szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy
banner
banner
banner
banner

Jon Bon Jovi

Jon Bon Jovi

  • Ocena ogólna:

    4.65/5
    [51 głosów]

    Oceń:


  • Liczba odwiedzin: 12925

    Ostatnio odwiedzany: 2019-07-19

Ze swym zespołem sprzedał ponad 130 milionów płyt. Ma na koncie Złoty Glob i nominację do Oscara. Jest demokratą, oddanym mężem i ojcem. Jest także właścicielem bodaj najbardziej komentowanych włosów w rockowym świecie. I, jak potwierdza jego kolega z kapeli, David Bryan, ma naprawdę 183 cm wzrostu. Nazywa się Jon Bon Jovi.


Naprawdę nazywa się John Francis Bongiovi, Jr. Na świat przyszedł 2 marca 1962 roku w Perth Amboy w New Jersey (później wraz z rodziną dorastał w Sayreville). Matka, Carol Sharkey, wywodziła się z rodziny niemiecko-rosyjskiej, była króliczkiem "Playboya", a potem została kwiaciarką. Jego ojciec, John Bongiovi to Amerykanin włoskiego pochodzenia, były marine, który odmienił swe życie, otwierając salon piękności. Odmienił również życie syna, bowiem to właśnie on przez długi czas zajmował się podobno fryzurą wokalisty, która elektryzowała fanów, a w zasadzie fanki, w równym stopniu, co jego muzyka.

Urodził się w dzielnicy robotniczej, przyznawał jednak, że w niewielkim stopniu miało to wpływ na jego karierę. - Fakt, że zostałem znanym muzykiem, nie miał nic wspólnego ze środowiskiem, w którym dorastałem - tłumaczył artysta. - To były moje marzenia. Zawsze chciałem zostać kimś sławnym. Dlatego, kiedy nadeszła okazja, skorzystałem z niej natychmiast. I innym radzę postąpić tak samo. Coś jednak wyniósł z miejsca, w którym dorastał. - Przede wszystkim chodzi o etykę pracy - wyjaśniał Jon w rozmowie z Alanem McGee, która ukazała się w dzienniku "Guardian". - Nie mieliśmy nigdy dobrej prasy. Może też po części dlatego, że nie praliśmy swoich brudów na forum publicznym. Nigdy nie byliśmy bohaterami plotkarskich artykułów.

Za młodu chętniej niż nauce Jon poświęcał się muzyce. Zaczynał od lokalnych zespołów, z którymi miał kontakt poprzez kuzyna, Tony'ego Bongiovi, właściciela studia nagraniowego The Power Station w Nowym Jorku. W wieku 16 lat chłopak występował już w miejscowych klubach. Można go było zobaczyć z zespołami The Rest, The Lechers and John Bongiovi czy The Wild Ones. Wtedy właśnie poznał klawiszowca, Davida Bryana, z którym znalazł się w kapeli Atlantic City Expressway.

W 1980 roku, z polecenia kuzyna, zaśpiewał w piosence "R2-D2 We Wish You A Merry Christmas", która znalazła się na okolicznościowym wydawnictwie zespołu Meco, "Christmas in the Stars: The Star Wars Christmas Album".

Artysta cały czas pracował nad własnym materiałem. Wśród piosenek, które przygotował była "Runaway". Wysłał demo do wytwórni Atlantic i Mercury, żadna jednak nie wyraziła zainteresowania. Zainteresowana była natomiast rockowa stacja radiowa z Nowego Jorku, WAPP 103.5FM, która zaczęła regularnie emitować utwór. Numer stał się lokalnym hitem, co nakłoniło Mercury Records do zmiany zdania. W ten sposób, w 1993 roku Jon podpisał kontrakt wydawniczy. Skrzyknąwszy znajomych muzyków - Richiego Samborę, Davida Bryana, Tico Torresa i Aleca Johna Sucha powołał do życia zespół, który ochrzczono Bon Jovi.

Kariera formacji nabrała tempa wraz z trzecim albumem, "Slippery When Wet" (1986). Od tej pory Bon Jovi stało się jedną z największych rockowych kapel, dorabiając się ponad 100 milionów sprzedanych płyt oraz grając ponad dwa i pół tysiąca koncertów na całym świecie. Grupa ma na koncie przeboje "You Give Love a Bad Name", "Livin' on a Prayer", "Born to Be My Baby", "I'll Be There for You", "Keep the Faith", "Bed of Roses" czy "Always". Skład bandu zmienił się tylko raz, gdy w 1994 roku jej szeregi opuścił Such. Od tego momentu jego miejsce zajmuje Hugh McDonald, który jednak nigdy nie został uznany za oficjalnego członka zespołu.

U progu lat 90. Jon postanowił spróbować sił sam. Soundtrack do filmu "Młode strzelby II", zatytułowany "Blaze of Glory" (1990) jest jednocześnie pierwszym solowym albumem muzyka. Koledzy z kapeli nie do końca byli zadowoleni z samodzielnych poczynań frontmana. - Kiedy kilka lat temu robiłem ścieżkę dźwiękową do filmu "Młode strzelby", było trochę niesnasek - wspominał później w "Bravo". - Nie rozumiałem wówczas, dlaczego. Komponowałem muzykę do tego filmu i uważałem, że każdy przez jakiś czas powinien robić to, na co ma ochotę. Nie zauważyłem, że inni byli całkowicie uzależnieni od kapeli. Bon Jovi to było ich życie. Żaden poza mną nie był żonaty. Przez siedem lat nie robiliśmy nic innego, tylko nagrania i trasy koncertowe.

Do pomocy w studiu Jon zaprosił Eltona Johna, Little Richarda czy Jeffa Becka. Z płyty pochodzi przebój "Blaze of Glory", który zapewnił wokaliście Złotego Globa oraz nominację do Oscara - rywalizację przegrał z piosenką "Sooner or Later (I Always Get My Man)" wykonywaną przez Madonnę do filmu "Dick Tracy". Numer, który stał się megahitem (trzecia pozycja na Billboardzie), został w pewien sposób zaadoptowany przez zespół Bon Jovi - znalazł się bowiem na kompilacji "Greatest Hits" z 2010 roku, jest też wykonywany przez grupę na żywo.

Siedem lat później ukazał się drugi solowy longplay frontmana, "Destination Anywhere". Producentem i współtwórcą materiału został Dave Stewart, znany z Eurythmics. - Poznałem go dzięki Bruce'owi Willisowi i Demi Moore - opowiadał Jon w wywiadzie dla "Popcornu". - Jestem im za to bardzo wdzięczny. Dave to fantastyczny facet, który podsunął mi bardzo dużo fajnych pomysłów.

Dzieło choć nie okazało się wielkim sukcesem (przynajmniej w porównaniu z dokonaniami macierzystej kapeli muzyka), spotkało się głównie z pozytywnymi opiniami.

Artysta dorobił się też własnej wytwórni płytowej, Jambco, do której zaangażował swych braci. - Nazwa firmy to skrót od "Jon, Anthony, Matthew Bongiovi Company" - wyjaśniał na stronach "Bravo". - Jest to bardzo niewielka firma płytowa, ale daje mi ona gwarancję, że zdołam zachować kontrolę nad własnymi płytami.

Nim jednak świat poznał Jona Bon Jovi, a ten dorobił się milionów, działał na przykład w handlu. Dokładnie był sprzedawcą damskich butów. - Byłem okropnym sprzedawcą - przyznał po latach w wywiadzie dla "Readers Digest". - Większość czasu spędziłem na staniu z rękami w kieszeni i czyszczeniu toalet. Jednak momenty kiedy klęczałem przed jakąś śliczną dziewczyną były czymś wyjątkowym. Nie było to jedyne zajęcie aspirującego wokalisty. Jon spróbował sił w różnych zawodach, zawsze jednak marzył o muzyce. - Pracowałem kiedyś w New Jersey jako gazeciarz i dostawca pizzy - wyjawił dziennikarzowi "Bravo". - Niekiedy harowałem też na złomowisku, szorowałem podłogi i roznosiłem gwiazdom kawę w studiu mojego kuzyna, Tomy'ego Bongiovi, w Nowym Jorku.

Choć Jon Bon Jovi jest bez wątpienia gwiazdą rocka, mocno odstaje od stereotypu. Nie tylko stroni od kobiet (poza żoną), ale i nie sięga po narkotyki. - Z pewnością nie jestem "gościem od dragów" - zapewniał w jednym z wywiadów. - Po co mi coś, przez co będę szczękał zębami przez cały wieczór i nie będę mógł się sprawdzić przy kobiecie?

No właśnie, kobiety. Wokalista zawsze był uważany za symbol seksu, fanki nie miały jednak u niego szans. W 1989 roku, podczas trasy zespołu, wybrał się potajemnie do Las Vegas, gdzie poślubił szkolną miłość, trenerkę karate - Dorothea Hurley. Para doczekała się czworga dzieci - Stephanie Rose, Jesse Jamesa, Jacoba Hurleya i Romeo Jona. Choć łączenie kariery i obowiązków rodzinnych nie należy do łatwych, muzykowi udała się ta sztuka. - Bruce Springsteen i Bono mają dokładnie taki sam staż małżeński jak ja - podsumował w 2009 roku na łamach "Sunday Mail". - Umiem pogodzić rolę idola z plakatu z małżeństwem. Jest to trudne, bo nie mam zbyt dużo czasu, by być w domu. Dorothea jednak to w pełni akceptuje. Moje dzieci rozumieją, w jaki sposób zarabiam na życie i radzą sobie z tym bardzo dobrze. Ostatnio dostałem burę od Jacoba za to, że miałem wyjechać do Wielkiej Brytanii jedynie na dwa dni. Cóż, byłem w domu przez cały ostatni rok, ale teraz po prostu czas wrócić do pracy. A jego przepis na udane małżeństwo? - Powiedzmy to otwarcie: ja po prostu boję się swojej żony - wyznał artysta.

Chociaż jest szczęśliwie żonaty, nie odstrasza to innych kobiet i na powodzenie płci przeciwnej muzyk nigdy nie narzekał, jak jednak zapewnia, jest facetem z zasadami. - Cóż, kobiety są dla mnie bardzo ważne - podkreślał w rozmowie z dziennikarzem magazynu "Viva". - Często powtarzam, że kobiety są jedynymi osobami, którym w życiu ufam-poczynając od mojej matki, kończąc na córce. Ale nie oznacza to, że idę do łóżka z każdą, która wzbudza mój zachwyt. Nic z tych rzeczy. Do łóżka chodzę tylko z żoną, a rodzina jest dla mnie najważniejszą wartością w życiu i wiem już, że dla niej warto zrezygnować z wielu innych przyjemności. Panie, które jednak mimo wszystko chcą zbliżyć do muzyka, mogą usłyszeć: "Przepraszam za mój seksapil. Naprawdę nie jestem niczemu winien".

Niewątpliwym atutem, ale i przekleństwem artysty są jego włosy. Początkowo długie, kręcone i tapirowane, później proste i znacznie krótsze. - Wydaliśmy właśnie z Bon Jovi płytę "Slippery When Wet", która była takim naszym "Thrillerem" czy "Like a Virgin" - wspominał w programie Larry'ego Kinga. - Mieliśmy trzy utwory w Top 10, w tym dwa na pierwszym miejscu, a jedyną rzeczą, o jakiej chciano ze mną rozmawiać, była moja fryzura.

W 1994 roku nie tylko ukazała się jedna z popularniejszych płyt Bon Jovi - "Keep The Faith", wtedy też muzyk zaprezentował się z nową, krótką fryzurą. - Szczerze mówiąc, wcale nie zamierzałem obcinać sobie włosów - komentował w rozmowie z "Bravo". - W ogrodzie Bruce'a Springsteena urządzaliśmy grill i niechcący nadpaliłem sobie sporo włosów. Trzeba było coś z tym zrobić. Włosami zajął się oczywiście tata artysty. - Nikomu oprócz niego nie dałbym dotknąć włosów - dodał Jon. - Przedtem również przycinał mi końce.

Pod koniec pierwszej dekady XXI wieku, pojawiły się plotki, iż by zapobiec ich wypadaniu, poddaje się specjalistycznym masażom. - Chciałbym, ale moja żona wcale nie jest chętna, by masować mi głowę - skomentował doniesienia na łamach "Readers Digest". - Jeszcze bardziej zawstydzające byłoby pozwolić się masować przez jakąś młodą, seksowną dziewczynę. Wciąż mam swoje włosy. Robią się siwe. Myślę, że to przez ten stres.

Jon dał się poznać również jako aktor. - Początkowo pisałem tylko muzykę do filmów - opowiadał na antenie "Radia Zet". - Skomponowałem ścieżkę dźwiękową do "Młodych strzelb II", za którą dostałem Złoty Glob - była też nominowana do Oscara. To było bardzo ekscytujące doświadczenie - podobało mi się, że ktoś daje mi gotową historię, a ja po prostu piszę do niej piosenki, chciałem więc się tym zająć na poważnie. Na początku zacząłem nawet chodzić do szkoły aktorskiej, aby wczuć się w pisanie muzyki do filmów. Kiedy jednak skończyły się scenariusze, zacząłem czytać różne sztuki z klasyki i w ten sposób zaraziłem się aktorstwem. Postanowiłem spróbować i zgłosiłem się na zdjęcia próbne. Dostałem rolę i zagrałem w filmie "Księżyc i Valentino" stopniowo odnalazłem swoje obecne miejsce w świecie przemysłu filmowego.

Później, co jakiś czas muzyk pojawiał się w rozmaitych produkcjach kinowych i telewizyjnych. Jego umiejętności można było sprawdzić chociażby w "U-571", "Podaj dalej" czy w jednym z odcinków "Seksu w wielkim mieście". Koledzy z zespołu nie tylko nie mieli nic przeciwko filmowym przedsięwzięciom frontmana, ale i byli pod dużym wrażeniem jego poczynań. - Dzięki Bogu, Jon jest świetnym aktorem - skomentował gitarzysta, Richie Sambora w rozmowie z "Metal Hammerem". - I jego granie jest wyśmienite. Jon naprawdę pracuje bardzo ciężko i wkłada wiele serca w to, by jego kreacje były zagrane jak najlepiej. On sobie zaplanował, że będzie dobrym aktorem i udaje mu się to. Zresztą, była małżonka Sambory, służyła wokaliście fachową radą, kiedy przygotowywał się do roli w serialu "Ally McBeal", w którym zagrał aż dziesięć odcinków, jako jeden z chłopaków głównej bohaterki kreowanej przez Calistę Flockhart. - Musiałem pójść na konsultacje do Heather Locklear, żony naszego gitarzysty - wspominał Bon Jovi. - Ona ma w tej dziedzinie spore doświadczenie. Powiedziała mi krótko a treściwie: "Uczysz się tekstu na pamięć a potem musisz być tylko maksymalnie skupiony".

Muzyk spróbował również sił jako model, w kampanii Versace. - Sesja zdjęciowa odbyła się w Ameryce Południowej, gdzie byliśmy akurat na tournée, nieczęsto trafia się nam okazja pracy z takim facetem jak Bruce Weaver (ceniony fotografik) - opowiadał o okolicznościach pracy w reklamie w rozmowie z Wojtkiem Jagielskim. - Pewnego dnia przyszedł na nasz koncert i zrobił kilka zdjęć całego zespołu, po czym powiedział do mnie: "Może chcesz przyjść i popatrzeć na to, co robię". Tak więc następnego dnia poszedłem do jego pracowni, gdzie fotografował modeli dla Versace. Zapytał mnie, czy może mi zrobić kilka zdjęć w czarnym T - shircie i czarnych jeansach. Potem okazało się, że fotki są bardzo udane, pozwoliłem mu więc je wykorzystać.

Co jakiś czas w mediach pojawiają się doniesienia, jakoby muzyk miał skończyć z aktorstwem, w 2011 roku potwierdził jednak udział w filmie "New Year's Eve", gdzie pojawi się obok Roberta De Niro, Ashtona Kutchera, Hilary Swank czy Michelle Pfeiffer.

Jon Bon Jovi poświęca sporo czasu na pracę charytatywną w Nowym Orleanie oraz Filadelfii, gdzie jest właścicielem halowej drużyny futbolu amerykańskiego. Część zysków ze sprzedaży biletów idą na rzecz fundacji, która pomaga tworzyć tanie mieszkania. Jest też jednym z 21 artystów śpiewających w "Everybody Hurts", dobroczynnym singlu przygotowanym przez Simona Cowella, z którego dochód przekazano na pomoc pokrzywdzonym w wyniku trzęsienia ziemi na Haiti w 2010 roku.

Muzyk nie stroni też od polityki. Był jednym z najbliższych "gwiazdorskich" sojuszników Johna Kerry'ego w czasie jego kampanii, jest też przyjacielem Ala Gore'a oraz Billa i Hillary Clintonów. Ponadto zagrał na koncercie z okazji zaprzysiężenia Baracka Obamy. Choć media od dawna spekulują, sam muzyk zaprzecza, jakoby planował aktywnie zaangażować się w politykę i stanąć do lokalnych wyborów w New Jersey.

- Mieliśmy szczęście ponieważ ciężko pracowaliśmy i wyrobiliśmy swoją markę w Azji, Australii, Afryce i Ameryce - wyjaśniał tajemnicę długowieczności swej kapeli na łamach "Guardiana". - Wiele zespołów nie zwiedza całego świata podczas tras koncertowych i kiedy Ameryka się od nich odwraca, tracą wszystko. Kiedy jednak Ameryka odwróciła się od nas, po prostu pojechaliśmy do Azji, Australii i kiedy Ameryka sobie o nas przypomniała byliśmy spokojni, przetrwaliśmy.

A co trzyma go w muzycznym biznesie ponad ćwierć wieku? - Potrzeba dążenia do bycia lepszym, niż byłem wczoraj - wyjaśnił dziennikarce "Daily Telegraph". - Nie robię tego dla pieniędzy, sławy, czy chwały. Robię to ponieważ, gdy piszesz piosenkę jesteś bliżej nieśmiertelności niż kiedykolwiek, a kiedy widzisz reakcję publiczności to jest magia.

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~Tom Ker [2019-02-17 22:42]

Dosc fajny opis, ale roi się od dużych przeklamań, błędów... Radze na nastepny raz nie przepisywac bezmyślnie tylko sorawdzic kazdy "fakt"

odpowiedz

Ocena: +3 [3]
rockmama [2011-03-04 20:27]

Lek na własną duszę.
Jestem fanką Bon Jovi od zawsze. Nie znam angielskiego /szybciej pojęłabym teorię fizyki kwantowej lub innych bardziej skomplikowanych rzeczy niż nauczyłabym się języka obcego/, ale słuchając dobrego rocka w ich wykonaniu /pomimo, że nie rozumiem tekstu/ ulatują ze mnie wszystkie złe emocje. Sama muzyka, śpiew Johna wystarczą mi, aby znależć się w innym świecie. To jest dla mnie jedyny sposób na poprawienie własnego samopoczucia, odstresowanie się i zrobienie sobie samej największej przyjemności. Mój mąż i dzieci, gdy usłyszą Bon Jovi już wiedzą, że trzeba zostawić mnie w spokoju. Jeśli ktoś jest z natury dobry, potrafi w bliżej nie poznany sposób przekazać tę dobroć komuś innemu. Na przykład John mnie poprzez swoje piosenki. John, słuchając Twojej muzyki dzieje się we mnie coś dziwnego. Staję się spokojna, oczyszczona za wszystkich toksyn szarego życia, jestem lepsza dla innych / chociaż nie jestem jakąś super wredną babą/ i to co jest dla mnie bardzo ważne, jestem szczęśliwa i to tylko dzięki Waszej muzyce. Bardzo Tobie i całemu zespołowi dziękuję i pazdrawiam. Rockmama Ewa.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Ocena: 0 [0]
~Tara [2014-02-01 22:19]

Jest swietny!

odpowiedz

Ocena: +2 [2]
~Błędy [2011-12-07 13:15]

Zbyt dużo błędów. Np. w roku 1992 promował płytę Keep The Faith i ściął włosy.

odpowiedz

Ocena: +6 [6]
~ewka [2011-07-07 14:27]

Jon Bon Jovi jest jak wino,im starszy tym lepszy

odpowiedz