szukaj w serwisie

Gorące tematy

gorące tematy
banner
banner
banner
banner

Accept

fot. Metal Mind Productions

Accept

  • Ocena ogólna:

    4.68/5
    [28 głosów]

    Oceń:


  • Liczba odwiedzin: 8465

    Ostatnio odwiedzany: 2020-02-23

Accept to wraz z zespołami Scorpions i Helloween czołowy przedstawiciel niemieckiego heavy metalu, mający także ogromne zasługi dla rozwoju speed metalu. Do dzisiaj kapela zrealizowała kilkanaście albumów, które na świecie znalazły ponad 27 milionów nabywców. Dwoma stałymi członkami grupy są gitarzysta Wolf Hoffmann i basista Peter Baltes.

Choć fonograficzny debiut Accept zaliczyło dopiero pod koniec lat 70., początki zespołu sięgają dekadę wcześniej. Wszystko zaczęło się w 1968 roku, kiedy Udo Dirkschneider i Michael Wagener założyli wspólnie formację Band X w miejscowości Solingen. Trudno mówić o profesjonalizmie, bo były to spotkania z kolegami (różnymi, bo skład nieustannie ulegał zmianom) i zabawa w muzykowanie. Od czasu do czasu chłopcy dostawali możliwość zagrania dla niewielkiej publiczności w lokalnych klubach. Warto jednak zaznaczyć, że to właśnie w tych amatorskich czasach, na pewnym etapie pojawiła się nazwa Accept.

Historia właściwa kapeli zaczyna się w 1976 roku, kiedy do zespołu dołączył gitarzysta Wolf Hoffmann, który do dzisiaj jest jednym z filarów bandu. - Z Dirkschneiderem znałem się, ponieważ byliśmy dzieciakami z tego samego sąsiedztwa - opowiadał Hoffmann serwisowi Fullinbloommusic.com. - Pewnego dnia ktoś powiedział mi w sklepie muzycznym, że Udo ma kapelę, która szuka gitarzysty. Zadzwoniłem więc do nich i dostałem robotę. Byłem wtedy dzieciakiem, nie miałem nawet prawa jazdy, musieli więc po mnie przyjechać do domu moich rodziców. Obok Uda i Wolfa w kapeli grali wtedy jeszcze drugi gitarzysta Gerhard Wahl, basista Peter Baltes oraz perkusista Frank Friedrich. Pierwszym znaczącym wydarzeniem w historii grupy (która już wtedy występowała pod nazwą Accept) był koncert na niemieckim festiwalu rockowym, Rock am Rhein. Oczywiście droga do sukcesu była jeszcze długa i kręta, niemniej zespołowi dzięki występowi udało się zaznaczyć obecność na niemieckiej scenie, nie tylko tej skupionej wokół Solingen. Dwa lata po pojawieniu się na Rock am Rhein zespół był już na tyle rozpoznawalny, iż udało mu się podpisać kontrakt z wytwórnią Brain Metronome Gmbh. We wrześniu 1978 roku band został wysłany do Wilster i mieszczącego się tam Delta-studio, gdzie rozpoczął prace nad debiutanckim longplayem. Materiał, który panowie wtedy zarejestrowali był wypadkową tego, co grali na próbach i koncertach od kilku lat. - Oczywiście, byliśmy bardzo podnieceni samym faktem, że jesteśmy w profesjonalnym studiu, ale jednocześnie szybko się rozczarowaliśmy - wspominał po latach Udo. - Byliśmy np. przekonani, że piosenka, którą nagramy będzie identyczna z tą którą napisaliśmy. Dzieło zostało zatytułowane po prostu "Accept" i powędrowało na sklepowe półki w 1979 roku.

Z perspektywy czasu debiut Niemców rozczarowuje - longplay był bardzo słabo wyprodukowany i zawierał raczej mało oryginalny heavy metal, niemający za wiele wspólnego z tym, co grupa będzie prezentowała kilka lat później. W momencie wydania, album przeszedł przez rynek niemal niezauważony - w Niemczech rozeszło się około 3 tysięcy kopii, co nie wystarczyło nawet aby załapać się do zestawienia. Sytuacji nie zmieniły zbytnio kolejne dwa wydawnictwa grupy: "I'm a Rebel" (1980) oraz "Breaker" (1981). Nie można jednak powiedzieć, że kariera kapeli do tej pory była jedynie pasmem porażek, bo zespół coraz częściej był zapraszany za granicę, udało mu się także ruszyć na trasę u boku Judas Priest. Pewne sukcesy więc były. W międzyczasie band dorobił się także menedżera z prawdziwego zdarzenia, w osobie Gaby'ego Hauke'a. Nie tylko zadbał on lepiej o interesy zespołu, ale także wspierał podopiecznych w procesie twórczym, pomagając pisać angielskie teksty.

Na horyzoncie zaczęło się przejaśniać wraz z wydaniem w 1982 roku krążka "Restless and Wild". Album znalazł się wśród kilku, które zdefiniowały speed metal. Po latach Dirkschneider nie ma wątpliwości, iż jest to najważniejszy krążek w dorobku zespołu. - Patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, pochodzący z płyty kawałek "Fast As A Shark" był prawdopodobnie pierwszy kawałkiem speedmetalowym, ale kiedy go nagrywaliśmy, chcieliśmy po prostu dobrze się bawić i nie myśleliśmy, że właśnie tworzymy coś totalnie nowego - tłumaczył w rozmowie z magazynem "Brave Words and Bloody Knuckles". Pewnie to było w tym wszystkim najlepsze, iż nie myśleliśmy wtedy zbyt dużo, chodziło wyłącznie o dobrą zabawę. Prawdziwy przełom nastąpił jednak dopiero wraz z wydaniem piątej w dorobku płyty "Balls to the Wall", której premiera odbyła się w 1983 roku. Krążek wyróżniał się od dotychczasowych nie tylko dojrzałością brzmienia, ale także niemalże koncepcyjnym charakterem. Pojawiły się na niej utwory dotyczące polityki, seksualności, relacji międzyludzkich, sporo miejsca w tekstach poświęcono problemom wszelakich mniejszości. - "London Leatherboys" dotyczyło motocyklistów, kolesi, którzy według nas po prostu cieszą się życiem na swój sposób - opowiadał ówczesny perkusista zespołu Stefan Kaufmann. - To są normalni ludzie, którzy po prostu wyglądają inaczej i zachowują się inaczej. Ale to zwykli ludzie, po prostu kolejna mniejszość. "Love Child" dotyczy z kolei gejów, ale tak naprawdę można odnieść ten tekst do każdej osoby, która jest szykanowana. Longplay stał się jednym z najważniejszych wydawnictw heavymetalowych lat 80., dzięki niemu muzycy zasmakowali także po raz pierwszy prawdziwego sukcesu komercyjnego. Do dzisiaj na świecie rozeszło się ponad 2 miliony sztuk krążka, w Stanach Zjednoczonych udało się też zdobyć status złota (jedyny raz w karierze). Po ukazaniu się dzieła nazwa Accept była już wystarczająco mocną marką na świecie, iż zespół został zaproszony w 1984 roku do udziału w festiwalu Monsters of Rock. - Myślę, że znaleźliśmy się wtedy na szczycie - opowiadał wiele lat później Wolf serwisowi Rockpages.gr. - Staliśmy się rozpoznawalną marką, ludzie doceniali naszą muzykę, dzięki czemu naprawdę czuliśmy się wspaniale. Oczywiście, nagrywając "Balls To The Wall" wiedzieliśmy, że jest na krążku kilka mocnych punktów, ale nigdy nie myśleliśmy, iż stanie się on klasyką.

Do produkcji kolejnego albumu muzycy Accept zaprosili znanego ze współpracy z Scorpions Dietera Dierksa. Efektem współpracy był wydany w 1985 roku zestaw "Metal Heart", zawierający bardziej wygładzoną i melodyjną w stosunku do poprzednich wydawnictw grupy muzykę. Choć w momencie wydania, dzieło zebrało bardzo zróżnicowane recenzje, po latach powszechnie longplay uchodzi za jeden z najmocniejszych punktów dyskografii Niemców. Podobnie jak w przypadku poprzedniego longplaya, wydaniu "Metal Heart", towarzyszyła potężna trasa koncertowa, która jeszcze przed końcem roku została udokumentowana wydawnictwem "Kaizoku-Ban" (nagrań dokonano we wrześniu 1985 roku w Japonii). Po wydaniu kolejnego w dorobku studyjnego albumu "Russian Roulette" (1986), Dirkschneider postanowił rozpocząć karierę solową. Koledzy z zespołu nie tylko bez problemu dali mu zielone światło i na pewien czas zawiesili działalność kapeli, ale także wsparli go w nagraniu pierwszej autorskiej płyty, która trafiła do sprzedaży w 1987 roku pod tytułem "Animal House". Jednak gdy kilkanaście miesięcy później Udo zamiast zabrać się za nagrania nowej płyty z Accept, rozpoczął prace nad kolejnym własnym krążkiem (tym razem z całkowicie innymi ludźmi), muzykom nie pozostało nic innego jak rozpocząć poszukiwania kogoś, kto zastąpi go za mikrofonem.

Ostatecznie, w 1988 roku następcą Dirkschneidera został Amerykanin David Reece. Już z nim na pokładzie we wrześniu tego samego roku grupa rozpoczęła nagrywanie dzieła, które ukazało się w 1989 roku pod tytułem "Eat the Heat". - Udo opuścił grupę, aby grać na własny rachunek, my w tym samym czasie chcieliśmy popchnąć Accept w trochę innym kierunku, dlatego zaprosiliśmy to współpracy Davida - tłumaczył Wolf w rozmowie z serwisem Msn.com. - Niestety okazało się to niewypałem. Nie wyszło nam z miliona różnych powodów, ale prawda była taka, że nigdy nie pojawiła się chemia między nami, a Davidem. Po promującej longplay trasie panowie podziękowali mu za współpracę i zniechęceni niepowodzeniem zawiesili na pewien czas działalność.

Hoffmann i Baltes szybko jednak zatęsknili za kapelą, bo już w 1992 roku postanowili ją reaktywować. Zamiast szukać kolejnego nowego wokalisty, panowie odezwali się do Dirkschneidera, który propozycję przyjął entuzjastycznie. Efektem zjednoczenia sił był wydany w rok później krążek "Objection Overruled". Materiał stylistycznie zbliżony do klasycznych dokonań grupy został pozytywnie odebrany przez fanów, sukcesem okazało się także tournée. - Reaktywacje zawsze są fajne, ponieważ są pewnym powiewem świeżości - opowiadał Wolf podczas wywiadu dla serwisu Metaleater.com. - Zrobiliśmy krążek na takiej samej zasadzie jak w przeszłości, nie czuliśmy potrzeby eksperymentowania, chcieliśmy zrobić to, z czego zawsze słynął Accept. W następnych latach grupa wraz z wokalistą przygotowała dwa następne longplaye: "Death Row" (1994) oraz "Predator" (1996).

Po wydaniu drugiego z wymienionych albumów muzycy ponownie rozstali się. Udo powrócił do solowej kariery, Wolf natomiast poza okazjonalnym wspieraniem innych artystów (m.in. zagrał na solowym albumie Sebastiana Bacha, "Bring 'Em Bach Alive!" z 1999 roku), został profesjonalnym fotografem. - Muzyka jest z pewnością moją pierwszą miłością, ale zawsze byłem kreatywną osobą, a praca fotografa sprawia mi bardzo wiele radości - opowiadał serwisowi About.com. Oczywiście wraz z upływem kolejnych lat do artystów zaczęły spływać oferty okazjonalnych koncertów, na które w 2004 roku dali się namówić. Zarówno w 2004, jak i 2005 roku kapela pojawiła się na kilku festiwalach, m.in. na bułgarskim Kaliakra Rock Fest. Udo rozwiał jednak nadzieje fanów i zapewnił, że nie zamierza nagrywać nowego albumu z kolegami. - Rozumiem, że wiele osób tego oczekuje, ale myślę, że nasze ponowne spotkanie w studiu skończyłoby się katastrofą - wyznał w 2007 roku podczas wywiadu dla Lordsofmetal.nl. - W ten sposób zniszczylibyśmy więcej, niż bylibyśmy w stanie zbudować. Między nami panują dobre stosunki, i myślę, że najlepszą możliwością jest zostawienie tego tak, jak jest.

Choć brak chęci Dirkschneidera do dalszej współpracy sugerowała ostateczny koniec zespołu, przyszłość dopisała jednak kolejny rozdział historii pod nazwą Accept. - Wszystko zaczęło się od tego że Peter i ja odbyliśmy kilka prób w studiu kumpla - tłumaczył Wolf. - Po kilku godzinach torturowania instrumentów, uznaliśmy, że to, co zaczęliśmy razem robić kuleje bez wokalisty. Ktoś zaproponował kolesia, który mieszkał obok, który nazywał się Mark Tornillo. Nie było żadnego planu, po prostu zabawa, nie mieliśmy żadnych oczekiwań, zależało nam tylko na tym, aby koleś był miły. (…) W pewnym momencie zapytał, czy chcemy z nim pograć i nagle stało się coś magicznego. Po 30 sekundach popatrzyliśmy się na siebie z Peterem. Mieliśmy wrażenie jakby ktoś zdjął z nas kajdany. Pokochaliśmy kolesia. Tornillo, który udzielał się wcześniej w formacji TT Quick, w maju 2009 roku został oficjalnie nowym frontmanem grupy. W sierpniu 2010 roku fani grupy otrzymali w końcu pierwszy premierowy materiał ulubieńców od 14 lat, pod tytułem "Blood of the Nations". Co najważniejsze, w odróżnieniu od nagranego z Davidem "Eat the Heat", dzieło zostało bardzo pozytywnie odebrane przez fanów (w Niemczech dotarło do 4. pozycji zestawień, co było najwyższą pozycją piastowaną przez zespół w ojczyźnie!), a także przez prasę. - To nadspodziewanie udany album - zachwycał się recenzent "Teraz Rocka" Łukasz Wewiór. - Accept stworzyło album o wiele lepszy niż tylko akceptowalny - "Blood Of The Nations" - jest fenomenalne - pisał z kolei dziennikarz serwisu Metalunderground.com. - Bez znaczenia, czy jesteś fanem ery "Balls To The Wall" czy jesteś nowicjuszem jeśli chodzi o Accept, z pewnością znajdziesz na płycie wiele dla siebie. Nowy Akcept zaliczył sceniczny debiut w maju 2010 roku w Nowym Jorku, następnie przyszedł czas na resztę świata. W lutym 2011 roku kapela trzykrotnie zagrała w Polsce - we Wrocławiu, Krakowie i Warszawie (wcześniej grała u nas dwa razy w 1986 i 1993 roku).

Po wielu latach przerwy wydawniczej, muzycy wprost rzucili się w wir pracy, bo za tworzenie trzynastego już albumu w dyskografii zabrali się zaledwie kilka tygodni po premierze "Blood Of The Nations". - To będzie ta sama ciężka muzyka, to samo podejście, wszystko to samo, ale inne - zapowiedział Hoffman. - Znany styl, ale świeże pomysły. W listopadzie 2011 roku muzycy zdradzili, iż płyta otrzymała tytuł "Stalingrad". Materiału należy spodziewać się na wiosnę 2012 roku.

  • Skomentuj
  • WP
  • FB

Korzystanie z komentarzy FB oznacza akceptację regulaminu

REGULAMIN
Ocena: 0 [0]
~Imagine2 [2014-06-07 10:33]

The Best kapelka, podobają mi się-SZCZEGÓLNIE BALLADY

odpowiedz

Ocena: +1 [1]
~KEDAR [2010-09-28 21:15]

JEZELI W NIEBIE JEST SZAFA GRAJACA-z pewnoscia gra HEAVY MWTAL!

odpowiedz

Ocena: 0 [0]
~KEDAR [2010-09-28 21:15]

JEZELI W NIEBIE JEST SZAFA GRAJACA-z pewnoscia gra HEAVY MWTAL!

odpowiedz