec dekady ukazała się natomiast kompilacja "Only Yazoo - The Best", którą poprzedziła reedycja pierwszego singla duetu, "Only You", na którym znalazły się remiksy nagrania tytułowego oraz piosenki "Don't Go".

Po 25 latach od premiery pierwszego "Only You", duet postanowił wznowić działalność, zapowiadając serię koncertów. - Przyjemnie będzie zagrać nasze piosenki po długiej przerwie. Wielu z nich nigdy nie wykonaliśmy na żywo - tłumaczył decyzję o reaktywacji Clarke. - Nie traktuję tych koncertów jako powtórki, ale raczej zamknięcie tego, co zaczęliśmy kiedyś - tworzenia, nagrywania, grania koncertów - wtórowała mu Moyet.

Trasa pod hasłem "Reconnected" rozpoczęła się 26 maja 2008 roku Kopenhadze i objęła dwadzieścia cztery występy w Europie i Stanach Zjednoczonych. - Minęło piętnaście lat odkąd się widzieliśmy - opowiadał klawiszowiec. - Alison była chętna do współpracy, więc postanowiliśmy razem ruszyć w tournée. Kiedy zaproponowałem jej spotkanie, od razu chciała zrobić to w obecności prasy. Przyjeżdżam więc i widzę kamerę, która kręci nasze pojednanie. To była co najmniej dziwna sytuacja. Szybko jednak zrobiło się bardzo miło i wszystko poszło gładko.

Koncertowy powrót podsumowano płytą "Reconnected Live", która ujrzała światło dzienne we wrześniu 2010 roku.

Trasę poprzedziło z kolei wydanie boksu "In Your Room" ze zremasterowanymi do wersji 5.1. albumami "Upstairs At Eric's" i "You And Me Both" oraz krążkiem z remiksami i utworami z B-side'ów. Całość uzupełniło DVD z wywiadami z Vince'em i Alison oraz klipami do "Don't Go", "The Other Side Of Love", "Nobody's Diary", "Situation" (1990) i "Only You" (1999). Zestaw pilotowała EP-ka "Nobody's Diary", na której znalazł się m.in. remiks "Nobody's Diary" przygotowany przez Andy'ego Bella z Erasure.

Podczas wizyty w Polsce w 2010 roku, Moyet przyznała, że odrzuciła możliwość kolejnej reaktywacji Yazoo. - W 2008 roku mieliśmy trasę koncertową, świetnie ją wspominam. Ale teraz jesteśmy życiowo na dwóch zupełnie różnych biegunach - tłumaczyła na łamach "Polityki". - Jest ode mnie o rok starszy, ale ja już mam dorastające dzieci, a jemu dopiero jedno się urodziło. Jest teraz bardzo skupiony na rodzinie, choć i tak nigdy nie kręciło go tak jak mnie koncertowanie. Poza tym - jest nadal bardzo związany z Andym Bellem z Erasure. To coś jak emocjonalny związek pozamałżeński.

Nagrania Yazoo można było usłyszeć w filmach "Tango i Cash", "Dom na krańcu świata", "Napoleon wybuchowiec" jak również w serialach "Biuro" czy "Dowody zbrodni".

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!