szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy
banner
banner
banner
banner

ZZ Top

fot. AKPA

ZZ Top

  • Ocena ogólna:

    4.76/5
    [17 głosów]

    Oceń:


  • Liczba odwiedzin: 3552

    Ostatnio odwiedzany: 2020-03-29

ZZ Top to jedna z najpopularniejszych amerykańskich formacji bluesrockowych, mających na koncie przeboje "Gimme All Your Lovin'", "Rough Boy" czy "Legs". Formacja w niezmiennym składzie pozostaje aktywna na scenie od końcówki lat 60. W 2004 roku zespół został wprowadzony do Rock and Roll Hall of Fame.


Patrząc z boku, skład ZZ Top nadawałby się co najmniej na podwaliny jakiejś komedii bądź kabaretu. Dwóch brodatych typów tworzy razem kapelę z kolesiem z zarostu noszącym czasem jedynie wąsy, zupełnie przypadkowo nazywającym się Beard (po angielsku broda). Niemniej, nie wszystko od razu tak wyglądało, a same brody, urosły z czasem. Aby przybliżyć historię zespołu trzeba cofnąć się do drugiej połowy lat 60. Gitarzysta/wokalista Billy Gibbons grał wtedy w formacji Moving Sidewalks. Zespół nie zawojował amerykańskiego rynku, ale dorobił się popularnego w pewnych kręgach przeboju "99th Floor". Udało się mu także otworzyć jeden z występów Jimiego Hendriksa. Legendarny gitarzysta był pod wrażeniem możliwości Billy'ego, podczas wywiadu w programie "The Tonight Show" wspomniał o nim, jako o bardzo młodym i utalentowanym instrumentaliście. Mniej więcej w tym samym czasie, Dusty Hill (bas, wokal) oraz Frank Beard (perkusja) współtworzyli bluesrockową formację Rocky Hill. Wszyscy trzej spotkali się pod koniec dekady, ponieważ Billy właśnie rozwiązał Moving Sidewalks, artyści postanowili połączyć siły.

Zespół został następnie ochrzczony nazwą ZZ Top. Jak wyjaśnił Gibbons w autobiografii (ukazała się pod tytułem "F Gibbons: Rock + Roll Gearhead"), wpadł na nią kiedyś w apartamencie, w którym mieszkał. Na jego ścianach porozwieszane były plakaty. Jego uwagę przykuły te, na których byli Z. Z. Hill oraz B.B. King. Muzykowi przyszedł do głowy szyld ZZ King, niemniej zbyt jednoznacznie kojarzył się z bluesowym gitarzystą, dlatego zaczął szukać innych wariantów, stanęło ostatecznie na ZZ Top.

Formacja po raz pierwszy zagrała na scenie 10 lutego 1970 roku w miejscowości Beaumont, w stanie Teksas. Kapela najęła także Billa Hama, który przez kolejne kilka dekad pełnił funkcję menedżera grupy - w tym samym roku załatwił dla niej kontrakt z London Records. I tak w lutym 1972 roku na sklepowych półkach pojawił się debiutancki longplay, zatytułowany po prostu "ZZ Top's First Album". Styl grupy z pewnością nie zrewolucjonizował rocka, a był raczej dosyć prostą mieszanką bluesa i hard rocka. - Mówimy pół żartem, pół serio, że nasza twórczość polega na przesuwaniu w różnych kierunkach trzech akordów, które znamy - opowiadał po latach Frank w rozmowie z miesięcznikiem "Tylko Rock". - Po prostu gramy to, co nam się podoba, i mamy nadzieję, że te dźwięki przypadną do gustu również innym ludziom. Ważnym elementem muzyki formacji było także to, że od początku była ona tworzona przez zaledwie trzy osoby. - Oczywiście, w pewien sposób nas to ogranicza - kontynuuje Gibbons. - Nasza twórczość to wypadkowa zaledwie trzech punktów widzenia.

ZZ Top nie od razu jednak odniosło sukces. Pierwszemu longplayowi nie udało się przebić nawet do amerykańskich zestawień, a wybranemu na singel utworowi "(Somebody Else Been) Shaking Your Tree" udało się dotrzeć tylko do odległej 50. pozycji "Billboardu". Sytuacji nie zmienił także kolejny krążek, "Rio Grande Mud" (ukazał się w kwietniu 1972 roku). Nie można jednak twierdzić, że początkowy etap działalności zespołu to pasmo porażek i niepowodzeń. Bo koncerty kapeli już w okresie wydania debiutanckiej płyty cieszyły się sporym powodzeniem. Grupie udało się supportować m.in. Ten Years After czy Mott the Hoople, w 1973 roku o otwarcie występu poprosił muzyków zespół The Rolling Stones. - Dowiedzieliśmy się, że Mick Jagger słyszał nasz album i bardzo przypadł mu do gustu - opowiadał Hill serwisowi Guitarworld.com. - Chciał, abyśmy otworzyli występ The Rolling Stones na Hawajach, co było dla nas totalnym szokiem. Ale następnie doszło do nas, że Stevie Wonder otwierał ich koncerty i na jednym został wygwizdany. Byłem przerażony. W końcu doszło do pierwszego z nimi występu, wyszliśmy na scenę w naszych kowbojskich kapeluszach, butach i dżinsach i cała widownia zamarła. Można było usłyszeć spadającą szpilkę. Ktoś powiedział "O nie, to kapela country". Kiedy tylko jednak trio zaczęło grać, widownia oszalała - na tyle przypadła jej do gustu twórczość zespołu, że do końca trasy zawsze musiała grać bisy.

Następnie wszystko potoczyło się sprawniej - wydany w 1973 roku krążek "Tres Hombres" zadebiutował na 8. miejscu amerykańskich zestawień i uczynił z nich gwiazdy w Stanach Zjednoczonych. Longplay zebrał także bardzo pozytywne recenzje w prasie - nawet po wielu latach oceniany jest on bardzo wysoko. W 2003 roku magazyn "Rolling Stone" umieścił go w stworzonej przez siebie liście 500 najlepszych albumów wszech czasów. - "Tres Hombres" był dla nas prawdziwym przełomem, przyniósł nam pierwszy duży przebój w postaci "La Grange" - wspominał Billy.

W następnych latach ukazały się kolejne dwa dobrze przyjęte longplaye ZZ Top: "Fandango!" oraz "Tejas" - obydwa pokryły się w USA złotem. Następnie, po dosyć długiej trasie koncertowej promujący drugi z wymienionych krążków, zespół postanowił sobie zafundować mały odpoczynek - początkowo przerwa miała trwać 90 dni, ostatecznie rozrosła się do prawie dwóch lat. Czas ten jednak nie poszedł całkowicie na marne - to właśnie wtedy Gibbons wraz z Hillem zapuścili długie brody, które do dzisiaj są znakiem rozpoznawczym zespołu. Jak sami wielokrotnie tłumaczyli, zrobili tak ponieważ po prostu lubią je nosić, nie kryje się za tym żadna ideologia.

W 1979 zespół zadebiutował pod skrzydłami nowej wytwórni Warner Bros. albumem "Degüello". Choć stał się on dużym przebojem (pierwsza w dorobku platyna), prawdziwym skokiem do rockowego mainstreamu okazał się wydany cztery lata później longplay "Eliminator" (na którym muzyka tria ewoluowała nieznacznie w stronę bardziej komercyjnej odmiany rocka). Dzieło w błyskawicznym tempie stało się przebojem na świecie - do dzisiaj tylko w Stanach Zjednoczonych fani wykupili ponad dziesięć milionów egzemplarzy. Z krążka pochodzą trzy duże przeboje ZZ Top: "Gimme All Your Lovin'", "Sharp Dressed Man" i "Legs", do których teledyski niemal nie opuszczały ramówki MTV i uczyniły z muzyków gwiazdy rocka. Warto na chwilę zatrzymać się przy temacie wideoklipów, bo to właśnie w nich pojawiły się kolejne dwa charakterystyczne dla bandu elementy: zgrabne i powabne panienki oraz czerwony amerykański hot rod, którym podróżowali muzycy (wykorzystany został także na okładce płyty "Eliminator", jak i paru kolejnych). - Ludzie myślą, że zrobiliśmy ten nasz supersamochód specjalnie dla potrzeb teledysków - tłumaczy Beard. - Nieprawda, to samochód był wcześniej. Mieliśmy właśnie zrobić pierwszy klip i spytano nas, jak go sobie wyobrażamy. Powiedzieliśmy: "Słuchajcie, nigdy wcześniej nie mieliśmy teledysku, nie wiemy, jak to się robi i na czym to polega. Ale lubimy dziewczyny i mocno wypasione hot rody. Wrzućmy to na obrazek". Klipy powstałe do kompozycji "Sharp Dressed Man" oraz "Legs" zdobyły dla grupy nagrody na pierwszym rozdaniu MTV Video Music Awards (kolejno w kategoriach najlepsza reżyseria oraz najlepsze wideo)

Dobra passa nie opuszczała ZZ Top wraz z następnym albumem "Afterburner" (pojawił się w 1985 roku), na którym znalazła się kolejna porcja przebojów, z "Rough Boy" na czele. Piosenka ta była też pierwszą z prawdziwego zdarzenia balladą w dorobku muzyków. - Nie sądzę, abyśmy przez ten utwór stracili jakiegokolwiek fana płci męskiej - wyznał wiele lat później Hill. - Uważam jednak, że do grona naszych wielbicieli dołączyło wiele kobiet. Naprawdę lubiły ten kawałek.

Na kolejne, dziesiąte już dzieło muzycy kazali fanom czekać 5 długich lat, w marcu 1990 roku odbyła się premiera albumu zatytułowanego "Recycler". Na płycie muzycy odeszli nieznacznie od poprockowego brzmienia z ostatnich kilku wydawnictw i zbliżyli się w stronę bardziej klasycznego bluesrockowego grania. W tym samym roku artyści gościnnie wystąpili także w kinowym przeboju "Powrót do przyszłości III", gdzie zagrali...akustyczną kapelę. Formacja udostępniła także na potrzeby ścieżki muzycznej filmu utwór "Doubleback". Rok później zespół podpisał nowy lukratywny kontrakt (opiewający na sumę trzydziestu pięciu milionów dolarów) z wytwórnią RCA. Dotychczasowa wytwórnia bandu postanowiła w 1992 roku podsumować lata współpracy z zespołem, wydając kompilacyjny krążek "Greatest Hits", który pilotowany był przez singel "Viva Las Vegas" (jeden z dwóch premierowych kawałków na wydawnictwie). Lata 90. nie obfitowały jednak już w takie sukcesy, jak poprzednie. Z trzech wydanych w tym okresie albumów: "Antenna", "Rhythmeen" oraz "XXX", tylko pierwszy spotkał się z cieplejszym przyjęciem (pozostałe dwa nie pokryły się w ojczyźnie muzyków nawet złotem, co nie miało miejsca od 1972 roku). Niemniej, zespół pozostał dużą atrakcją koncertową.

Następnie aktywność zespołu wyraźnie zmalała, a przynajmniej ta na gruncie studyjnym - w pierwszej dekadzie XXI wieku artyści dostarczyli zaledwie jeden longplay, "Mescalero", który pojawił w sklepach w kwietniu 2003 roku. - Jest tu sporo starego brzmienia ZZ Top, nie może być inaczej, bo ciągle gramy w trójkę i ciągle bazujemy na tym samym - opowiadał o płycie tuż po jej premierze Billy. - Czasem tylko idziemy w jakimś nowym kierunku. Następnie, niemal zapadli się pod ziemię. W 2004 roku zostali wprowadzeni do Rock and Roll Hall of Fame (przedmowę wygłosił wtedy gitarzysta The Rolling Stones, Keith Richards). Rok później, Gibbons wsparł zespół Queens of the Stone Age w nagraniu jego czwartej płyty, "Lullabies to Paralyze" (zagrał w dwóch kawałkach).

Choć w 2006 roku podano do wiadomości, że zespół rozpoczął pracę nad piętnastym w dorobku krążkiem, z nieznanych przyczyn, zostały one wstrzymane. W 2008 roku band uraczył fanów pierwszym koncertowym DVD w dorobku, pod tytułem "Live From Texas". Przy okazji promocji wydawnictwa, gitarzysta ZZ Top zapowiedział, że kapela wejdzie niebawem do studia, w którym towarzyszyć jej będzie producent Rick Rubin. Losy tej współpracy także pozostają nieznane. Formacja nadal jednak występuje - na wiosnę 2011 roku zapowiedziała trasę po Australii i Nowej Zelandii, następnie ma w planach koncerty w Stanach Zjednoczonych.

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!